Sztuczna inteligencja pomaga produkować samochody, ale jej gwałtowny rozwój może również zwiększyć koszty ich wytwarzania. François Provost, dyrektor generalny grupy Renault, ostrzega przed konsekwencjami wyścigu technologicznych gigantów. Według niego dodatkowe obciążenia mogą sięgnąć setek euro na samochód.
Szef francuskiego koncernu mówił o tym 4 listopada 2026 roku podczas konferencji Assises de l’Industrie, organizowanej przez L’Usine Nouvelle. Provost dostrzega korzyści z wykorzystania AI, ale coraz uważniej przygląda się rachunkowi wystawianemu przez branżę technologiczną. Jego obawy dotyczą zarówno dostępności elektroniki, jak i przyszłych opłat za korzystanie z narzędzi informatycznych. Według Provosta wielkie firmy technologiczne pochłaniają ogromne zasoby finansowe i moce przemysłu półprzewodnikowego. Budowa infrastruktury obsługującej AI ma konsekwencje wykraczające poza rynek komputerów i centrów danych. Szef Renault twierdzi, że koncern musi już walczyć o dostęp do podstawowych układów pamięci potrzebnych w samochodach.
Nie oznacza to, że samochód korzysta z takich samych podzespołów jak serwer trenujący duży model AI. Provost zwraca uwagę na szerszą presję na dostawców elektroniki. W jego ocenie motoryzacja odczuje skutki inwestycji realizowanych przez firmy dysponujące znacznie większymi budżetami. Skala możliwego wzrostu kosztów jest istotna: szef Renault mówi o setkach euro przypadających na samochód. Nie wskazał jednak konkretnych modeli, terminów ani zmian cen dla poszczególnych rynków. Na podstawie tej wypowiedzi nie można więc ogłaszać, że nowe Renault w Polsce podrożeją o określoną kwotę.
Drugim problemem są koszty samych usług. Provost przewiduje wzrost opłat licencyjnych oraz wydatków związanych z tokenami, czyli jednostkami, według których rozlicza się korzystanie z wielu modeli sztucznej inteligencji. Im intensywniej przedsiębiorstwo wykorzystuje takie rozwiązania, tym większe znaczenie mają warunki narzucone przez ich dostawców. Szef koncernu zastanawia się, kto ostatecznie sfinansuje ogromne inwestycje w centra danych. Obawia się, że część tego rachunku zostanie przeniesiona na przedsiębiorstwa korzystające z nowych technologii. Zapowiada zdecydowane negocjacje z dostawcami, jeśli koszty zaczną gwałtownie rosnąć.
Właśnie w tym kontekście padła deklaracja: „My za to nie zapłacimy”. Dotyczyła obaw o przyszłe opłaty za technologie. Nie była obietnicą zamrożenia cen samochodów. Provost podkreślał również potrzebę ostrożności w kwestii dostępu do danych przedsiębiorstwa.
Renault nie zamierza przy tym rezygnować z AI. Koncern wykorzystuje dane zbierane w zakładach produkcyjnych do przewidywania usterek i planowania obsługi maszyn. Takie podejście pozwala reagować, zanim awaria zatrzyma linię montażową. Według informacji przedstawionych przez Provosta wykorzystanie danych i utrzymania predykcyjnego pozwoliło ograniczyć czas przestojów linii montażowych o połowę. Renault wskazuje także na możliwości poprawy jakości samochodów. O wykorzystaniu sztucznej inteligencji w fabrykach i inżynierii grupy Renault pisaliśmy już na Francuskie.pl.
Provost odniósł się również do wpływu sztucznej inteligencji na zatrudnienie. Odrzucił wizję, w której głównym argumentem za wdrożeniem technologii byłaby możliwość zwolnienia połowy pracowników. Zapowiedział natomiast zmianę kompetencji: według jego słów połowa z 5,5 tysiąca inżynierów Renault we Francji ma w ciągu dwóch lat zmienić charakter wykonywanej pracy.






