Stellantis potrafi zbudować czterocylindrową pełną hybrydę 1.6 Turbo bez ładowania z gniazdka. Amerykański Jeep Cherokee jest tego jeżdżącym dowodem. Europejskim markom koncernu desperacko brakuje podobnej propozycji: napędu z mocą 200–250 KM dla kierowcy, który chce tankować i jechać.
Elektryki coraz częściej wygrywają wybory klientów. Według ACEA od stycznia do września 2026 roku odpowiadały za 22,7% rejestracji nowych samochodów osobowych w Unii Europejskiej, wobec 16,1% rok wcześniej i Stellantis słusznie w nie inwestuje, ale moim zdaniem Citroën, DS Automobiles, Fiat, Jeep, Opel i Peugeot wciąż desperacko potrzebują mocniejszego napędu spalinowego lub pełnej hybrydy bez wtyczki. Sześć znaczków na masce nie zastąpi wyboru pod maską.
145 KM to dobra podstawa. Tylko dlaczego ma wystarczać wszystkim?
Obecne w ofercie i w końcu dopracowane 1.2 Hybrid 145 może odpowiadać części kierowcom, jednak klient kupujący większego SUV-a ma prawo oczekiwać więcej: zapasu przy wyprzedzaniu, swobody jazdy z kompletem pasażerów i bagażem, czterech cylindrów, innego charakteru pracy, albo zwyczajnie mocniejszego auta, bo takie lubi i naprawdę nie musi przedstawiać zaświadczenia, że potrzebuje 200 KM. To producent ma przekonać go do zakupu, tymczasem Stellantis w Europie zachowuje się tak, jakby część klientów miała skorygować własne oczekiwania, żeby pasowały do uproszczonego katalogu. Oczywiście, są normy emisji, opłaty i tak dalej, ale naprawdę nie każdy jest w stanie zaakceptować 145 KM.
Widać to szczególnie w większych modelach. C5 Aircross, 3008, 5008 czy Grandland powinny mieć przekonującą propozycję dla kogoś, kto chce wyjść ponad podstawową hybrydę, zachowując wygodę tankowania. Dla DS-a możliwość wyboru mocniejszego napędu powinna być wręcz obowiązkiem.
Wraz z 1.6 zniknął zbyt duży kawałek wyboru napędów

Dawniej benzynowe 1.6 oferowało między innymi 180 i 225 KM. Układy plug-in oparte na tej pojemności sięgały również 300 KM i 360 KM i można było krytykować, że to plug-in ale opcja była. Odmiany różniły się konstrukcją i przeznaczeniem, ale razem tworzyły znacznie szerszą ofertę dla kierowców zainteresowanych mocniejszym samochodem. Moim zdaniem największym problemem oferty Stellantis pozostaje w Europie brak szeroko dostępnego, mocnego HEV-a. Tymczasem nowy Cherokee pokazuje, że koncern ma techniczne kompetencje. Według specyfikacji Jeepa jego pełna hybryda łączy czterocylindrowe europejskie (!) 1.6 Turbo z napędem elektrycznym i osiąga 210 KM.
O możliwości wprowadzenia 1.6 Full Hybrid do Europy pisaliśmy już na Francuskie.pl. Przystosowanie całego układu do europejskich modeli wymagałoby inwestycji, homologacji i dopracowania integracji. To zadanie dla koncernu samochodowego. Klient ma własne zadanie: wybrać samochód, który mu odpowiada. Moim zdaniem Stellantis potrzebuje europejskiej rodziny napędów 1.6 z wariantami w okolicach 200–250 KM. Cherokee potwierdza sens takiego kierunku, choć sam nie jest dowodem, że gotowe 250 KM czeka już na półce.
Renault przynajmniej daje wybór

Renault ma czterocylindrowe 1.8 Full Hybrid o mocy systemowej 160 KM oraz pełną hybrydę 200 KM opartą na trzycylindrowym 1.2 Turbo. Wyżej stoi Rafale 300 KM, również z benzynowym 1.2, lecz już jako hybryda plug-in z napędem na cztery koła. Mimo wszystkich plusów taki zestaw też nie zadowoli wszystkich, bo kto chce czterech cylindrów i ponad 200 KM bez wtyczki, nadal może kręcić nosem, ale Renault przygotowało różne odpowiedzi na różne potrzeby. Stellantis w popularnych europejskich modelach pozostawia znacznie większy niedosyt.
1.2 Full Hybrid na ratunek?
Opisywane przez nas plany europejskiego 1.2 Full Hybrid Stellantis mogą poprawić sytuację. Ostateczne parametry ocenimy po premierze. Jeśli jednak kolejna odmiana zatrzyma się poniżej 200 KM, nie rozwiąże problemu kierowców szukających 200–250 KM i alternatywy dla trzech cylindrów. Być może Stellantis liczy, że wystarczy przeczekać, aż elektryki staną się jeszcze popularniejsze, handlowo to jednak niebezpieczny zakład: kierowca potrzebujący auta dzisiaj kupi je dzisiaj. Również u konkurencji i zapewne u niej zostanie. Sprzedaż spada? Naprawdę? 1.2 to za mało jako odpowiedź na potrzeby tak wielu marek i tak różnych klientów.
I oczywiście, Stellantis może dalej tłumaczyć nieoficjalnie w rozmowach z dziennikarzami, dlaczego europejskie 1.6 Full Hybrid się nie opłaca, ale powinien policzyć również tych klientów, których odsyła z salonów do konkurencji. Wtedy ten rachunek może wyglądać nieco inaczej.







