Odmienny – tak chciałoby się napisać o Mitsubishi Grandisie 1.3 MHEV Instyle, który przez tydzień gościł w naszej redakcji. Tylko jak mówić o odmienności samochodu będącego technicznym bliźniakiem Renault Symbioz? Jak się okazuje, szczegóły potrafią zrobić swoje.
Już w pierwszych słowach tych „wrażeń z jazdy” pojawiło się słowo kontrowersyjne. Odmienny? Przecież to bliźniak! No dobrze, znam dwie bliźniaczki, które różnią się nie tylko wyglądem, ale i charakterem. A skoro wśród ludzi jest to możliwe, to dlaczego mielibyśmy odmawiać tego samochodom? Historia motoryzacji zna wiele takich rodzeństw. Bywały bliźniaki, zdarzały się trojaczki. Grandis ma jednego szczególnie bliskiego krewnego: Renault Symbioza. Bliźniaka, ale starszego, co w świecie motoryzacji nie dziwi.

Mitsubishi Grandis: odmienność zaczyna się od przodu
Mimo podobieństw oba samochody potrafią wyglądać inaczej. Różnią się przody, pokrywy silnika i klapy bagażników. Mitsubishi zadbało o to, żeby Grandisa rozpoznawało się po czymś więcej niż trzech diamentach. O jego pokrewieństwie z Renault pisaliśmy już podczas polskiej premiery modelu. We wnętrzu rodzinne podobieństwo jest znacznie trudniejsze do ukrycia. Deska rozdzielcza, rozmieszczenie urządzeń, ogólny pomysł na obsługę — wszystko znajome. Najbardziej oczywistą różnicą pozostaje logo na kierownicy. Inny znaczek znajdziemy także na karcie dostępu. Nawet kluczyk musi przecież wiedzieć, do której rodziny należy.

Bliźniaki, ale z innym wyposażeniem
Odmienność Grandisa nie kończy się jednak na nadwoziu. Wersja ze 140-konnym silnikiem i automatyczną skrzynią występuje w trzech poziomach wyposażenia. Symbioz z porównywalnym napędem mild hybrid 140 jest oferowany w odmianie techno. To ważne, bo nie porównujemy tutaj całych gam obu modeli, lecz konkretne warianty napędowe. U nas gościła najbogatsza odmiana Grandisa, czyli Instyle. Może się „pochwalić” podgrzewaną kierownicą, dziewiętnastocalowymi obręczami kół i podgrzewaną przednią szybą. Warto zajrzeć do szczegółowych list wyposażenia, bo ta sama mechanika nie musi oznaczać takiej samej zawartości samochodu.

Za to ekrany multimediów pozostają zgodne także wymiarami: w obu autach mają po 10,4 cala. Tutaj żaden z bliźniaków nie urósł ponad drugiego. Jest również różnica w programach ochrony. Mitsubishi deklaruje do ośmiu lat lub 160 tys. km. Składa się na to pięć lat gwarancji fabrycznej z limitem 100 tys. km oraz trzy lata dodatkowej ochrony warunkowej, wymagającej corocznych przeglądów w ASO. Renault Gwarancję Odnawialną można przedłużać do siódmego roku lub limitu 150 tys. km. Warto więc czytać również te mniej efektowne strony oferty.
Długości przybyło, szerokości trochę zabrakło

Podobnie jak Symbioz, Grandis jest samochodem nieco osobliwym. Ma około 4,41 metra długości, ale szerokością nie rozpieszcza. Trzech pasażerów na tylnej kanapie podróżuje już trochę stłoczonych. Podłokietnika z tyłu też nie ma. Za to kanapę można przesuwać. I właśnie tutaj pojawia się argument, który potrafi zakończyć niejedną rodzinną dyskusję: bagażnik. W wersji MHEV katalogowe 576 litrów można powiększyć do 708 litrów, przesuwając kanapę do przodu. Tyle że nogi pasażerów nie znikają od tego przesuwania. Jeżeli chcemy wozić ludzi i naprawdę dużo bagażu, trzeba znaleźć rozsądny kompromis. Po złożeniu kanapy przestrzeń rośnie do około 1680 litrów.

Deska rozdzielcza i wyposażenie przypominają mniejszy duet: Renault Captura i Mitsubishi ASX. W tym rodzinnym albumie znajdziemy też Clio poprzedniej generacji i Colta. Samochody rosną, zmieniają nazwy, a pewne rozwiązania wędrują razem z nimi, wędruje również klimatyzacja automatyczna z jedną strefą. W samochodzie o rodzinnych ambicjach oczekiwałbym możliwości ustawienia oddzielnej temperatury dla kierowcy i pasażera. Tutaj konstruktorzy po prostu oszczędzili a ja akurat wolałbym, żeby oszczędzali gdzie indziej.

140 KM i bez rodzinnych sporów
Za to 140-konna jednostka napędowa sprawdza się bardzo dobrze. Podobnie zawieszenie, hamulce i trakcja. W tych sprawach rodzinne pokrewieństwo wychodzi Grandisowi na dobre. Oceniając samochód, nie mam potrzeby szukania odmienności w każdym jego elemencie. I co tu wybrać, Szanowny Kliencie? Szczegóły robią swoje. Wyposażenie, warunki ochrony, wygląd przodu. Może znaczenie ma również odpowiedź na pytanie: „Jakie masz auto?”. Jedni odpowiedzą: francuskie, inni: japońskie. Bliźniaki najwyraźniej potrafią mieć także różne paszporty.
Poczekajmy, może współpraca Renault–Nissan–Mitsubishi przyniesie jeszcze kolejne rodzeństwa. Któż to wie…
Więcej o tym samochodzie w naszych radiowych audycjach.
PS Już wielokrotnie wspominałem, że lubię Las Bielański w Warszawie i jego okolice. Może dlatego Grandis tak dobrze się tam zaprezentował.




































