Wypożyczalnia wskaże klienta, który przekroczył prędkość, ale nadal może zostać obciążona opłatą sięgającą 7500 zł. Takie ryzyko rodzi projekt zmian w systemie fotoradarów przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury. Branża ostrzega przed bankructwami, a kierowcy mogą odczuć skutki w cenach najmu i wysokości kaucji.
O zastrzeżeniach firm wynajmujących i leasingujących samochody pisaliśmy już we wrześniu. Teraz dyskusja dotyczy również ich płynności finansowej. Projekt UD263 w wersji z 6 sierpnia 2026 r. przewiduje wejście w życie 1 stycznia 2028 r. Opisywany mechanizm pozostaje propozycją legislacyjną. Według oceny skutków regulacji w 2024 r. urządzenia obsługiwane przez GITD zarejestrowały 1.169.522 naruszenia. Około 483 tys. spraw, czyli 41,3%, nie zakończyło się skutecznym pociągnięciem sprawców do odpowiedzialności. Ponad 350 tys. spraw się przedawniło, a ponad 129 tys. nieskutecznie zakończonych spraw dotyczyło pojazdów zarejestrowanych za granicą.
Projekt zakłada, że brak oświadczenia kierującego o przyjęciu albo odmowie przyjęcia mandatu w ciągu 30 dni od doręczenia zawiadomienia może uruchomić obowiązek zapłaty opłaty administracyjnej przez właściciela lub określonego w ustawie użytkownika pojazdu. Przewidziano wyjątki, m.in. udowodnioną kradzież, zbycie auta czy stan wyższej konieczności. Samo podanie danych klienta wypożyczalni nie wystarczy. Opłaty za przekroczenie prędkości mają wynosić od 1500 do 7500 zł, zależnie od skali naruszenia. Za niezastosowanie się do sygnalizacji świetlnej przewidziano 3000 zł, a na przejeździe kolejowym 6000 zł. 7500 zł jest najwyższą projektowaną stawką, a nie opłatą za każde zdjęcie.
Uzasadnienie projektu przewiduje kierowanie zawiadomień bezpośrednio do ujawnionych w ewidencji użytkowników samochodów w leasingu i najmie długoterminowym powyżej 30 dni a problem odpowiedzialności właściciela za naruszenia kierowcy wraca więc ze szczególną siłą w wypożyczalniach.
Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów wskazuje, że zawiadomienie może nadejść po zakończeniu umowy i zwolnieniu zabezpieczenia płatniczego. Klient zagraniczny może już przebywać poza Polską. Firma posiada umowę i dane najemcy, lecz uzyskanie jego podpisanego oświadczenia nadal zależy od współpracy tej osoby. W „Rzeczpospolitej” z 8 października Paweł Piórkowski, prezes PZWLP, przedstawił przykład firmy z flotą około 3600 aut i około 900 zapytań dotyczących wykroczeń. Obciążenie jej opłatami zamiast użytkowników mogłoby, według przytoczonego szacunku, oznaczać wydatek 2,7–3 mln zł. To poważny problem.
Skalę obciążenia pokazuje prosty scenariusz: zakładamy 100 spraw zakończonych obowiązkiem zapłaty, wszystkie z identyczną stawką. Poniższe kwoty są naszym obliczeniem redakcyjnym, bez uwzględnienia zwrotów od klientów oraz przewidzianej w projekcie obniżki o 20% za zapłatę w ciągu 30 dni od otrzymania zawiadomienia.
Liczba spraw |
Opłata za sprawę |
Łączny wydatek |
|---|---|---|
100 |
1500 zł |
150 000 zł |
100 |
3000 zł |
300 000 zł |
100 |
7500 zł |
750 000 zł |
Ryzyko upadłości wiąże się przede wszystkim z utratą płynności. Firma musi regulować raty za samochody, wynagrodzenia i inne zobowiązania, a odzyskanie pieniędzy od klientów może potrwać a dochodzą do tego koszty obsługi roszczeń a nawet należność możliwa do odzyskania w przyszłości nie finansuje dzisiejszych wydatków. A kto zapłaci? My wszyscy, bo możliwe reakcje wypożyczalni to podwyżki cen, większe kaucje lub bardziej restrykcyjne warunki najmu. Część kosztów może więc obciążyć również osoby jeżdżące zgodnie z przepisami.
PZWLP postuluje automatyczną wymianę danych o użytkownikach pojazdów i zakończenie odpowiedzialności przedsiębiorcy po ich prawidłowym wskazaniu. Propozycja to rozsądna, bo jest technicznie wykonalna i nietrudna do wprowadzenia.






