Jasne drewno, zielone obicia i niewielkie stoliki dla czterech osób. Tak wyglądała fabryczna restauracja w Javel, którą — według relacji Silvaina Reinera – urządzono na wzór pokoju córki André Citroëna. A wieczorami pojawiała się muzyka. Fabryczni strażacy grali na harmonijkach dla dzieci z sąsiedztwa. W historii przemysłowego imperium te dwa obrazy mówią zaskakująco dużo o jego twórcy.
O wielkiej fabryce najłatwiej opowiadać wielkimi liczbami. Ile zatrudniała osób, ile zajmowała metrów, jak szybko pracowały maszyny. Rozmach zakładów w Javel rzeczywiście robił wrażenie. Silvain Reiner zatrzymuje się też w miejscu, w którym pracownicy siadali do posiłku, bowiem urządzając restaurację dla pracowników, sięgnięto po wzór z prywatnego świata rodziny Citroënów. Reiner wymienia jasne drewno oraz zielone obicia. Wnętrze miało otrzymać bardziej domowy charakter, choć znajdowało się w ogromnym zakładzie przemysłowym. Zamiast długich stołów, przy których mogłyby usiąść dziesiątki osób, ustawiono mniejsze, przeznaczone dla czterech. Dlaczego właśnie tylu?
Cztery osoby tworzą niewielkie towarzystwo. Łatwiej ze sobą rozmawiać, dostrzec drugiego człowieka i przez chwilę zająć się czymś innym niż wykonywanym zadaniem. Wielka fabryka została w tej przestrzeni podzielona na małe, bardziej osobiste fragmenty. Przerwa zyskiwała własne otoczenie, jasne drewno, kolor tapicerki i rozmiar stolika stawały się częścią organizacji dnia, podobnie jak stanowisko pracy czy droga między wydziałami. Chodziło o to, aby dać ludziom odpocząć, nawet na moment.
Javel miało odpowiadać na potrzeby człowieka
Stołówka należała do znacznie większego układu. Opisując fabrykę Javel, Reiner wymienia żłobek, przychodnię, dom wypoczynkowy dla kobiet w ciąży, umywalnie, łaźnie, prysznice oraz gabinety dentystyczne czy sklepy. Obok produkcji działało więc pełne zaplecze pozwalające zadbać o zdrowie, higienę i rodzinę. Autor przedstawia zakład jako kompletne miasto, w którym poszczególne funkcje uzupełniały się nawzajem. Pracownik potrzebował posiłku, opieki medycznej i miejsca, w którym mógł się umyć. Pracująca matka musiała także rozwiązać sprawę opieki nad dzieckiem. Ciąża wymagała szczególnego wsparcia. Organizując takie usługi przy fabryce, odpowiadano na problemy, które towarzyszyły ludziom również po opuszczeniu stanowiska.
Ciekawe jest to połączenie: ogromna skala przedsięwzięcia i zainteresowanie drobnymi sprawami, z których składa się zwykły dzień.
Wieczorem strażacy wyciągali harmonijki
Fabryczni strażacy grali wieczorami na harmonijkach, a ich słuchaczami były również dzieci z dzielnicy. Straż pożarna pojawia się w zupełnie innej roli: ludzi, którzy potrafią zapewnić sąsiadom chwilę rozrywki. W tej scenie fabryka wychodzi poza sprawy produkcji i bezpieczeństwa, zaczyna uczestniczyć w życiu otaczającej ją dzielnicy, także poprzez coś tak prostego ale jednocześnie tak niezwykłego jak muzyka. Podobną rolę pełniły opisywane w książce orkiestry, kino, wydarzenia i działania skierowane do rodzin. Tworzyły społeczną stronę zakładu, ludzie spotykali się przy innych okazjach niż wykonywanie obowiązków, a fabryka stawała się miejscem wspólnych doświadczeń, była drugim domem.
Źródło: Silvain Reiner, „Tragedia André Citroëna”, polski przekład roboczy.
fot. ilustracyjna






