Maszyny, laboratoria, linie produkcyjne w wielkiej fabryce to normalne. Do tego w fabryce Citroëna znajdowała się ogromna biblioteka, centrum wiedzy.
W przedwojennej fabryce Citroëna, wśród huku maszyn i laboratoriów, znajdowało się miejsce niemal nierzeczywiste: pogrążoną w ciszy bibliotekę liczącą dwadzieścia tysięcy książek. Biblioteka uzupełniała system produkcji o bazę wiedzy i pozwalała sięgać poza doświadczenie pojedynczego inżyniera i poza to, co akurat znajdowało się na stole badawczym.
Dwadzieścia tysięcy tomów to rozmiar poważnego księgozbioru instytucjonalnego. Citroën traktował dostęp do informacji jak część infrastruktury, podobnie jak energię, sprężone powietrze, wodę czy narzędzia. Przemysłowiec chciał rozumieć organizację pracy, materiały, procesy, sprzedaż oraz sposób, w jaki technika zmienia życie odbiorców. Fabryczna biblioteka tworzyła pamięć przedsiębiorstwa i punkt wyjścia dla nowych poszukiwań. Zgromadzenie tysięcy książek w jednym miejscu skracało drogę od pytania do odpowiedzi. Inżynier mógł porównać własne obserwacje z dorobkiem innych.
To także ciekawa odpowiedź na pytanie, skąd brała się szybkość kolejnych przedsięwzięć Citroëna: decyzje mogły wyglądać na szybkie powstawały w oparciu o bserwacje, ludzi oraz rozbudowane zaplecze, które zbierało wiedzę z całego świata, zanim pojawiał się konkretny model lub projekt. Citroën słynął z przekonania, że fabryka nie może wyłącznie powtarzać wczorajszych rozwiązań a musi przygotowywać następny krok. Dlatego księgozbiór można tu uznać za jedną z maszyn Javel, tyle że zamiast obrabiać metal, obrabiał informacje. Pomagał nadawać pomysłom formę, zanim zajmowały się nimi prasy i linie montażowe.
Źródło: Silvain Reiner, „Tragedia André Citroëna”






