Citroën C4 Cactus – samochód, który wyróżni Cię z tłumu

79 34

Pamiętam, jak Citroën pokazał koncepcyjnego Cactusa… To było auto kosmiczne, ale do takich marka nas przyzwyczaiła przez dziesięciolecia swojego istnienia. Zdawałem sobie oczywiście sprawę z tego, że taka wersja do seryjnej produkcji nie trafi, ale to, czym uraczyli nas Francuzi w odmianie produkcyjnej i tak okazało się niesamowite. C4 Cactus wyjechał na drogi w roku 2014 i od razu dokonał tego, co udało się już wielu innym modelom z szewronami na masce, a co nigdy nie uda się samochodom niektórych innych marek – wygląda inaczej, wzbogaca świat swoim wyglądem, po prostu kłuje w oczy, jak na kaktusa przystało. Ale kłuje w sposób najwyraźniej przyjemny, albo Polacy, to masochiści, bo mimo tego kłucia oglądali się za C4 Cactusem regularnie ;-)

26. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyTrudno się dziwić. Testowy samochód, choć nie był polakierowany w żadnym rzucającym się w oczy kolorze, jak żółć, czy czerwień, przykuwał wzrok. C4 Cactus nie musi bowiem mieć żadnych intensywnych barw, by go zauważyć. Wynika to z niebanalnego pomysłu zastosowania Airbumps®, czyli okładzin, które zabezpieczają przed uszkodzeniami karoserii podczas jakże typowych uderzeń drzwiami na parkingach. A jeśli nawet ktoś skonfiguruje sobie tego Citroëna w kolorze np. brązowym i dorzuci do tego zbliżone tonacją okładziny (dostępne w czterech kolorach), to C4 Cactus i tak będzie przyciągał wzrok swoimi kształtami, które czynią go odmiennym od praktycznie wszystkiego, co jeździ po drogach. Ten samochód jest po prostu stylistycznie inny od konkurencyjnych konstrukcji i to właśnie tak bardzo mnie w nim kusi.

Citroëna C4 Cactus z reguły określa się mianem crossovera. Cóż – taka moda, to się lepiej sprzedaje, to słowo-klucz, a może nawet słowo-wytrych. Mające z reguły jakiś sens, ale czasem chyba nadużywane. Czy przysługuje więc C4 Cactusowi? Sprawdziłem sobie kilka kompaktowych samochodów dostępnych na polskim rynku pod względem rozstawu osi, długości całkowitej, wysokości i szerokości, słowem – pod względem wymiarów. Takich typowo kompaktowych, pięciodrzwiowych hatchbacków, by się przekonać, czy rzeczywiście C4 Cactus zasługuje na wrzucenie go do segmentu C (to moja teza) i by sprawdzić, na jakiej podstawie określa się go crossoverem, czyli samochodem z pogranicza minimum dwóch segmentów i to wcale nie z uwagi na rozmiary.

Moje zestawienie znajdziecie w tabelce.

80. Citroen C4 Cactus, a samochody kompaktowe

Jak widać – Citroën C4 Cactus jest nieco krótszy od swoich konkurentów z segmentu C, ale rozstaw jego osi spokojnie pozwala go zaliczyć do kompaktów. Szerokością nieznacznie odbiega od rywali, ale nie odbija się to jakoś znacząco na przestronności wewnątrz (vide tabelka w galerii poniżej), co wynika poniekąd także ze sporej wysokości. Ale też C4 Cactus nie jest najwyższym autem wśród kompaktów – więcej mierzą sobie choćby Ford Focus, Opel Astra, czy Citroën C4. Dziwi mnie za to tak chwalona w testach przestronność Volkswagena – skoro jest to najkrótsze i najniższe auto w segmencie C (nie licząc C4 Cactusa)! Inżynierowie z Wolfsburga wyczarowali coś z niczego?…

Citroëna C4 Cactusa zbudowano na płycie segmentu B – na tej samej, na której powstaje choćby Citroën C3 Picasso, ale jest pewna subtelna różnica. Płyta dla C4 Cactusa ma zwiększony rozstaw osi, bo w C3 Picasso jest to 2.540 mm. Dorzucono więc 5,5 cm i dlatego właśnie można się pokusić o zaliczenie Cactusa zgodnie z jego „numerem porządkowym” C4 do kompaktów.

22. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyDlaczego jednak zastosowano płytę z segmentu niższego? Z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze – była tańsza, a C4 Cactus miał być w założeniach samochodem budżetowym, jak na swoja klasę. Co do cen, to dyskutował nie będę ;-) bo zgadzam się z większością z Was, że nie są na tyle niskie, jak się spodziewaliśmy po zapowiedziach sprzed publikacji cenników. Po drugie – płyta podłogowa z segmentu B zapewnia niższą masę, a podczas projektowania C4 Cactusa toczyła się walka o dosłownie każdy kilogram. W efekcie C4 Cactus jest lżejszy od zwykłego C4 o 200 kilogramów, a to w tej klasie baaardzo dużo. Dzięki temu pod maskę nowego designerskiego modelu mogły trafić niewysilone silniki o niedużej pojemności, w tym nawet jednostki trzycylindrowe. W efekcie samochód spala rozsądne ilości paliwa, co przekłada się na niewysoką emisje dwutlenku węgla. A i prowadzi się, jak przystało na lekkie auto. Bo najlżejsza odmiana waży 965 kg, a najcięższa, po uwzględnieniu wyposażenia dodatkowego, 1.145 kg, a to są naprawdę nieduże wartości, jak na auto tej wielkości.

W efekcie średnie spalanie (wg producenta) wynosi od 3,4 l/100 km (1.6 BlueHDi 100) do 4,7 l/100 km (1.2 PureTech 110 Stop&Start). Dla odmiany, którą testowałem (1.2 PureTech 82) wynosi ono 4,6 l/100 km. Oczywiście mi się nie udało do takich wartości nawet zbliżyć, ale też wcale tego nie oczekiwałem – resztki rozsądku jeszcze we mnie drzemią ;-) Niemniej jednak na dystansie, jaki pokonałem testowym C4 Cactusem (1.181 km) średnia wyniosła 6,1 l/100 km. Przy średniej prędkości 54 km/h dodajmy. Z tych blisko 1.200 km na jazdy typowo miejskie przypadło jakieś 25% dystansu.
Oznacza to, że 50-litrowy zbiornik powinien Wam wystarczyć na pokonanie bez tankowania jakichś 820 kilometrów. Całkiem nieźle, jak na niemałe auto z benzynowym motorem.

Ja sądzę, że to co najmniej rozsądne spalanie i dobry zasięg, jak na 82-konny trzycylindrowy silnik benzynowy napędzający ważące nieco ponad tonę auto. „Nieco ponad tonę”, bo była to dość bogato wyposażona wersja Shine, możemy więc przyjąć, że ważyła ok. 1.040 kg.

Dla porównania – Nowy Citroën C1 napędzany taką samą jednostką potrzebował średnio 6,0 l/100 km, czyli jedynie o 0,1 l/100 km mniej! A C1-ka waży o blisko 200 kg mniej, niż dobrze wyposażony C4 Cactus!

25. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyWiemy już, że Citroën C4 Cactus kosztuje co najmniej 51.900 zł (wersja Start), ale szczerze mówiąc nie polecam Wam tej odmiany. Ma 75-konny silnik i spore braki w wyposażeniu. Lepiej dołożyć 3.000 zł i kupić 82-konną wersję Live. Po dorzuceniu kolejnych 4.000 zł możecie wyjechać z salonu wersją Feel, a jeśli zechcecie przyszaleć za 61.900 zł, to kupicie nawet Feel Edition. Za auto takie, jak testowałem, czyli Shine, zapłacić trzeba już 65.900 zł, a za Shine Edition nawet 68.400 zł. Najdroższy, 100-konny diesel oznacza konieczność wysupłania 82.400 zł. Szczegółów szukajcie tutaj.

Ale nie, testowana wersja tak naprawdę nie kosztowała 65.900 zł. Była droższa, bo pojawiły się w niej dodatkowo płatne opcje:
– lakier perłowy za 2.800 zł;
– panoramiczny szklany dach za 2.000 zł;
– felgi aluminiowe 17” za 1.000 zł;
– pełnowymiarowe koło zapasowe za 400 zł.

Z tymi dodatkami cena samochodu przekracza już poziom 70.000 zł, a konkretnie rośnie do 72.100 zł. To nie są niewielkie pieniądze, jak za samochód z pogranicza segmentów B i C (ze wskazaniem na C), nawet przy uwzględnieniu, że mowa o wersji niemalże topowej, za to z wciąż w zasadzie podstawową jednostką napędową.

47. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyI jeszcze jedna uwaga – testowany samochód posadowiono na 17-calowych felgach (opony w rozmiarze 205/50R17), ale już koło zapasowe (niby pełnowymiarowe) miało jedynie… 15 cali średnicy (i oponę w rozmiarze 185/65R15)! Ale nie ma się co stresować – tak naprawdę jest to dobrze dobrana średnica całego koła (felga+opona), nie powinno więc być problemem skorzystanie z zapasu w razie konieczności.

Citroën C4 Cactus, to z pewnością samochód dla indywidualisty nie bojącego się manifestować swojego zdania. Czy więc przyjmie się w Polsce? Mam nadzieję, że tak. Pierwsze egzemplarze zarejestrowano w Polsce – wg CarMarket – w czerwcu i było ich 7. Kolejne miesiące przyniosły wzrost, kolejno od lipca wyjeżdżało na drogi 10, 52, 40 i 37 C4 Cactusów. To nie są wielkie ilości, ale podejrzewam, że klienci dopiero zaczęli zamawiać te samochody, a czas realizacji tych zamówień pewnie krótki nie jest. W każdym bądź razie C4 Cactus w ciągu pięciu miesięcy, jakie minęły od zarejestrowania pierwszych w Polsce modeli, pokonał już pod względem tegorocznej sprzedaży oferowany od paru już lat model DS3. Bardzo jestem ciekawy, jak będzie się kształtowała sprzedaż C4 Cactusa w ostatnich dwóch miesiącach bieżącego roku. Ile osób zrobi(ło) sobie prezent pod choinkę, również kłującą?

Stylistyka C4 Cactusa sprawia, że za tym samochodem ludzie się naprawdę oglądają. Jeżdżąc tym autem nie możecie liczyć na zniknięcie w tłumie. Zauważy Was naprawdę wiele osób, jeśli więc zależy Wam na anonimowości, to nie jest to samochód dla Was. Jeżeli jednak lubicie się wyróżniać na drodze, to zdecydowanie kupcie to auto, choćby tylko dla jego wyglądu. Zanim miniecie się z drugim egzemplarzem, przejedziecie pewnie wiele kilometrów. A w tym czasie na pewno obejrzą się za Wami setki ludzi. I będzie to „obejrzenie się” przyjazne, z wyrazem sympatii. Bo C4 Cactus budzi bardzo pozytywne odczucia. Jeżeli jednak nie lubicie, gdy ktoś Wasze auto dotyka, to nie kupujcie tego modelu. Bo gdy C4 Cactus stoi zaparkowany, to naprawdę wiele osób podchodzi po to, by dotknąć Airbumps®. Są ciekawi, co to takiego i po jaką cholerę zostało na drzwiach umieszczone. A gdy się im wytłumaczy, po co są te nakładki, to z jednej strony nie mogą wyjść z podziwu nad pomysłowością Citroëna, a z drugiej – większość koniecznie chce sprawdzić, „czy to się naprawdę ugina” ;-)

42. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyAirbumps® to rzeczywiście fajny pomysł. Wykonane z utwardzonego poliuretanu nakładki sprawiają, że nikt Wam nie powinien obić drzwi, co jest szczególnie częste zwłaszcza na najróżniejszych parkingach. Jeśli ranią Wam serce tego typu wgniotki i uszkodzenia lakieru, to Airbumps® są właśnie dla Was. To naprawdę działa, a do tego wygląda nie tylko ciekawie, ale nawet dobrze. Zwłaszcza, gdy dobierze się do auta interesujące kolory lakieru. Acz szkoda, że Airbumps® oferowane są tylko w czterech i w dodatku tak stonowanych barwach. Liczę, że z czasem pojawią się inne kolory.

Nie mniej ciekawie jest wewnątrz. Pamiętam, że podczas pierwszych jazd Citroënem C4 Cactusem, które odbyły się w Łodzi, miałem wrażenie, że podsufitka z osłoną przeciwsłoneczną położone są za nisko – budziło to we mnie raczej średnie odczucia. No ale tam jazdy były szybkie i wszystko odbywało się w zawrotnym tempie. Teraz, kiedy mogłem się z C4 Cactusem zapoznawać przez tydzień, zupełnie inaczej ustawiłem sobie fotel i nagle wnętrze zrobiło się przytulne i bardzo wygodne nie tylko z wyglądu.

59. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyNie brakuje w tym samochodzie stylistycznych smaczków i zaskakujących rozwiązań. Niesamowita tapicerka z grubym splotem jest rewelacyjna. Obłędne uchwyty, jak z toreb, czy walizek, pozwalają pewnie złapać i przyciągnąć do siebie drzwi. Oryginalnie przystrojony schowek budzi skojarzenia z alfabetem Braille’a (jego twórca pochodził wszak z Francji…), zaś dwa wyświetlacze ciekłokrystaliczne kontrastują stylem z nieco rustykalnym wystrojem wnętrza. Ale Francuzi przecież potrafią w dziedzinie designu połączyć ogień z wodą. Skoro szklana piramida przed Luwrem wygląda dobrze, to czy może wyglądać źle wnętrze Citroëna?

A już w odmianie ze zautomatyzowaną skrzynią (ETG) przednie fotele są stylowo (bo nie mechanicznie) połączone tworząc optycznie jednorodną kanapę, co wygląda obłędnie, jak na XXI wiek. Podobne rozwiązania Citroën już miał w swojej historii, ale to było niemal sześć dekad temu w DS! Dziś poza Stanami trudno znaleźć kanapę z przodu. Owszem, C4 Cactus też jej nie ma, ale oczy mają prawo do złudzeń, więc wersje ze zautomatyzowanymi skrzyniami, bez choćby cienia lewarka do zmiany przełożeń, wyglądają rewelacyjnie, inaczej, świetnie po prostu.

64. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyJa jednak miałem przyjemność testować samochód z manualną skrzynią biegów. Przełożeń, nie licząc wstecznego, jest pięć i jedynie w wersji 1.6 e-HDi 92 otrzymacie ich sześć, ale będzie to auto ze skrzynią zautomatyzowaną. Dostępna również z benzyniakiem 1.2 PureTech 82 Stop&Start, ale wówczas w wersji pięciobiegowej. Manualna skrzynia pracuje dobrze, przełożenia dobrano optymalnie, zapewniając zarówno niezłą dynamikę, jak i całkiem przyzwoita elastyczność zespołu napędowego. Skrzynia sześciobiegowa byłaby przy tak niedużym silnikiem zwyczajnym zbytkiem, sztuką dla sztuki, cieszę się więc, że Citroën nie dał się zwariować co do ilości przełożeń. Pięć w tym samochodzie w zupełności wystarczy.

Skrzynia pracuje dobrze, drogi prowadzenia lewarka mogłyby być minimalnie krótsze, ale jej precyzji tak naprawdę trudno cokolwiek zarzucić, zwłaszcza, gdy pamiętamy, z jakiego rodzaju samochodem mamy do czynienia. To nie torowa wyścigówka, to nie rajdowy wyga, lecz funkcjonalny pojazd do miasta i w trasę napędzany niezbyt mocnymi silnikami. Auto na co dzień. A gdy pamiętamy o takich charakterze Citroëna C4 Cactusa, to do skrzyni się nie mamy o co przyczepić. Owszem, są na rynku precyzyjniej działające mechanizmy, ale niekoniecznie w tej cenie i niekoniecznie w tak stylowych samochodach.

62. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyRewelacyjne są fotele C4 Cactusa. Z tego samochodu zwyczajnie nie chce się wysiadać! Ich siedziska i oparcia są po prostu znakomite! Bocznego trzymania nie powstydziłyby się samochody mające dwa, a nawet trzy razy więcej mocy i twarde zawieszenie sugerujące niezłe zachowanie w zakrętach. C4 Cactus oferuje jednak dużo komfortu (o zawieszeniu jeszcze parę słów napiszę), a fotele ma takie, jakby chciał Was nigdy nie wypuścić z objęć. Do tego całkiem przyzwoita długość siedzisk gwarantująca dobre podparcie ud, wygodny podłokietnik – w efekcie tym samochodem rzeczywiście można pokonać kilkaset kilometrów i wysiąść totalnie wypoczętym. Już pierwszego dnia testu zrobiłem C4 Cactusem ponad 550 km i to tylko w ciągu jednego popołudnia i wieczoru i naprawdę nie wysiadłem połamany, jak przed laty z kanapy Škody Octavii Combi (w jej pierwszej wersji) po przejechaniu 130 km. C4 Cactus, to naprawdę jeden z najlepszych samochodów kompaktowych, jeśli chodzi o fotele!

Z tyłu też jest pod tym względem dobrze. Kanapa, niedzielona, ale składana, zapewnia całkiem przyzwoite warunki podróży dwóm osobom. Można na niej oczywiście posadzić trójkę pasażerów, ale spójrzmy prawdzie w oczy – nawet w klasycznym kompakcie nie jest to najlepszym rozwiązaniem na długiej trasie, a co dopiero w samochodzie będącym wyrośniętym autem segmentu B. To właśnie wtedy da się odczuć mniejszą szerokość nadwozia, niż w klasycznych samochodach segmentu C. A o ile mniejszą? Dla przykładu zestawiłem z C4 Cactusem Nowego Peugeota 308 (typowy kompakt) i Nową Dacię Logan MCV (auto podobnej klasy, co opisywany Citroën) – porównanie to znajdziecie również w grafikach w załączonej do testu galerii.

Wystrój wnętrza, któremu już parę słów poświęciłem, z pewnością nie spodoba się wszystkim, ale ludzie, którzy mają trochę smaku, z reguły na wyjątkowe wykończenie C4 Cactusa reagowali bardzo pozytywnie. Inni i tak kupią Škodę, albo Volkswagena, może i uporządkowane oraz funkcjonalne (choć osobiście pod tymi stwierdzeniami bym się nie podpisał), za to nudne, paskudne, i z pokrętłem od pralki Frania służącym do włączania świateł. To rozwiązanie nie jest tradycyjne, nie jest konserwatywne nawet. Ono jest z innego świata! Zdecydowanie wolę francuskie pomysły w tym względzie, a każdy użytkownik aut Grupy PSA odnajdzie się w C4 Cactusie bez problemu.

52. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyI to mimo faktu, iż zdecydowaną większością elementów wyposażenia samochodu steruje się za pomocą dotykowego wyświetlacza na konsoli centralnej. To już kolejne auto PSA z takim rozwiązaniem. C4 Picasso, 308, to flagowe modele, które tak naprawdę wprowadziły to rozwiązanie na szerokie wody. Klienci to akceptują, wielu dziennikarzy udaje, że się przekonać do tego nie potrafi, a niebawem będą piać z zachwytu nad „dotykowcami”, gdy wreszcie wprowadzi to Grupa Volkswagena. Teraz „Auto Świat” (w przeglądzie nie pisałem, ale właśnie ten numer) napisał w jednym artykule, że wycinanie filtrów cząstek stałych jest nielegalne i że oni tego czynić nie zalecają, ale jeszcze niedawno nie mieli z tym problemów… Tylko że teraz filtry te stosują także niemieckie koncerny, więc siła krytyki zmalała. Wkrótce to samo będzie ze sterowaniem za pomocą dotykowych ekranów.

Rozwiązanie zastosowane w Citroënie C4 Cactusie jest praktycznie analogiczne, jak w innych modelach PSA. Owszem – działa z pewną bezwładnością, temperaturę klimatyzacji ustawia się dłużej, niż w klasycznych rozwiązaniach, ale przecież i tak na efekt zadziałania trzeba poczekać, czasem nawet od kilku do kilkunastu minut (dziennikarze prasowi prowadzili takie testy), nie ma więc o co kopii kruszyć. W dobie wszechobecnych smartfonów, tabletów, czy nawet laptopów i komputerów stacjonarnych z dotykowymi ekranami to stosowanie klasycznych rozwiązań powoli zaczyna być anachronizmem!

67. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyCitroën więc jak zwykle w awangardzie. Nie tylko pod względem stylu zresztą. Poduszka powietrzna pasażera montowana była dotychczas w desce rozdzielczej przed owym pasażerem. Francuzi znowu wymyślili coś innego ;-) W C4 Cactusie airbag pasażera umieszczony jest w podsufitce nad przednią szybą. Pasażerowi wszak jest to i tak obojętne, ale pojemny schowek w codziennym użytkowaniu interesuje go już dużo bardziej. I to właśnie zaproponowali mu inżynierowie i projektanci opisywanego samochodu. Schowek jest spory, w dodatku bardzo efektowny, a poduszkę powietrzną przeniesiono wyżej. Nikomu oczywiście nie życzę sprawdzania tego faktu, ale kreatywna technologia Citroëna znowu dała o sobie znać. I bardzo dobrze!

W mediach pojawiały się zarzuty o okrojeniu dysz nawiewów. Faktycznie – w opisywanym aucie „brakuje” nawiewu po prawej stronie, przy drzwiach pasażera. Jest po lewej (koło kierowcy), są dwa na konsoli środkowej), a po prawej brak. A zawsze był… Pamiętacie ten kawał? Masztalskiemu urodził się syn. Dziecko rosło, rosło, ale się nie odzywało. Przez lata rodzina się przyzwyczaiła, że młody Masztalski nie mówi. Aż tu kiedyś przy obiedzie junior odzywa się pytaniem „A gdzie kompot?”. Przy stole chwilowa konsternacja, ale po chwili wszyscy go pytają czemu się do tej pory, przez tyle lat nie odzywał. A ten na to spokojnym głosem „Bo zawsze był”. I podobnie jest z nawiewami. Zawsze były. Ale zawsze poduszki powietrzne pasażerów były w desce rozdzielczej, a w C4 Cactusie nie. I nawiewu po prawej stronie też nie ma. Może nie jest niezbędny?

Nie dane mi było sprawdzić, jak się zachowa szyba w prawych drzwiach w warunkach wysokiej wilgotności powietrza – czy nie będzie parowała. Pogoda podczas testu była raczej ładna, chłodem specjalnie nie wiało, ale jestem przekonany, że konstruktorzy zadbali o takie podstawy – z pewnością na tyle dobrze pokierowali strumieniami powietrza choćby spod przedniej szyby, by nie było problemów z parowaniem tej jednej bocznej nawet w deszczowe dni, jakie się w trakcie testu przytrafiły. Acz warto byłoby to sprawdzić. Może ktoś z Was już cieszy się swoim Cactusem i mógłby coś na ten temat napisać, kiedy zaczną się poranne przymrozki, albo deszczowe dni?

75. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyCiekawie prezentuje się wyświetlacz przed kierowcą. Odczytać z niego można najważniejsze dla prowadzącego informacje, w tym obrazowaną cyframi prędkość samochodu, i w żadnym razie braku czytelności temu rozwiązaniu zarzucić nie można. Inne informacje przekazywane są czy to za pomocą wyświetlanych (zapalanych w razie potrzeby) piktogramów, które wszyscy dobrze znamy, czy też graficznie za pomocą ciekłokrystalicznych wskaźników. Znajdziecie tam także wskaźnik poziomu paliwa w baku, czy ustawienia tempomatu/regulatora prędkości. Za to za żadne pieniądze nie da się mieć w tym samochodzie obrotomierza. Czy to jednak dziwi? W dzisiejszych czasach, gdy elektronika dba o to, byśmy w normalnych warunkach nie zajeździli silnika, gdy komputer odcina paliwo w przypadku osiągnięcia pewnej prędkości obrotowej, obrotomierz powoli traci na znaczeniu. Jego rolę w obserwowaniu optymalnego momentu zmiany przełożenia zaczynają coraz częściej pełnić wskaźniki w postaci strzałek, a nie normalny zegar. Co więcej – wskaźniki owe lada chwila będą obowiązkowym wyposażeniem samochodów homologowanych, a więc i sprzedawanych na terenie Unii Europejskiej, tak jak czujniki ciśnienia w oponach.

W efekcie zastosowania dwóch wyświetlaczy deska rozdzielcza jest uporządkowana i nie „zaśmiecają” je zbędne przełączniki i regulatory. Owszem, takie trochę spartańskie wnętrze nie każdemu przypadnie do gustu, bo są ludzie, którzy po prostu muszą mieć prztyczki i gałeczki, ale biorąc pod uwagę użyte materiały wykończeniowe i styl wnętrza trudno tak naprawdę określić je użytym przeze mnie epitetem „spartańskie”. Wnętrze wygląda – moim zdaniem – bardzo dobrze i jest zwyczajnie przytulne. Z tego samochodu nie chce się wysiadać, chyba że po to, by popatrzeć nań z zewnątrz, również z zachwytem ;-)

77. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyNo dobrze, nie chce się z C4 Cactusa wysiadać, ale czy chce się nim jeździć? Testowy egzemplarz napędzany był 82-konnym silnikiem 1.2 PureTech opartym o trzy cylindry. To fajna jednostka – miałem ją już w paru samochodach, którymi jeździłem, ale byłem bardzo ciekawy, jak spisze się w tym niemałym przecież aucie. Moje zaciekawienie było tym większe, że tuż przed C4 Cactusem testowałem Citroëna C1 z taką samą jednostką napędową i byłem – jak pewnie pamiętacie – rozczarowany pracą tego silnika. Przynajmniej do chwili, kiedy skorzystałem z bardzo podobnego auta u lubelskiego dealera Citroëna, o czym wspomniałem pod koniec tamtego testu. Wówczas okazało się, że wszystko z tym silnikiem jest w porządku (jak podejrzewałem), tylko testowa C1-ka była jakaś dziwna.

Silnik 1.2 PureTech, to dobra jednostka. 118 Nm maksymalnego momentu obrotowego dostępnego już przy 2.750 obr./min. w zupełności wystarczy w codziennym użytkowaniu tego lekkiego samochodu. Maksymalna moc 82 KM pojawia się przy 5.750 obr./min., czyli sporo wyżej, ale silnik w połączeniu z pięciobiegową przekładnią zapewnia całkiem dobrą elastyczność i płynne rozwijanie mocy. Jazda w ruchu miejskim nie wymaga częstego żonglowania lewarkiem, a jeśli i to dla kogoś będzie zbyt dużym wysiłkiem, to zawsze może sięgnąć po odmianę ze skrzynią zautomatyzowaną ETG. Sama przekładnia działa dobrze, pewnie, choć zdarzyło mi się parę razy, że wsteczny nie bardzo chciał wejść. Myślę, że wielu użytkowników aut koncernu PSA z niedużymi silnikami wie, co mam na myśli.

Przeciętny użytkownik tego samochodu nie dostrzeże zapewne faktu, że pod maską pracuje silnik trzycylindrowy. Jest to jednostka dobrze wyważona, nieźle wyciszona i w efekcie wiele osób nawet nie będzie podejrzewało, że to silnik opracowany zgodnie z zasadami downsizingu. Tym bardziej, że to motor lżejszy od czterocylindrowego odpowiednika, a dzięki licznym technologiom opracowanym wraz z tymi jednostkami udało się też znacząco obniżyć wewnętrzne tarcie. W efekcie ten silnik naprawdę potrzebuje niewiele benzyny, jak na tej wielkości samochód. A napędza go całkiem sprawnie.

09. Citroen C4 Cactus – kłuje w oczyCitroën C4 Cactus może się rozpędzić (dane fabryczne) do 167 km/h – to w zupełności wystarczy w kraju, gdzie najwyższą dopuszczalną prawem prędkość ustanowiono na poziomie 140 km/h. Sprint do setki trwa – w zależności od wersji wyposażenia, a więc i masy samochodu – od 12,9 do 14.5 sekundy, co nie rzuca na kolana, ale też w zdecydowanej większości przypadków w zupełności wystarczy do sprawnego przemieszczania się. Co więcej – subiektywnie to przyspieszenie wydaje się nawet lepsze, co podkreślamy nie tylko my – widziałem to już w jakichś testach. Jeśli zaś ktoś chciałby spod świateł ruszać jeszcze szybciej, to powinien sięgnąć po 110-konną odmianę tej samej jednostki napędowej – uzyskać wówczas powinien czasy z zakresu 9,3-10,4 s. Sporo lepiej, prawda? Od 3,6 do 4,1 sekundy, to już zauważalna różnica.

Ale umówmy się – Citroën C4 Cactus, to nie jest wyścigówka, czy rajdówka. To auto do komfortowego przemieszczania się, zarówno na krótkich, jak i na dłuższych dystansach. Jego zawieszenie nie skłania do walki o ułamki sekund na krętych trasach, co nie znaczy, że jazda nim jest powolna i niestabilna. Wręcz przeciwnie – Francuzi znowu uzyskali znakomity, jak na tę klasę, tę cenę i te rozwiązania konstrukcyjne kompromis. Z przodu zastosowano niezależne zawieszenie typu pseudo MacPherson, z tyłu wystąpiła tania, całkiem przewidywalna i komfortowa belka skrętna. Tanie w produkcji, tanie w serwisie, proste rozwiązania do prostego samochodu. Bo liczy się cena. Design i cena ;-) Ale i koszty utrzymania. Odpowiednie strojenie zawieszenia, w czym Francuzi są naprawdę mistrzami, klasą samą dla siebie, zapewnia dużą wygodę przy solidnej pewności prowadzenia. Nawet podczas dziennikarskich jazd testowych w skąpanej w deszczu Łodzi na tamtejszych torowiskach tramwajowych nie wyprowadziłem C4 Cactusa z właściwego toru jazdy, oczywiście nie szalejąc, bo przecież poruszałem się w normalnym ruchu drogowym. W każdym bądź razie zero problemów. A jeśli gdzieś przesadzicie, to i tak czuwa nad Wami ESP, które wprawdzie cudów nie czyni, ale w podbramkowych sytuacjach Z pewnością nie zostawi Was samych sobie.

Zawieszenie C4 Cactusa generalnie pracuje cicho, co sprawia, że komfort podróży rośnie. Zdarza się jednak, że nagle, Z jakiegoś nieznanego mi powodu, staje się twardsze i w dodatku głucho łupnie. To są naprawdę rzadkie przypadki, ale w jakichś dziwnych sytuacjach, których nie potrafię wyspecyfikować, by uznać, że jest jakaś konkretna przyczyna, z okolic zwłaszcza tylnej osi dochodzą głośniejsze dźwięki pracy zawieszenia. A czasem też się ono utwardza. Na szczęście są to sytuacje nieczęste, więc nie przekreślają w żadnym razie przyjemnego charakteru pracy zawieszenia. Jak na taką konstrukcję, tę klasę cenową samochodu oraz stan polskich dróg zawieszenie tego Citroëna należy pochwalić.

70. Citroen C4 Cactus - kłuje w oczyUkład kierowniczy jest wystarczająco komunikatywny jak na ten segment i tę klasę pojazdu. Citroënem C4 Cactus podróżuje się wygodnie, wspomaganie układu kierowniczego (elektryczne) ma dobrze dobraną siłę, nie trzeba się z kierownicą ani mocować, ani uważać na zbyt lekkie jej obracanie.

No i jeszcze parę słów o wyposażeniu, zwłaszcza testowanego egzemplarza.

Każdy Citroën C4 Cactus, za wyjątkiem podstawowej wersji Start oraz aut z silnikami 1.2 PureTech 75 i 1.2 PureTech 82, ma seryjne wspomaganie ruszania pod górę, co przydaje się zwłaszcza początkującym kierowcom. W dokładnie każdym C4 Cactusie można też regulować na wysokość fotel kierowcy. W każdym, poza wersją Start, można mieć podgrzewane fotele, ale wymaga to zawsze dopłaty w wysokości 700 zł. Panoramiczny szklany dach, którego od zawsze jestem wielki zwolennikiem, kosztuje 2.000 zł i nie można go zamówić jedynie do wersji Start i Live. Pamiętajcie jednak, że nie ma on rolety. Tylko po co Wam ona, skoro już się decydujecie na taki gadżet? ;-)

Każdy C4 Cactus ma też elektrycznie sterowane lusterka boczne (ale tylko w dwóch topowych odmianach są one podgrzewane), w każdym też otrzymacie seryjnie Magic Wash, czyli spryskiwacze wbudowane w wycieraczki. Pozwala to na oszczędniejsze, bo wydajniejsze gospodarowanie płynem. Również każdy model tego samochodu ma sterowane elektrycznie przednie szyby, zaś okienka w tylnych bocznych drzwiach są jedynie uchylne. I bardzo dobrze – tak jest bezpieczniej, jeśli często wozicie nieduże dzieci, i wystarczająco w większości zastosowań.

Również standardowym wyposażeniem każdej wersji jest dotykowy ekran na konsoli środkowej (ma on przekątną 7”), acz nawigację z systemem audio Arkamys® oraz Jukeboxem możecie mieć dopiero od odmiany Feel (dopłata 2.000 zł dla wersji Feel i Feel Edition, seryjnie dla Sine i Sine Edition). Acz podkreślmy, że system audio i cztery głośniki są w standardzie już od najtańszej wersji Start do odmiany Feel Edition włącznie. Wyposażeniem seryjnym są też złącza USB i uniwersalne (aux). Również bez dopłaty we wszystkich wersjach otrzymuje się sterowanie systemem audio w kierownicy.

02. Citroen C4 Cactus – kłuje w oczyCitroën przygotował też trzy warianty kontraktów serwisowych. Najtańszy już w cenie 550 zł. Warto rozważyć ich zakup wraz z samochodem, bo w najbogatszej wersji tej usługi otrzymacie naprawę i bezpłatną wymianę wadliwych części, rozszerzone assistance, przeglądy okresowe, pojazd zastępczy, bezpłatną wymianę części ulegających zużyciu eksploatacyjnemu oraz mycie auta po wizytach w serwisie autoryzowanym.

C4 Cactus ma parę wad. Dla niektórych potencjalnych klientów jest taką brak możliwości złożenia tylko części kanapy. Składa się albo w całości, albo wcale. Dość zaskakujący jest także brak lusterka w osłonie przeciwsłonecznej pasażera (jest tylko po stronie kierowcy). Za to poziom wyposażenia, zwłaszcza bogatszych wersji, jest naprawdę przyzwoity, a nawet bardzo wysoki, jak na auto tej klasy.

Podsumowując – Citroën C4 Cactus, to samochód bardzo interesujący zarówno z uwagi na swój styl, jak i walory użytkowe. Wzbudza pozytywne emocje, zdecydowanie może się podobać, mocno rzuca się w oczy i stanowi manifestację – „tak, chcę się wyróżniać w szarej rzeczywistości”. A parę nowatorskich rozwiązań zapewne znajdzie naśladowców w najbliższych latach również u innych producentów.

Tak właśnie tworzy się legenda marki – poprzez Créative Technologie.

 

Dziękujemy Firmie Citroën Polska za udostępnienie samochodu do testu.

 

 

Krzysztof Gregorczyk
zdjęcia: Aleksandra, Dominika i Krzysztof Gregorczyk

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
77 Wątki komentarzy
2 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
17 Autorzy komentarzy
Michał Z.pawelhksgigant2009lisekCubino Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ryszard
Gość
Ryszard

A mnie się udało przybliżyć do wartości fabrycznych zużycie paliwa testując C4 Cactus z takim samym silnikiem. I tak na samej trasie: wyszło mi 4,3l/100 km, a z całej trasy liczącej 530 km, z czego 30% trasy przypadło na ruch miejski – wyszło 5,2l/100 km. Ale ja nie słuchałem się wskaźnika zmiany biegów i już przy 50 km/h wrzucałem 5 bieg. Ale jak już sam zauważyłem spalanie paliwa zależy od indywidualnego sposobu jazdy.

Andreas
Gość
Andreas

Ehhh… Szkoda, że tak fajny samochód zasłużył na tak niefajny tytuł. Kłucie w oczy to synonim drażnienia, a moim zdaniem Cactus nie drażni tylko cieszy oczy :) Ale to nie zarzut, tylko takie małe zastrzeżenie :) Z większościa pańskich uwag w pełni się zgadzam, samochód wręcz uwielbiam, ale mam kilka własnych uwag: 1) Dziwi mnie wciskanie przez Pana Cactusa do segmentu kompaktów – czy to aby nie po to, żeby można było zaraz napisać, że jest taki leciutki, o nie-wiadomo-ile lżejszy od C4? Czym się niby różni C4 Cactus od pozostałych miejskich crossoverów? Dla ułatwienia – zestawienie ze strony magazynauto:… Czytaj więcej »

Andreas
Gość
Andreas

Hmmm… Czyżby uwagi nie po myśli autora automatycznie były traktowane jako spam? :)

Sławek
Gość
Sławek

Sam napaliłem się na to auto, gdy pojawiło się na rynku. Zauroczenie trwało do chwili jazdy próbnej, którą miałem okazję wykonać parę tygodni temu. Cactus ma sporo zalet, do których zaliczyć można dobry komfort jazdy, wygodne fotele przednie i dość precyzyjny układ kierowniczy. Jednocześnie jednak ma drugie tyle (jeśli nie więcej) wad. Po pierwsze podstawowy silnik 82 KM, który owszem radzi sobie jakoś, ale tylko z kierowcą na pokładzie. Nie wyobrażam sobie podróży Cactusem z tym silnikiem na wakacje z pełnym ekwipunkiem i kompletem pasażerów na pokładzie. Już widzę uśmieszki politowania ze strony wyprzedzających mnie kapeluszników w Skodach Fabiach. ;-)… Czytaj więcej »

radioaktywny
Gość
radioaktywny

Samochód bezsprzecznie ładny, ale o ile rozumiem oszczędnościowe podejście do wyposażenia wnętrza, to absolutnie nie rozumiem i nie akceptuję zaporowych cen.
To auto jest ZA DROGIE.

slonik
Gość
slonik

Porównywanie tego auta do kompaktów nie ma sensu, bo Cactus nie jest kompaktem. Oglądałem go. Siedziałem w nim. Z powodu ciasnoty wnętrza to z pewnością nie jest auto z segmentu C. Ale też nie musi nim być. To zabawny samochodzik z tej samej półki co Nissan Juke. Ma dawać radość, a nie wygrywać porównania. Osobiście za podobną cenę wolałbym kupić prawdziwe C4 lub Peugeot 308. Cactus jest fajny, zabawny, ale czegoś mu brakuje. Być może kolejna wersja będzie ciekawsza, podobnie jak w przypadku Juke'a, którego pierwsza wersja również nie przypadła mi do gustu, za to obecna podoba mi się bardzo.

Sławek
Gość
Sławek

Mi też się podoba i byłem już niemal zdecydowany na jego zakup. Jednak wady, które opisałem wyżej, skłoniły mnie do odwiedzenia salonów konkurencyjnych marek. W ten sposób trafiłem na nowego Nissana Qashqaia i właśnie to auto, choć nieco droższe od Cactusa, jest obecnie moim faworytem w klasie crossoverów. I również można go wrzucić do grupy aut na "F", bo przecież Nissan, to teraz prawie Renault. :-)

Andreas
Gość
Andreas

1) Gdyby na obrazku była podana wysokość auta z relingami (153 cm), to już by pewnie tak Panu nie przeszkadzała :) Ale i tak nie uważam, żeby mniejsza niż u rywali wysokość była jakąkolwiek przeszkodą. Mercedes GLA też jest o 10-20 cm niższy od rywali – i co? nie jest z tego powodu crossoverem? 4) Jasne że jest wykonalne. Ale niebezpieczne. Sam Pan pisze że głupie – dlaczego? Bo nie da się tego zrobić bez odrywania wzroku od drogi? Bo to bardzo dekoncentruje kierowcę? Bo stwarza zagrożenie? No więc właśnie dlatego pokrętło jest lepsze od ekranu dotykowego. Mogę sobie dotykowo… Czytaj więcej »

Andreas
Gość
Andreas

Teraz każdy post musi Pan osobno odspamowywać? Niezły filtr ;)

saab900t
Gość
saab900t

Moje wrażenia po jeździe Cactusem, po lekturze testu i postów: 1. (Po jeździe). Pierwsze wrażenie po jeździe: Nieporównywalny z jakimkolwiek innym samochodem, jakim jeździłem. Wiem, że jesteśmy sformatowani przez polsko-niemieckie pisma pocztówkowe do porównywania, mierzenia milimetrów i ułamków sekund, ale w przypadku Cactusa to nie ma raczej sensu, chyba, że czysto teoretyczny. Tutaj najlepiej sprawdza się Octavia. Drugie wrażenie po jeździe: Bardzo wygodny, ale nie dla rodziny (słabe silniki, mały bagażnik, niedzielone oparcie kanapy). To będzie raczej drugi samochód w rodzinie, albo pierwszy w życiu dla młodego kierowcy, dlatego nie jest przeznaczony na polski rynek, gdzie idealnie sprawdza się Octavia.… Czytaj więcej »

Vifo
Gość
Vifo

@ saab900t Dycha :-)

Andreas
Gość
Andreas

Nie chodzi o to, co dają relingi, tylko o to, czy wysokości pozostałych aut są z relingami czy bez. Citroen podaje dwie wartości – z i bez relingów (148/153 cm). Może inni producenci standardowo wliczają relingi i ta różnica wcale nie jest taka wielka? Nie wiem… Jasne, że pisanie sms-a to nie to samo co zmiana temperatury. Ale nie zaprzeczy Pan chyba, że zrobienie czegoś bez odrywania wzroku od drogi jest bezpieczniejsze niż bieganie wzrokiem po kokpicie, prawda? Z klimatyzacji też wiele osób nie umie korzystać (sam znam kilka takich, które ustawiają temperaturę na LO i regulują ją siłą nawiewu)… Czytaj więcej »

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Nie wiem dlaczego tak piszecie o niemcach i DPF, przecież BMW stosuje filtry od początku 2004 roku, a to chyba podobnie jak Peugeot?

MichałB
Gość
MichałB

@saab900t
Kilka razy powtarza Pan, jakoby Octavia najlepiej schlebiala polskim gustom. Otóż nie. Jelis chodzi o sprzedaż w totalu, Octavia jest best of, ale biorac pod uwagę zakupy indywidualne juz nie. W zeszlym m-cu nawet w pierwszej dziesiątce nie była. Co świadczy o tym, że jednak cos Polakom nie pasuje i wybieraja auta, ktore moze mają tu i tam 2 mm mniej, bagaznik niby 30 litrow mniejszy, ale klient widzi, że to mierzenie pod linijke nie ma wiekszego znaczenia. A Octavie się sprzedaje flotom.

Andreas
Gość
Andreas

"Dokonując korekty temperatury nie rzuca Pan okiem na to, co Pan ustawił??? Naprawdę???" Nie no ręce mi opadają… 1. W zwykłym aucie rzuca Pan okiem na klimę i w ćwierć sekundy klika o stopień w górę albo w dół. We własnym aucie zna Pan deskę rozdzielcza na tyle, żeby zrobić to właściwie bez odrywania wzroku od drogi. Tym bardziej jeśli chodzi np. o włączenie ogrzewania tylnej szyby – to też Pan sprawdza, czy na pewno się włączyło po kliknięciu? 2. W najnowszych Citroenach i Peugeotach musi Pan najpierw przejść z menu, w którym akurat się Pan znajduje (np. nawigacji albo… Czytaj więcej »

Andreas
Gość
Andreas

Hmmm… A jaka jest różnica między "wybieram opcję dotykowym przyciskiem i odpala mi się obsługa klimy", a "musi Pan najpierw przejść z menu, w którym akurat się Pan znajduje (np. nawigacji albo radia) do menu klimatyzacji"??? I tak – zgadzam się – nie jestem w stanie zrozumieć, że dla kogokolwiek naciśnięcie jednego przycisku (np. żeby jak najszybciej włączyć obieg wewnętrzny, gdy ktoś przed nami mocno zakopci) może być tak samo wygodne/bezpieczne/szybkie jak kliknięcie najpierw jednego przycisku, a potem drugiego – na dużym ekranie dotykowym. Nie wiem jak inni czytelnicy, ale ja nigdy nie uwierzę w bezwzrokową obsługę sporego ekranu dotykowego,… Czytaj więcej »

czeslaw1949
Gość
czeslaw1949

Ja mysle, ze Andreas to po prostu tzw. V kolumna /taki wspolczesny hauptman Naujocks/. On wie jedno niemieckie pszczoly sa tak duze jak polskie gesi. Przepraszam.

gigant2009
Gość
gigant2009

"W najnowszych Citroenach i Peugeotach musi Pan najpierw przejść z menu, w którym akurat się Pan znajduje (np. nawigacji albo radia) do menu klimatyzacji, a dopiero potem kliknąć plusik, minusik albo ogrzewanie szyby."
Panie Andreasie, ja tak może nie na temat ;) , ale wydaje mi się, że są dwa przyciski do obsługi ogrzewania szyby pod tabletem czyli rozwiązanie tradycyjne. Jednak może się mi tak tylko wydaje, bo nie widziałem tego auta na własne zmęczone życiem oczęta ;)

Andreas
Gość
Andreas

Panie Krzysztofie, czy ja jestem na jakiejś "czarnej liście" czy co? Dlaczego cały czas widzę informację, że jestem spamerem? Szczerze mówiąc trochę się odechciewa komentować – chyba że właśnie o to Panu chodzi… ;P
I teraz nie wiem, czy mam drugi raz pisać ostatni post, w którym pisałem o przycisku obiegu wewnętrznego (właśnie dlatego, że się zorientowałem, że ten od ogrzewania szyby jest osobno, a nie na ekranie)…

Andreas
Gość
Andreas

O teraz się pojawiło od razu – czy mogę zatem prosić o przywrócenie tamtego posta? Czy muszę go od nowa pisać?

Andreas
Gość
Andreas

A przy okazji – mojego komentarza do przeglądu prasy, bo też został ocenzurowany…

gigant2009
Gość
gigant2009

Tak z innej beczki.
Dzięki Panu Andreas!
Po zimie założę oponki do Megane RS w rozmiarze 165/80R15 ;)
Ktoś rzekł rozmiar ma zawsze znaczenie :D
żaden Golf mi nie podskoczy ;)

gigant2009
Gość
gigant2009

"właśnie dlatego, że się zorientowałem, że ten od ogrzewania szyby jest osobno, a nie na ekranie" – czyli Pan tak jak i ja zna ten pojazd tylko z artykułów i zdjęć, a w rzeczywistości go nigdy nie widział :) Wypowiadanie się o zaletach obsługi lub utrudnieniu tej obsługi na tablecie jest trochę w takim przypadku nie na miejscu… -To trochę tak jakbym opisywał swoje wakacje w Korei Północnej nigdy tam nie będąc. :D PS I nie czyta Pan regularnie artykułów na tutejszym wortalu. Bo może nie pamiętam dokładnie, ale wydaj mi się, że Pan Krzysztof , już pisał o tych… Czytaj więcej »

gigant2009
Gość
gigant2009

Tak dla pociągnięcia tematu, że rozmiar ma znaczenie
W kalkulatorze zamienników opon znalazłem jeszcze lepsze
155/80R15
A może przeliczę te rowerowe to będzie hit, z boku szprychy niski profil, no i ta powalająca szerokość zwłaszcza oponek szosowych do rowerka (bo duży rower siłą rzeczy odpada) :D

Andreas
Gość
Andreas

Myli się Pan.
Kilka razy jechałem 308 kolegi i przyznam, że szlag mnie trafił przez tą obsługę, a teraz po prostu nie pamiętałem, czy wkurzył mnie brak tego czy tamtego przycisku…

Andreas
Gość
Andreas

A co do opon – sarkazm na poziomie przedszkola… proszę sobie trochę poguglować, to się Pan przekona, że sobie tego nie wymyśliłem.

Sławek
Gość
Sławek

Jedno jest pewne. Cactus wzbudza kontrowersje, co widać choćby nawet po liczbie komentarzy pod powyższym artykułem.

Andreas
Gość
Andreas

Zdaje się, że Cactus – przynajmniej tutaj – ma raczej samych zwolenników.
Kontrowersje wzbudza dotykowy ekran od wszystkiego.

gigant2009
Gość
gigant2009

"Kilka razy jechałem 308 kolegi i przyznam, że szlag mnie trafił przez tą obsługę, a teraz po prostu nie pamiętałem, czy wkurzył mnie brak tego czy tamtego przycisku…" A ja nie jechałem i siedziałem w tym aucie również a jednak wiem, że ten nieszczęsny guziczek posiada. ;) Trochę słabą ma Pan pamięć i wypowiada się Pan na temat o którym nie ma Pan pojęcia, albo z pamięcią coś nie tak. Bo wypowiadał się bardzo autorytatywnie na temat auta jego obsługi nie widząc go na oczy ale cóż to Pan nie ja :D z tymi oponami to nie sarkazm, ale prawdziwe… Czytaj więcej »

Andreas
Gość
Andreas

Tak, jechałem kilka razy autem nie widząc go na oczy… Brawo za logikę

Vifo
Gość
Vifo

Ja na 2 kółkach, 2ºC, a ja bez zimówek ;-)

gigant2009
Gość
gigant2009

To ma Pan bardzo słabą pamięć (czytać należy ze zrozumieniem)
Artykuł dotyczył jednak innego auta, a tego Pan nie widział i nie zna. Podobnie jak ja

Andreas
Gość
Andreas

Oj gigant… Czytam ze zrozumieniem. Napisał Pan "wypowiadał się bardzo autorytatywnie na temat auta jego obsługi nie widząc go na oczy". Gdyby to Pan czytał ze zrozumieniem, już przed napisaniem cytowanego posta wiedziałby Pan, że widziałem go na oczy.
A artykuł faktycznie dotyczy innego auta. Ale proszę się zastanowić zamiast pisać głupoty – czepiłem się auta czy konkretnego rozwiązania, które w 308 jest takie samo???

gigant2009
Gość
gigant2009

Drogi Vifo!
Kiedyś za pazuchę wkładali "Politykę" i grzała, że 2 stopnie to nie problem, oczywiście na dwóch kółkach.
Ja mam w swoich rowerkach 28 cali te szosowe oraz 26 te terenowe
Motorka to już niestety nie mam, edukację zakończyłem na MZ z pieczarką :D

Andreas
Gość
Andreas

A nie pamiętałem po prostu, który to guziczek mnie irytował – coś w tym dziwnego? Miałem sobie notatki robić podczas jazdy? Gdyby nie chodziło Panu o czepianie się, tylko o konstruktywną dyskusję, to może przeczytałby Pan moje poprzednie posty, w których pisałem, że cała obsługa klimy przez dotykowy ekran jest porażką. A o przycisku wspomniałem dopiero gdy Pan Krzysztof zaczął pisać o tym, że trzeba zobaczyć co się ustawiło. Bo w przypadku owych przycisków (ogrzewanie szyby, obieg wewnętrzny) chyba jednak nikt nie sprawdza, czy na pewno je włączył.

Vifo
Gość
Vifo

Ja o oponach, nie o polityce pisałem ;-)

gigant2009
Gość
gigant2009

Ja również to cytacik z daleko od szosy chyba? :D

gigant2009
Gość
gigant2009

zacytuję sam siebie
"Trochę słabą ma Pan pamięć i wypowiada się Pan na temat o którym nie ma Pan pojęcia, albo z pamięcią coś nie tak."
Czyli ma Pan bardzo słabą pamięć Andreas.
to tyle jeśli chodzi o logikę.
A testowanego wyżej autka to Pan nie widział i nie dotykał.

gigant2009
Gość
gigant2009

"Bo w przypadku owych przycisków (ogrzewanie szyby, obieg wewnętrzny) chyba jednak nikt nie sprawdza, czy na pewno je włączył."
To pisze Pan o sobie?
Bo ja jednak sprawdzam co włączyłem i czy włączyłem szczególnie jadąc autem :D

Andreas
Gość
Andreas

Wielu aut nie widziałem i nie dotykałem – jakie to ma znaczenie? Widziałem za to i dotykałem ekranu do obsługi wszystkiego w 308 i strasznie mnie to rozwiązanie rozczarowało. Naprawdę uważa Pan, że w innym aucie to samo rozwiązanie działa inaczej, że w Cactusie nie trzeba odrywać wzroku od drogi albo przeskakiwać między menu??? Co do pańskiej opinii na temat mojej pamięci – naprawdę kręci Pana ocenianie przez internet osób, których Pan nie zna? Czuje się Pan lepszy jak komuś "nawrzuca" na forum? Przyznam, że po mnie Pana opinia na temat mojej pamięci spłynęła, ale jeśli chce Pan jeszcze jakąś… Czytaj więcej »

gigant2009
Gość
gigant2009

To skoro Pan już pisze o swoich doświadczeniach spędzonych za kierownicą peugeota
"Kilka razy jechałem 308 kolegi i przyznam, że szlag mnie trafił przez tą obsługę, a teraz po prostu nie pamiętałem, czy wkurzył mnie brak tego czy tamtego przycisku…"
To może jednak konstruktywnie się Pan podzieli co wkurza w obsłudze Catusa, o przepraszam 308 oczywiście poza tą nieszczęsną klimą.
Bo dla mnie 21 stopni dwustrefowo to dobre rozwiązanie na lato i na zimę. Bardzo rzadko zmieniam nastawy – oczywiście mam od tego klawisze nie tablet, ale jak byłby tablet chyba bym dał radę. ;)

gigant2009
Gość
gigant2009

Skoro nie pamięć (czyli nie zapomniał Pan jak się obsługuje auto) to jednak chyba Pan nie testował tego pojazdu (Pan tak na prawdę nie wie jak się obsługuje to auto).
Tyle logika
PS.
"Naprawdę uważa Pan, że w innym aucie to samo rozwiązanie działa inaczej, że w Cactusie"
Nie wiem jak działa to "coś" w tych dwóch pojazdach, ale się nie wypowiada na ten temat bo go nie znam.