Opel przestał być dla Stellantisa jednym z filarów, został marką regionalną, z ograniczonym dostępem do pieniędzy i coraz bardziej nerwowymi pytaniami o przyszłość. Teraz ratunek ma przyjść z kierunku, który jeszcze niedawno dla niemieckiego producenta byłby trudny do wyobrażenia: od chińskiej firmy Leapmotor.
Niemiecki Handelsblatt przyjrzał się sytuacji Opla po majowym Investor Day 2026. W trakcie trwającej dwie i pół godziny prezentacji strategii Stellantisa prezes Opla Florian Huettl miał otrzymać niewiele ponad dwie minuty na przedstawienie swojej marki. To symboliczny obraz zmiany, która dokonała się w koncernie. Opel wciąż jest rozpoznawalny, wciąż ma zakłady w Niemczech i wciąż należy do najważniejszych europejskich nazw w motoryzacji. W planach inwestycyjnych nie stoi już jednak w pierwszym szeregu.
Stellantis ma czternaście marek samochodowych i przez lata próbował utrzymywać wrażenie, że każda z nich może rozwijać się na własnych zasadach. Strategia przedstawiona w maju brutalnie odarła tę narrację z marketingowego lukru. Największa część pieniędzy ma trafić do Jeepa, Rama, Peugeota i Fiata, czyli marek o silniejszej pozycji globalnej i większej zdolności do generowania sprzedaży. Pozostałe marki muszą dzielić między siebie znacznie mniejszą pulę. W tym podziale Opel znalazł się w grupie marek regionalnych. Razem z Citroënem i Alfą Romeo ma koncentrować się przede wszystkim na wybranych rynkach, korzystając ze wspólnych platform, napędów i technologii. To oznacza efektywność kosztową dla koncernu, lecz także mniej samodzielności. W praktyce Opel ma dostawać takie produkty, które uzasadnią jego obecność w konkretnym regionie, a niekoniecznie samochody budujące globalne ambicje marki.
Liczby, które mówią bardzo dużo
Powód tej degradacji jest dość prosty: Opel sprzedaje mniej samochodów. Według danych przywoływanych przez Handelsblatt w Niemczech, czyli na swoim najważniejszym rynku, marka sprzedała około 230 tysięcy samochodów osobowych dekadę temu. W 2025 roku wynik wyniósł około 136 tysięcy sztuk. To spadek o około 40 procent co oznacza, że udział Opla w niemieckim rynku zmniejszył się w tym czasie z 7,2 do 4,8 procent.
Wskaźnik Opla |
Wcześniej |
2025 rok |
Zmiana |
|---|---|---|---|
Sprzedaż samochodów osobowych w Niemczech |
230 tys. |
136 tys. |
-40% |
Udział w niemieckim rynku |
7,2% |
4,8% |
-2,4 pkt proc. |
Sprzedaż w Europie |
516 tys. w 2021 r. |
450 tys. w 2025 r. |
-13% |
Stellantis sam kończył 2025 rok w dość dramatycznym położeniu: grupa odnotowała 22,3 miliarda euro straty netto i musiała ogłosić szeroki reset strategii. Zarząd nie ma dziś komfortu utrzymywania sentymentalnych projektów. Każda marka ma udowodnić, że zasługuje na kolejną rundę inwestycji. Więcej o finansowej presji ciążącej na koncernie pisaliśmy w analizie 14 marek Stellantisa i pytaniach o ich przyszłość.
Plan naprawczy pachnie Chinami
Najbardziej kontrowersyjny element planu dotyczy Leapmotor. Stellantis kupił w 2023 roku 21 procent udziałów w tej firmie a następnie utworzył spółkę Leapmotor International. Stellantis ma w niej 51 procent udziałów, Leapmotor 49 procent. Chińska firma dostarcza technologię i samochody, europejski partner zapewnia sieć sprzedaży, serwis, finansowanie oraz dostęp do rynków poza Chinami. W maju Stellantis i Leapmotor ogłosiły, że analizują uruchomienie dodatkowej linii w fabryce Figueruelas pod Saragossą. Ma tam powstawać nowy elektryczny SUV Opla segmentu C, a potencjalny start produkcji wskazano na 2028 rok. Równolegle w hiszpańskim zakładzie ma ruszyć produkcja Leapmotora B10.
W oficjalnym komunikacie Stellantis przyznał, że przyszły Opel ma korzystać z konkurencyjnych cenowo komponentów pozyskiwanych przez Leapmotor International. To może być klucz do zbudowania taniego samochodu elektrycznego, ale jednocześnie oznacza, że niemiecka marka będzie coraz mniej samodzielnym producentem. Można to nazwać inaczej: Opel stanie się europejskim interfejsem dla chińskiej technologii.
O szczegółach tego projektu informowaliśmy już w materiale Stellantis i Leapmotor rozszerzają współpracę. Nowy Opel na podzespołach chińskiej firmy. Najnowsze informacje z hiszpańskiej fabryki i związane z nią miejsca pracy opisaliśmy także w tym artykule o zakładzie Figueruelas.
Rachunek ekonomiczny może tu przesłonić sens istnienia marki. Opel przez dziesięciolecia budował zupełnie inny wizerunek niż to co kojarzy nam się z Chinami. Ryzyko dotyczy także kontroli nad technologią, zależności od dostawcy, wartości rezydualnej samochodów oraz reakcji klientów na coraz wyraźniejsze powiązanie z Chinami.
źródło: Im Endspiel um Opel setzt Stellantis auf einen gefährlichen Partner, Handelsblatt, 1 września 2026 r.






