Akcje Stellantis straciły w tym roku ponad połowę wartości, a analitycy coraz głośniej pytają, czy koncern może dalej utrzymywać aż 14 marek i finansować rozwój wszystkich na dotychczasowych zasadach. Stellantis już odpowiedział częściowo: 70% inwestycji produktowych ma trafiać przede wszystkim do Jeepa, Rama, Peugeota i Fiata, europejskie moce produkcyjne zostaną zmniejszone o ponad 800.000 samochodów, a coraz większą rolę zaczynają odgrywać chińscy partnerzy Leapmotor i Dongfeng.
Stellantis znalazł się pod bardzo dużą presją inwestorów. Od początku 2026 roku akcje koncernu straciły ponad połowę wartości, a w ostatnich tygodniach ponownie znalazły się w pobliżu historycznych minimów. Firma jednocześnie próbuje naprawić skutki zbyt szybkiego postawienia na samochody elektryczne, odbudować biznes w USA, zwiększyć rentowność w Europie, obniżyć koszty produkcji i znaleźć sposób na coraz mocniejszą konkurencję ze strony producentów z Chin. Do tego dochodzi coś, czego nie ma żaden inny duży europejski koncern: 14 marek samochodowych.
Pierwszy poważny wstrząs przyszedł w lutym. Stellantis ogłosił wtedy reset strategii, który tylko w drugiej połowie 2025 roku oznaczał około 22,2 mld euro dodatkowych kosztów. Pisaliśmy wówczas na Francuskie.pl, że była to finansowa cena za zmianę planów produktowych, ograniczenie wcześniejszych ambicji dotyczących samochodów elektrycznych, zmniejszenie planowanej produkcji baterii, anulowanie części programów oraz korektę kosztów gwarancyjnych. Sam Stellantis wyliczył, że 14,7 mld euro z tej kwoty było związane ze zmianą planów produktowych, głównie wskutek znacznie niższych oczekiwań wobec sprzedaży samochodów elektrycznych. Kolejne 2,1 mld euro dotyczyło ograniczenia łańcucha produkcji akumulatorów.
Cały 2025 rok koncern zakończył stratą netto wynoszącą 22,3 mld euro. Antonio Filosa, który przejął kierowanie Stellantis, nie ukrywa, że naprawa będzie wymagała czasu. Ale czy przetrwa na stanowisku szefa koncernu?
Wyniki już się poprawiają, ale Europa nadal jest problemem
Sytuacja nie jest jednak tak jednoznaczna, jak sugerowałby same wyniki giełdowe. W drugim kwartale 2026 roku Stellantis osiągnął przychody na poziomie 43,5 mld euro, czyli o 13% wyższe niż rok wcześniej. Koncern wrócił również do zysku netto – 293 mln euro – a skorygowany wynik operacyjny wzrósł do 773 mln euro, jednak dużym problemem pozostaje rentowność. Marża operacyjna całej grupy wyniosła zaledwie 1,8%, a Rozszerzona Europa jako jedyny region koncernu nadal pozostawała pod kreską, z marżą AOI około -0,6% i to właśnie Europa jest miejscem, w którym Stellantis musi jednocześnie finansować ogromną sieć fabryk, rozwój wielu marek i nowych modeli, a jednocześnie konkurować z coraz tańszymi samochodami z Chin.
14 marek. Pieniędzy nie dostaną po równo
Odpowiedź koncernu poznaliśmy w maju wraz z planem FaSTLAne 2030. Stellantis zapowiedział ponad 60 premier nowych samochodów do 2030 roku, 50 poważnych modernizacji oraz około 60 mld euro inwestycji w produkty i technologie. 70% inwestycji związanych z markami i produktami ma zostać skierowanych do czterech marek globalnych – Jeep, Ram, Peugeot i Fiat – oraz do działalności samochodów użytkowych Pro One. Dla pozostałych marek oznacza to zupełnie nową rzeczywistość albo mówiąc wprost swojego rodzaju wegetację.
Grupa |
Marki |
Rola w strategii Stellantis |
|---|---|---|
Marki globalne |
Jeep, Ram, Peugeot, Fiat |
Największy priorytet inwestycyjny |
Marki regionalne |
Citroën, Opel, Alfa Romeo, Dodge, Chrysler |
Skupienie na najważniejszych dla nich rynkach |
Marki specjalistyczne |
DS Automobiles, Lancia |
DS zarządzane przez Citroëna, Lancia przez Fiata |
Luksus |
Maserati |
Osobna strategia i dwa planowane modele segmentu E ale partnerstwo technologiczne |
Citroën natomiast pozostaje jedną z pięciu marek regionalnych, więc jego przyszłość nie jest zagrożona, zmienia się natomiast skala inwestycji i sposób korzystania ze wspólnych platform oraz technologii.
Analitycy: czternaście marek to za dużo
Część analityków uważa, że zmiany muszą być większe: Felipe Munoz z Car Industry Analysis ocenia, że Stellantis nie może długoterminowo utrzymywać 14 marek, skoro ponad dziesięć z nich pilnie potrzebuje nowych produktów, ale każda marka potrzebuje własnego designu, marketingu, sieci dealerskiej, gamy samochodów i odpowiedniej częstotliwości premier. Szczególnie dużo pytań dotyczy Maserati i tutaj na przykład francuska firma analityczna Inovev uważa, że sprawa przyszłości marki pozostaje otwarta i sugeruje nawet możliwość pojawienia się oferty ze strony dużego chińskiego producenta, np. BYD. Stellantis i kierownictwo Maserati niedawno zapewniały, że marka nie jest na sprzedaż. Oficjalny plan FaSTLAne 2030 mówi wręcz o jej wzmocnieniu i przygotowaniu dwóch nowych samochodów segmentu E a szczegółowa strategia Maserati ma zostać przedstawiona w Modenie w grudniu 2026 roku. Jednocześnie wiemy już, że Maserati rozmawia z potencjalnymi partnerami technologicznymi, więc dalsza współpraca z firmami zewnętrznymi jest całkowicie realna.
Leapmotor może być najcenniejszą decyzją Stellantis?
Najbardziej zaskakujący element całej układanki znajduje się jednak w Chinach, bo kilku analityków cytowanych w ostatnich raportach uważa, że współpraca z Leapmotor może okazać się jedną z najlepszych decyzji Stellantis od momentu powstania koncernu w 2021 roku. Chińska firma potrafi szybko projektować samochody elektryczne, produkować je taniej i oferować bardzo konkurencyjne ceny. Stellantis ma z kolei coś, czego chińskie marki potrzebują w Europie: ogromną sieć dealerów, serwisów, finansowania i dystrybucji. W pierwszym półroczu 2026 roku znaczenie tej współpracy było już bardzo dobrze widoczne. Stellantis bez Leapmotor miał w EU30 około 16,7% rynku. Po dodaniu około 57.000 samochodów chińskiej marki udział całej grupy wzrastał do około 17,4%.
Tyle, że na razie te auta nie są idealne, nasze testy pokazują, że zadowolą raczej najmniej wybrednych użytkowników. Nie mają nic wspólnego z europejskimi przyzwyczajeniami.
Antonio Filosa w opałach
Według naszych źródeł Antonio Filosa nie może czuć się zbyt pewnie. Jeśli wyniki nie poprawią się, na koniec roku może dojść do poważnej zmiany w kierownictwie Stellantis. Rozmowy miały być prowadzone z co najmniej trzema znanymi menadżerami branży samochodowej.
Źródło: Stellantis, Reuters, Forbes






