„Fajna ta nowa Dacia” – usłyszałam wychodząc z nowego Jeepa Compassa i porównanie do rumuńskiej marki wcale nie pozostało jednostkowym przypadkiem, przewijało się przez cały tydzień testu łącznie z sugestią, że Compass to Bigster. Czy Jeep i Dacia rzeczywiście są tak do siebie podobne? Po raz pierwszy zdarzyło mi się, żeby podczas jazd testowych tak często nawiązywano do innej marki samochodów a wydawałoby się, że 7-szczelinowy grill, jednoznacznie wskazuje na amerykańskiego producenta.
Dacia inspiruje się Jeepem a może Jeep Dacią? Jeszcze niedawno to rumuńskiej marce wytykano podobieństwo m.in. tylnych świateł Dustera do modelu Renegade. Czy teraz nowy model Jeepa próbuje udawać Dacię? A może pojazdów producenta z Mioveni jest na polskich drogach po prostu więcej i stanowią łatwe porównanie dla innych modeli?
Muszę przyznać, że mnie również nasunęło się to skojarzenie, gdy po raz pierwszy spojrzałam na konsolę centralną Compassa na targach motoryzacyjnych w Brukseli. Symbol, który zdobi elementy wykończenia kabiny do złudzenia przypominają „D” i „C” z logo Dacii, ale ustawione w nieco większej od siebie odległości. Motyw znalazł się na półeczkach i praktycznych przestrzeniach nowego SUV-a, których swoją drogą w Compassie nie brakuje. Schemat wykorzystano również w projekcie tylnych lamp.

Mimo podobieństwa detali, projekt jako całość pozostaje dla mnie charakterystycznym Jeepem. 7-częściowa osłona chłodnicy, która od lat jest wizytówką marki mówi sama za siebie a bryła samochodu kojarzy się – nie może być przecież inaczej – z solidnym SUV-em, który poradzi sobie nawet w trudnych warunkach. Same zdolności terenowe to już osobny temat, ale wizerunek został zachowany i doskonale pasuje do Jeepa. Jeśli prześledzimy nadwozie krok po kroku w dolnym rogu przedniej szyby dostrzeżemy ciekawostkę – sylwetkę samochodu z namiotem dachowym, która podkreśla przygodowy charakter auta. Mały akcent a cieszy i z pewnością zostanie doceniony przez fanów marki.
Jeep Compass z genami Stellantis
Trzecia generacja SUV-a to nowa konstrukcja, która powstała w oparciu płytę podłogową STLA Medium. Architektura posłużyła m.in. do produkcji Citroëna C5 Aircrossa, Opla Grandlanda i Peugeota 3008, samochodów które również testowaliśmy w naszej redakcji. Compass mierzy 4,55 m długości, 1,9 m szerokości oraz 1,7 m wysokości a jego osie rozstawione są na 2,8 m. No dobrze, to jak wypada w porównaniu z Bigsterem? SUV Dacii jest troszkę dłuższy, mierzy 4,57 m długości, 1,8 szerokości oraz 1,66 m wysokości i ma krótszy rozstaw osi wynoszący 2,7 m.
Compass, którego otrzymaliśmy do testów to model zasilany układem 1.2 e-Hybrid 145 48V, który przekazuje napęd na przednie koła, ale producent oddaje nam do dyspozycji cztery tryby: Sport, Auto, Śnieg i Sand/Mud (dlaczego nie po polsku „Piasek/Błoto”?), które dostosowują charakterystykę jazdy do różnych warunków i w razie potrzeby pomagają zwiększyć przyczepność na śliskiej lub grząskiej nawierzchni.
Kiedy zmieniamy ustawienie designerskim, czerwonym przełącznikiem na konsoli centralnej, na ekranie pojawia się wizualizacja Compassa w różnych sceneriach odzwierciedlających dany teren. Efekt sprawia przyjemniejsze wrażenie niż sucha informacja o nazwie trybu. W nowym SUV-ie Jeepa spodobał mi się również okrągły selektor 6-biegowego automatu, który wyróżnia model spośród innych samochodów koncernu Stellantis korzystających z tego samego schematu.
Prosta specyfikacja z plusem
Nasz testowy model to podstawowy poziom Altitude pozbawiony modnego podświetlanego grilla i logo, którym szczyci się marka, ale obecność pakietu Convenience (+6200 zł) dba o odpowiedni poziom komfortu na pokładzie oferując dodatkowo m.in. elektrycznie otwieraną tylną klapę, ładowarkę indukcyjną oraz kamerę 360 stopni. Pakiet Comfort (+3900 zł), który również znalazł się na liście wyposażenia dodaje bardziej atrakcyjny wzór tapicerki oraz podgrzewanie foteli i kierownicy.
Prostota doskonale pasuje do Jeepa i jednocześnie znów budzi skojarzenia z producentem Bigstera, ale może zostawmy już Dacię w spokoju. Wykończenie wnętrza sprawia przyjemne wrażenie, powierzchnie są matowe, co sprzyja utrzymaniu pojazdu w czystości. Jeep pozostaje przy użytkowym charakterze i trzyma się obecności twardszych tworzyw, które potęgują wrażenie auta nastawionego na intensywną eksploatację lub spędzanie czasu na łonie natury.
Prosto i wygodnie
W pojeździe siedzimy w szerokich i wygodnych fotelach z dobrze wyprofilowanymi siedziskami oraz boczkami, które delikatnie podtrzymują ciało podczas pokonywania zakrętów nie ograniczając przy tym ruchów. Na pochwałę zasługuje również bardzo dobra widoczność we wszystkich kierunkach oraz przestronne wnętrze. Zarówno z przodu, jak i na tylnej kanapie nie brakuje miejsca nad głowami. Wysocy kierowcy docenią również szeroko otwierane drzwi, które ułatwiają zajmowanie miejsca za kierownicą i wysiadanie.
Sam Compass jest dosyć szerokim SUV-em, ale nie każdy odczuje to w środku. Rozbudowana konsola centralna może ograniczać swobodę ruchów osób o większych gabarytach, co stanowi powszechny na rynku motoryzacyjnym kompromis – wszystko mamy pod ręką, ale kosztem przestrzeni.
Jeep mistrzem funkcjonalności
Jeep po mistrzowsku zaprojektował praktyczną stronę kabiny. Kierownica pewnie leży w dłoniach i nie męczy nawet przy dłuższej jeździe a wnętrze jest ergonomiczne i wyposażone w liczne przestrzenie do przechowywania przedmiotów. Pozytywne wrażenie zrobił na mnie projekt dużej półki przed pasażerem, na której bez problemu zmieści się duży smartfon i jeszcze trochę miejsca pozostanie na okulary, chusteczki czy inne drobiazgi, ale na tym nie koniec.
Dla osób, które lubią mieć wszystko pod ręką Jeep przewidział duży schowek po stronie pasażera, półeczkę po lewej stronie kierownicy oraz dodatkową przestrzeń do przechowywania w podłokietniku. Na konsoli centralnej umieszczono dwa cup-holdery, ale możemy je zasłonić jeśli z nich nie korzystamy i przy okazji nie chcemy burzyć minimalistycznego klimatu wnętrza. Kieszenie w drzwiach są odpowiednio wyprofilowane i bez problemu zmieszczą litrową butelkę z wodą.

Compass nie rozczarowuje także w kwestii transportu bagażu. Do dyspozycji mamy 550-litrowy bagażnik z praktyczną podłogą ustawianą w dwóch poziomach, w tym na równi z progiem. Wkładanie walizek czy siatek z zakupami nie stanowi zatem problemu. Po złożeniu tylnych foteli uzyskujemy przestrzeń 1645 litrów. Wielkość bagażnika jest taka sama niezależnie od zastosowanego napędu. Do wyboru aktualnie są cztery opcje: testowany układ e-Hybrid 145, e-Hybrid Plug-in 225 KM oraz dwa elektryki o mocy 213 KM i 375 KM. Najmocniejsza wersja jako jedyna w gamie posiada napęd na wszystkie koła.
Radość z fizycznych przycisków trwała krótko
Jeep nie zdecydował się na oddanie pełnej władzy ekranowi dotykowemu, za co należy się marce pochwała. Za wywołanie wielu funkcji odpowiada fizyczny panel klawiszy i dopiero na kolejnym etapie przechodzimy do klikania w tablet.
Radość z obecności klasycznych przycisków została skonfrontowana z funkcjonalnością rozwiązania. Jeep powinien popracować nad reakcją ponieważ panel wymaga mocniejszego nacisku, co trochę zaczęło mnie irytować. Kierowcy przyzwyczajeni do muskania kafelków ekranu raczej zachwyceni nie będą. Pod palcem czuć, że coś się dzieje, ale na ekranie już tego nie widać. Kiedy sobie ponarzekałam na oporne działanie przycisków Compassa usłyszałam tylko „przecież to Jeep” – drobna sugestia, że niewielkie niedociągnięcia akurat tej marce można wybaczyć. Czy w obliczu ogromnej konkurencji na rynku kompaktowych SUV-ów, klienci również pozostaną nastawieni przychylnie? To już zweryfikuje sprzedaż.

Ekran i system multimedialny
Sam ekran to duży panel o przekątnej 16 cali, który charakteryzuje się nienaganną czytelnością i płynnym działaniem bez zawieszania, ale zauważyłam, że w słoneczne dni górna krawędź ramki ma tendencję do mocnego nagrzewa się, co nie jest zbyt przyjemne, gdy wspieramy na niej dłoń podczas obsługi wyświetlacza. Nie do końca przekonuje mnie również ładowarka indukcyjna. Telefon nagrzewa się na niej bardziej, niż wynikałoby to z tempa ładowania.
System multimedialny umożliwia szybkie połączenie naszego smartfona. W standardowym wyposażeniu Jeep oferuje nawigację, ale po podłączeniu Android Auto możemy korzystać również z Map Google, które moim zdaniem sprawniej doprowadzą nas do celu. Po kilku kliknięciach wyświetlimy trasę na 10,25-calowych cyfrowych zegarach za kierownicą.
Jazda i komfort
W mieście, Compass czuje się bardzo dobrze. Płynnie działający układ kierowniczy ułatwia manewrowanie a samochód jest zaskakująco zwrotny, co powoduje, że mimo sporych wymiarów przykra powinność parkowania staje się przyjemnością. SUV Jeepa płynnie nabiera prędkości i świetnie reaguje na naciśnięcie pedału gazu przy ruszaniu i przy niższych prędkościach. 6-biegowa automatyczna eDCT dobrze radzi sobie w przewidywalnych scenariuszach jak powolna jazda w mieście czy rozpędzanie auta do wartości autostradowych, ale jeśli zdejmiemy nogę z gazu a następnie sytuacja na drodze wymusi gwałtowne przyspieszenie, zacznie się wahać i to wahanie zdecydowanie zbyt długo trwa. Wartość 100 km/h zobaczymy na liczniku po upływie 10,3 sekundy.
Hybrydowy układ o mocy 145 KM i maksymalnym momencie obrotowym 230 Nm świetnie sprawdza się także w spokojnej trasie, kiedy do pokonania mamy długi dystans drogą szybkiego ruchu. Compass nie ma problemów z wyprzedzaniem i nie powinniśmy narzekać na osiągi jeśli nie liczymy, że SUV Jeepa będzie wciskał nas w fotel przy każdym naciśnięciu prawej stopy. Adaptacyjny tempomat, który pracował przez większość trasy na wartościach 120-130 km/h nie szarpie i dostosowuje prędkość w sposób przewidywalny i płynny. Nie mogę narzekać także na system kontroli pasa ruchu, który prawidłowo utrzymywał auto pomiędzy liniami na trasie.

Znacznie mniej spodobało mi się brzmienie komunikatów systemów ADAS, które z założenia mają chyba przypominać grę na gitarze, ale w praktyce miałam wrażenie, jakby muzyk przypadkowo chwycił niewłaściwy akord i tak już zostało w systemie Jeepa. W Peugeocie alarmy są bardziej przyjemne dla ucha. Sam system audio oferuje poprawne brzmienie, choć na kierowcach o wyczulonym słuchu nie zrobi szczególnego wrażenia. Standardowy zestaw możemy zamienić na zestaw Focal Premium z 10 głośnikami, który znajduje się wśród pakietów dodatkowych.
Ile pali Compass?
Układ 1.2 e-Hyberid 145 pracuje cicho, zadowala osiągami i nie przeraża apetytem na paliwo, które według komputera pokładowego wynosiło po przejechaniu 1212 km średnio 6,3 l/100 km przy dosyć spokojnym charakterze jazdy. 80% dystansu pokonaliśmy po drogach szybkiego ruchu i autostradzie bez pasażerów i wielkiego bagażu, co najwyżej z jedną małą walizką.
Jeep dopracował komfort jazdy na nierównościach, który idzie w parze z dobrym poziomem stabilności samochodu podczas szybszej jazdy. Na chwilę zjechaliśmy Compassem z asfaltu. Na polnej ścieżce zawieszenie cicho i sprężyście pokonywało pofalowany teren. Nie był to wprawdzie off-road, ale Compass przecież typowym terenowym autem nie jest. Drogę nad jezioro czy do domku w lesie pokona z przyjemną miękkością.

Czy Jeep Compass jest wart uwagi?
Nowy Compass to oczywiście nie Dacia, ale może konkurować z kompaktowym SUV-em rumuńskiej marki, z tym że Jeep nastawia się na klientów z bardziej zasobnym portfelem, o czym świadczy bogatsze wyposażenie, w którym znajdziemy opcje niedostępne dla modelu rumuńskiej marki jak podświetlane logo, nastrojowe podświetlenie wnętrza, masaż w fotelach, wysokiej jakości system nagłośnieniowy, czy 20-calowe felgi aluminiowe.
W dodatku model jest już na wstępie pozycjonowany znacznie wyżej pod względem ceny, która nawet w promocji rozpoczyna się ponad wartość widoczną w ostatniej rubryce katalogu Bigstera. Pod względem ceny (w promocji), Compassowi bliżej do bliźniaczego Citroëna C5 Aircrossa. Katalogowo SUV startuje z poziomu od 151 tys. zł (zobacz cennik), ale od momentu premiery na polskim rynku Jeep oferuje model z rabatem od kwoty 139.690 zł wraz z pakietem Convenience i lakierem zawartym w cenie.
Czy warto zdecydować się na nowego SUV-a Jeepa? Compass przekonuje przede wszystkim praktycznym wnętrzem, przestrzenią dla pasażerów i całkiem udaną próbą zachowania osobowości wśród marek Stellantis. Mimo drobnych niedociągnięć, pojazd powinien znaleźć swoje miejsce na rynku oraz grono swoich wielbicieli. Na mnie auto wywarło pozytywne wrażenie.
Zalety:
- Atrakcyjny wygląd zewnętrzny, charakter Jeepa zachowany
- Solidne wnętrze, które łatwo utrzymać w czystości
- Przyjemny interfejs ekranu dotykowego wraz ze zmianą grafiki trybów jazdy
- Prostota obsługi
- Płynne nabieranie prędkości
- Sprężyste zawieszenie zapewniające komfort jazdy na nierównościach
- Praktyczna przestrzeń w kabinie i bagażniku
- Dobra dynamika jazdy
Wady:
- Fizyczne przyciski wymagają mocniejszego nacisku, aby wywołać reakcję na ekranie
- Górna część ramki ekranu nagrzewa się od słońca w gorące dni
- Nagrzewanie telefonu podczas ładowania ładowarką indukcyjną
- Mało przyjemne dla ucha sygnały systemów ADAS
- Wersja 4×4 tylko z napędem elektrycznym
- Zawahania skrzyni biegów w niektórych sytuacjach
Zobacz inne nasze testy:
- Test: Dacia Bigster 140 KM ECO G z fabryczną instalacją LPG po 15 tysiącach kilometrów
- Test: Nowy Citroën C5 Aircross Hybrid 145 KM 2026 MAX – SUV, który nie chce być sportowy. I właśnie dlatego może być najlepszy w swojej klasie





















































