25 czerwca 1925 roku do Johannesburga dotarło sześciokołowe Renault, którym Alfred Delingette wraz z żoną Louise przemierzał Afrykę. Na miejscu przyjął ich książę Walii. Dokładnie dzień później kończyła się słynna Croisière Noire André Citroëna. Sto lat temu dwie francuskie marki prowadziły w Afryce niezwykłą walkę o prestiż, rozgłos i udowodnienie, czyja technika poradzi sobie tam, gdzie praktycznie nie było dróg.
Historię marki Citroën w Afryce znamy bardzo dobrze. Croisière Noire rozpoczęła się 28 października 1924 roku. André Citroën wysłał na kontynent półgąsienicowe samochody Citroën-Kégresse, z wielką ekipą, zapleczem, fotografami i kamerami. Wyprawa miała znaczenie techniczne i naukowe, ale przede wszystkim stała się jednym z największych przedsięwzięć promocyjnych w historii młodej wówczas motoryzacji, jednak Louis Renault miał jednak własny pomysł na Afrykę.

Renault nie potrzebowało gąsienic
Renault poszło zupełnie inną drogą techniczną. Zamiast półgąsienicowego napędu Citroëna powstało Renault 6 Roues z trzema osiami i czterema napędzanymi kołami z tyłu. Konstrukcja miała dobrze radzić sobie na piasku, pozostając przy tym bardziej klasycznym samochodem. 15 listopada 1924 roku z Colomb-Béchar ruszyła kolejna wyprawa Renault. Towarzyszyli jej kapitan Alfred Delingette oraz jego żona Louise. Początkowo jechali razem z misją Gradisa, jednak w Niamey odłączyli się od grupy i podjęli znacznie bardziej ambitne wyzwanie: przejechać jednym Renault Afrykę z północy aż na samo południe a mieli przed sobą około… 23.000 kilometrów.
129 mostów. Jedenaście zawaliło się pod samochodem

Jeżeli Croisière Noire była wielkim, starannie zorganizowanym przedsięwzięciem André Citroëna, podróż Delingette’ów wyglądała znacznie bardziej surowo. Renault zapewniło samochód i paliwo, a reszta należała w ogromnej mierze do załogi. Droga przez Afrykę oznaczała przeprawy przez rzeki, bagna, lasy i tereny, na których żadna droga właściwie nie istniała. W telegramie wysłanym do Louisa Renault 14 maja 1925 roku Delingette informował, że od Nairobi załoga zbudowała, naprawiła lub przystosowała aż 129 mostów. Jedenaście z nich zawaliło się pod ciężarem samochodu, a samo Renault kilka razy znalazło się pod wodą. Bywało jeszcze gorzej. Louise Delingette zachorowała na malarię i trafiła do szpitala a w górach samochód musiał być przeciągany po bardzo stromych zboczach, brakowało oczywiście benzyny, a część rzek pokonywano na prowizorycznych tratwach. Na jednym z etapów samochód jechał po moście kolejowym, praktycznie okrakiem nad szynami…
25 czerwca 1925 roku – Johannesburg

Po przejechaniu przez Kalahari i przeprawie przez Limpopo Delingette’owie dotarli 25 czerwca do Johannesburga. Czekało ich tam przyjęcie, którego trudno byłoby wymyślić lepsze dla działu promocji Renault: spotkał się z nimi książę Walii, późniejszy król Edward VIII. Data jest wyjątkowo ciekawa. Oficjalnie Croisière Noire Citroëna trwała od 28 października 1924 do 26 czerwca 1925 roku. Renault pojawiło się więc w Johannesburgu dokładnie dzień przed zakończeniem wielkiej ekspedycji największego francuskiego rywala. Obie wyprawy miały oczywiście odmienny przebieg i trudno dzisiaj traktować je jako klasyczny wyścig do jednej mety, ale dla ówczesnej publiczności przekaz był jednak oczywisty: Citroën i Renault chciały udowodnić, że to właśnie ich samochody potrafią zdobyć Afrykę. Obu kolegom, konkurentom i producentom się to udało.
Renault wygrało technicznie, ale Citroën wygrał opowieść o Afryce

Delingette’owie ostatecznie dotarli do Kapsztadu po siedmiu i pół miesiąca podróży. Samochód pokonał około 23.000 kilometrów, a francuska prasa szeroko opisywała wyczyn załogi. Po powrocie do Francji uczestnicy zostali oficjalnie przyjęci przez władze, a Louise Delingette otrzymała Legię Honorową. Sam Louis Renault oczywiście wykorzystał sukces reklamowo: szeroko kolportowano fotografie, tworzono wystawy i wydawnictwa poświęcone niezwykłej podróży, jednak to było mało, bo pod względem medialnym André Citroën znajdował się jednak w zupełnie innej lidze. Croisière Noire była od początku pomyślana również jako wielkie widowisko. Ekspedycję dokumentowano na filmie i tysiącach fotografii, a materiał stał się później podstawą filmu i wystaw, które budowały światową legendę marki.

Sto lat później Croisière Noire nadal jest jednym z najbardziej znanych wydarzeń w historii Citroëna. Renault Delingette’ów pamięta dziś znacznie mniej osób, mimo że ich samotniejsza i znacznie skromniej zabezpieczona wyprawa była pod wieloma względami równie niezwykła.
Źródło: archiwalne materiały Renault dotyczące wyprawy Alfreda i Louise Delingette











