Już w 1970 roku Citroën oferował w modelu SM wycieraczki, które dostosowywały swoją pracę do wilgotności przedniej szyby. Bez diod oświetlających szkło, optycznego czujnika deszczu i komputera analizującego jego sygnał. Informację o warunkach dostarczał sam silnik wycieraczek, a dokładniej jego pobór prądu.
SM zadebiutował na salonie samochodowym w Genewie w 1970 roku. Dziś pamiętamy go przede wszystkim za sprawą sylwetki Roberta Oprona, hydropneumatycznego zawieszenia i silnika V6 opracowanego przez Maserati. Wycieraczki rzadziej trafiają na pierwszą stronę historii tego modelu, prawda? A jednak były niezwykłe.
Mokra szyba zmieniała pobór prądu
Punktem wyjścia była prosta obserwacja: pióro wycieraczki łatwiej przesuwa się po mokrej szybie. Woda zmniejsza opór, dlatego silnik potrzebuje mniej wysiłku i pobiera mniej prądu. Gdy szkło wysycha, tarcie rośnie, a wraz z nim obciążenie napędu. Citroën wykorzystał tę zależność do regulowania odstępów między kolejnymi ruchami wycieraczek. Układ sterowania reagował na pobór prądu: przy większym oporze wydłużał przerwę, a przy mniejszym pozwalał piórom pracować częściej. W praktyce szyba i wycieraczki tworzyły część mechanizmu analizującego, czy potrzebne jest następne przetarcie.
Kierowca znał efekt takiego rozwiązania z własnego doświadczenia. Przy lekkiej mżawce ciągłe wycieranie potrafiło szybko zamienić się w szarpanie gumy po niemal suchym szkle. SM ograniczał konieczność ręcznego poprawiania rytmu pracy, gdy ilość wody na szybie się zmieniała.
Kierowca uruchamiał automatykę pokrętłem
Fabryczna instrukcja SM opisuje sposób uruchamiania pracy przerywanej: kierowca najpierw włączał wycieraczki na zwykłą prędkość, a następnie obracał w lewo pokrętło umieszczone pod obudową kolumny kierownicy. Po kilku ruchach pióra zatrzymywały się i później samoczynnie ruszały ponownie. Położeniem pokrętła można było wpływać na częstotliwość i czas pracy. SM oceniał warunki poprzez obciążenie pracującego silnika. Pomiar tarcia wymagał oczywiście ruchu piór. Citroën automatycznie dobierał przerwy w wycieraniu na podstawie pośredniego sygnału. Miał więc już wtedy wycieraczki reagujące na deszcz.
Takie rozwiązanie znakomicie pasowało do niezwykłego samochodu, który łączył komfort z niesamowitą techniką. SM miał genialne zawieszenie hydropneumatyczne oraz układ kierowniczy DIRAVI z siłą wspomagania zależną od prędkości. Po puszczeniu kierownicy układ sam przywracał jej położenie środkowe. O tym, jak te pomysły sprawdzają się z perspektywy właściciela, pisaliśmy w rozmowie z Adamem Piotrowskim i jego Citroënem SM. Model doczekał się również ciekawych odmian nadwoziowych, wśród nich SM Espace przygotowanego przez Heulieza.
Produkcja trwała od 1970 do 1975 roku i zamknęła się liczbą 12.920 egzemplarzy.






