Elon Musk pokazał Roadstera wykonującego powietrzne akrobacje, a internet przy okazji przypomniał sobie, jak fantastycznie potrafi reklamować się Citroën. Nowe 2CV dostało ogromną porcję rozgłosu, do obiegu wróciły filmy promocyjne sprzed lat, a francuska marka znów stała się tematem rozmów i to na całym świecie.
Ten tydzień spokojnie można zapisać na konto kaczki. Nowy Citroën 2CV obiegł media na całym świecie, także amerykańskie. Były zdjęcia, relacje z Paryża, dyskusje o wyglądzie i powrocie do prostego samochodu. Potem dołożył się Roadster. Jego entuzjaści zaczęli zestawiać amerykański pokaz z francuskim maluchem. Powstał kolejny pretekst, żeby pokazywać 2CV. Dziękujemy za pamięć, Tesla. Naprawdę nie trzeba było aż odrywać samochodu od ziemi.
Tesla zrobiła fikołka, Citroën dostał reklamę
Roadster został po raz pierwszy pokazany w 2017 roku i po dziewięciu latach dojechał od prezentacji do… kolejnej prezentacji no i od teraz potrafi przeskakiwać samochody. Czekający na własny egzemplarz zapewne woleliby, żeby wreszcie przeskoczył etap zapowiedzi, ale któż tam zrozumie fanów. Oczywiście rozumiem zamysł tego internetowego pojedynku: po jednej stronie rakietowa ambicja, po drugiej mały samochód z okrągłymi reflektorami. Fani Muska chcieliby twierdzić, że Ameryka odleciała a Europa została na parkingu, tyle, że coś poszło nie tak a wśród oglądających znaleźli się ludzie, którzy na widok kaczki pomyśleli: zaraz, przecież Citroën ma kapitalną historię i kapitalne pomysły. Kto pamięta jeszcze Fantomasa?
Zaczęło się przypominanie dawnych filmów. Kolejne udostępnienia, kolejne powroty do archiwum, kolejne okazje do oglądania szewronów. Zamiast milczenia o francuskiej motoryzacji zrobił się jej potężny festiwal. Bo kto miał na tyle wyobraźni, żeby wynająć lotniskowiec i atomowy okręt podwodny do promocji modelu Visa GTi?
Citroën BX, który lata? Oczywiście.
A najzabawniejsze jest to, że Tesla przygotowała widowisko z nową techniką a Citroën dostał za darmo promocję. Ludzie sami podają materiały dalej, komentują je i dopisują własne emocje.
Kaczka ma do wykonania trudniejsze zadanie niż salto
Nowe 2CV to niewielki samochód elektryczny, który będzie produkowany w Europie z ceną w salonie około 60 tysięcy złotych. Wersja seryjna jest planowana na rok 2028. A Elon Musk niechcący przywiózł rakietowe paliwo do promocji kaczki. Cóż, pozostaje podziękować.






