Maserati ma być jednym z elementów nowej globalnej strategii Stellantis. Antonio Filosa, szef koncernu, zapowiedział, że marka z trójzębem ma potwierdzić swój status włoskiej ikony stylu i elegancji.
O rozmowach Stellantis z potencjalnymi partnerami dla Maserati pisaliśmy już na Francuskie.pl. Teraz pojawia się jednak szerszy kontekst: nie chodzi wyłącznie o znalezienie technologicznego wsparcia, ale o ponowne zdefiniowanie miejsca Maserati w całym koncernie. Antonio Filosa mówi o marce jako o ważnym uzupełnieniu globalnej oferty Stellantis. Filosa powiedział wprost, że Maserati dopełni globalną strategię koncernu i potwierdzi się jako włoska ikona stylu oraz elegancji. Marka z Modeny ma mocniej działać w segmencie luksusowym, gdzie liczą się emocje, wzornictwo, osiągi, historia i indywidualizacja.
Co to będzie oznaczać w praktyce? Deklaracja Filosa idzie nieco wbrew wcześniejszym zapowiedziom, w których mówiono, że koncern wydziela 4 marki wiodące, tj. Fiat, Jeep, Ram oraz Peugeot i na nich się będzie koncentrować. Niedawno dowiedzieliśmy się, że Maserati ma rozmawiać z dwoma producentami w tym co najmniej jednym z Chin, na temat współpracy. Prawdopodobnie chodzi o BYD oraz Dongfeng. Jeśli nowe Maserati ma oznaczać tego typu miks, klienci mogą tego nie zaakceptować ani zrozumieć.
A wyzwanie jest spore, bo przez ostatnią dekadę Maserati przeszło od ambitnej próby wejścia do wyższych wolumenów — z ok. 33 tys. aut sprzedanych globalnie w 2016 r. i szczytem ok. 46–49 tys. w 2017 r. — do głębokiego kryzysu, kończąc 2025 r. na poziomie zaledwie 7,9 tys. samochodów, czyli z wynikiem niższym o ponad 80% względem najlepszego momentu marki.






