Dacia nie zamierza obniżać cen tylko po to, aby sprzedać więcej samochodów. Szefowa marki przekonuje, że duże rabaty wracają później do właściciela w postaci niższej ceny odsprzedaży. W Polsce na wybrane egzemplarze Bigstera Hybrid 155 można uzyskać korzyść przekraczającą 26 tys. zł.
Dacia przez lata przyciągała klientów przede wszystkim niską ceną, ale Katrin Adt, prezes marki Dacia, zapowiedziała, że firma nie będzie stosowała dużych obniżek tylko po to, aby zwiększyć wolumen i poprawić miesięczne statystyki rejestracji. Jej zdaniem agresywne rabaty szybko stają się problemem dla dotychczasowych właścicieli a polityka wysokich rabatów może pomóc producentowi szybko opróżnić place i poprawić wynik sprzedaży, powoduje jednak presję na ceny niemal nowych samochodów demonstracyjnych, aut zwracanych z leasingu oraz pojazdów używanych.
Tymczasem wartości rezydualne samochodów Renault i Dacia na pięciu największych rynkach europejskich były od 5 do 11 punktów wyższe niż w przypadku najważniejszych konkurentów – konsekwentna polityka cenowa przynosi efekty.
Nie oznacza to jednak, że każdy Duster lub Sandero automatycznie straci mniej od dowolnego konkurenta. Cena używanego samochodu zależy również od wersji silnikowej, wyposażenia, przebiegu, dostępności nowych egzemplarzy i sytuacji na konkretnym rynku. Deklaracja o unikaniu rabatów nie oznacza, że Dacia całkowicie rezygnuje z promocji. Dobrym przykładem jest aktualna oferta polskiego importera na wybrane egzemplarze Dacii Bigster Hybrid 155 z 2026 roku. Na stronie producenta prezentowany jest Bigster Journey Hybrid 155 z pakietem zimowym plus i pakietem parking a cena katalogowa tak skonfigurowanego samochodu wynosi 137.500 zł, natomiast po uwzględnieniu wszystkich korzyści spada do 110.750 zł. Różnica wynosi dokładnie 26.750 zł.
Wyjaśnialiśmy już, dlaczego samochód kupowany z kredytem lub leasingiem może być tańszy niż ten sam model opłacony gotówką. Producent i dealer zarabiają wtedy nie tylko na aucie, lecz również na finansowaniu, ubezpieczeniu i dodatkowych usługach. A sama promocja Bigstera nie musi oznaczać, że Dacia wycofuje się ze słów swojej prezes. Katrin Adt mówi o niestosowaniu szerokich i trwałych obniżek w celu zwiększenia udziału rynkowego za wszelką cenę. Czym innym jest oficjalne obniżenie ceny każdego Bigstera o 20 tys. zł, a czym innym ograniczona akcja dotycząca wybranych samochodów dostępnych na placu, dodatkowo powiązana z finansowaniem. Takie promocje pozwalają zarządzać zapasami, domykać kwartalne cele i sprzedawać konkretnie skonfigurowane egzemplarze bez oficjalnego obniżania wartości całej gamy.
Ochrona wartości rezydualnej staje się ważniejsza, ponieważ Dacia wchodzi do wyższych segmentów. Sandero może nadal kosztować nieco ponad 60 tys. zł, ale dobrze wyposażony Bigster przekracza już 130 tys. zł. Kolejnym etapem będzie mierząca około 4,62 m Dacia Striker. Model ma kosztować od niespełna 25 tys. euro i uzupełnić gamę w segmencie C, zajmując miejsce obok Bigstera.
Do 2030 roku Dacia chce wprowadzić cztery kolejne modele i zwiększyć znaczenie większych samochodów. Udział modeli segmentu C w sprzedaży marki ma wzrosnąć z około 20% do jednej trzeciej. Dacia sprzedała w 2025 roku 697.408 samochodów, o 3,1% więcej niż rok wcześniej. W samej Europie zarejestrowano 601.765 egzemplarzy, a udział marki w sprzedaży klientom indywidualnym wyniósł 7,9%. Sandero osiągnęło 289.295 rejestracji i drugi rok z rzędu zostało najczęściej kupowanym samochodem osobowym w Europie. Dacia zajęła również drugie miejsce wśród marek wybieranych przez europejskich klientów prywatnych.
Dla kupującego najważniejsze są ostateczne koszty: wysoki rabat może być korzystny, jeżeli samochód będzie użytkowany przez wiele lat. Właściciel, który planuje sprzedaż po dwóch lub trzech latach, powinien bardziej interesować się przewidywaną utratą wartości.
Źródło: Automotive News Europe






