Volkswagen może stanąć przed największą restrukturyzacją w swojej historii. Zarząd koncernu z Wolfsburga rozważa redukcję nawet 100 tysięcy miejsc pracy oraz zakończenie produkcji w czterech fabrykach w Niemczech.
Plan ma być odpowiedzią na gwałtownie rosnącą konkurencję na rynku. Według medialnych doniesień zagrożone mają być zakłady w Emden, Zwickau, Hanowerze oraz fabryka Audi w Neckarsulm. Nowy plan oznaczałby przyspieszenie wcześniejszych uzgodnień, które zakładały już redukcję dziesiątek tysięcy etatów do 2030 roku. Przeciwko tak daleko idącym cięciom występują związki zawodowe oraz rada pracownicza Volkswagena.
Nasz komentarz: Konkurencja jest dobra dla klientów, bo wymusza niższe ceny, lepsze wyposażenie, szybszy rozwój technologii i większą dbałość o jakość a jednocześnie warto zauważyć, że samochód elektryczny jest pod wieloma względami prostszy od spalinowego.
Ma mniej elementów ruchomych w układzie napędowym, nie potrzebuje skrzyni biegów w tradycyjnym rozumieniu, układu wydechowego, turbosprężarki, wtrysku paliwa, sprzęgła czy skomplikowanej obsługi olejowej. To nie znaczy, że jest prosty jako produkt — akumulatory, elektronika, oprogramowanie i systemy zarządzania energią są bardzo złożone. Ale zmienia się miejsce, w którym powstaje wartość. Mniej mechaniki, więcej elektroniki, software’u i automatyzacji.
Wielkie fabryki zatrudniające dziesiątki tysięcy ludzi nie będą potrzebne w dotychczasowej skali. Są trochę jak kopalnie, muszą się zmienić w coś innego. Powodem jest i wyższa wydajność pracy i nowe platformy produkcyjne, robotyzacja i uproszczenie napędu. Wszystko to sprawia, że tę samą liczbę samochodów można produkować znacznie mniejszym nakładem pracy fizycznej. To bolesne społecznie, ale z punktu widzenia przemysłu nieuniknione.
Motoryzacja staje się bardziej technologiczna, bardziej efektywna i bardziej konkurencyjna. Klienci mogą na tym zyskać, jeśli dostaną tańsze i lepsze samochody.
Przemysł przetrwa, jeśli zaakceptuje, że przyszłość nie będzie kopią przeszłości.
Źródło: Reuters







