Chińska marka Leapmotor, rozwijana w Europie wspólnie ze Stellantis, poinformowała o dostarczeniu niemal 100 tysięcy samochodów z Chin do Europy w ciągu ostatnich 18 miesięcy. To pokazuje skalę ofensywy chińskich aut elektrycznych na europejskim rynku i rosnącą rolę Stellantis w tym procesie, albo – jak mówią krytycy – chińskiej inwazji na nasz kontynent.
Za logistykę odpowiada włoska Grimaldi Group, jeden z największych operatorów transportu samochodów na świecie. W pierwszym kwartale 2026 roku zrealizowano 15 rejsów między Chinami a Europą, obsługując porty m.in. w Antwerpii, Walencji, Livorno czy Setubal. Tylko na rynek włoski trafiło w tym czasie ponad 20 tysięcy samochodów Leapmotor. Stellantis podkreśla, że to nie jest zwykły transport aut, lecz budowa kompletnego systemu logistycznego dla nowej marki. Wykorzystywane są nowoczesne statki typu PCTC o pojemności przekraczającej 9 tysięcy samochodów. Jednostki są przygotowane do przyszłego wykorzystania amoniaku jako paliwa, co ma ograniczyć emisję CO2.
Ciekawie wyglądają także liczby związane z infrastrukturą. Grimaldi dysponuje w Europie niemal sześcioma milionami metrów kwadratowych powierzchni portowej przeznaczonej do obsługi samochodów. Obejmuje to nie tylko rozładunek, ale także przygotowanie pojazdów do sprzedaży, serwis czy ładowanie akumulatorów.
Dla Stellantis Leapmotor staje się jednym z kluczowych projektów związanych z elektromobilnością. Koncern posiada 51% udziałów w spółce Leapmotor International i chce wykorzystać swoje europejskie struktury sprzedaży do szybkiego rozwoju marki.
Stellantis rozmawia jeszcze z firmami Dongfeng, z którymi uruchamia w Chinach produkcję Jeepa i Leapmotor oraz z BYD, który chce przejąć fabrykę w Europie.






