Po kilku miesiącach intensywnego użytkowania w parku prasowym chiński Leapmotor C10 REEV trafił do naszej redakcji. Samochód ma na liczniku ponad 15.000 kilometrów, dlatego mogliśmy sprawdzić, jak chiński SUV zniósł kontakt z dziesiątkami kierowców, długimi trasami i codzienną eksploatacją. Mieliśmy też możliwość bezpośredniego porównania go z fabrycznie nowym egzemplarzem.
Piętnaście tysięcy kilometrów nie brzmi jak przebieg, po którym należy przeprowadzać poważną analizę trwałości samochodu, ale w przypadku auta z parku prasowego sytuacja wygląda trochę inaczej. Taki samochód regularnie zmienia kierowców, każdy inaczej ustawia fotel, kierownicę, lusterka i klimatyzację.

Drzwi, schowki i klapa bagażnika są otwierane znacznie częściej niż w prywatnym aucie. Kolejni użytkownicy przewożą walizki, sprzęt fotograficzny, dzieci, zwierzęta i wszystko, co da się zabrać na testową wyprawę. Nie wszyscy szanują auto. Dochodzi intensywne czyszczenie, wielokrotne przekazywanie samochodu oraz brak okresu szczególnej troski znanego z pierwszych miesięcy posiadania własnego auta. Park prasowy potrafi szybko ujawnić słabe materiały, niedokładny montaż i delikatne elementy wyposażenia. Jak poradził sobie Leapmotor C10 REEV?

Duży SUV, przynajmniej z zewnątrz

Leapmotor oficjalnie zalicza C10 do SUV-ów segmentu D. Patrząc na jego wymiary, można odnieść wrażenie, że samochód próbuje zbliżyć się już do klasy wyższej. Nadwozie ma 4739 mm długości, 1900 mm szerokości oraz 1680 mm wysokości. Rozstaw osi wynosi 2825 mm. C10 zajmuje więc na parkingu dużo miejsca i wizualnie sprawia wrażenie naprawdę dużego samochodu. W kabinie jest przestronnie.

Pasażerowie tylnej kanapy mają dużo miejsca na nogi, szerokie wnętrze ułatwia podróż w kilka osób, a panoramiczny dach dodatkowo potęguje poczucie przestrzeni. Gabaryty nadwozia zapowiadają jednak jeszcze więcej. C10 zapewnia wygodną kabinę, choć trudno mówić o przestrzeni porównywalnej z największymi SUV-ami segmentu E. Część centymetrów została wykorzystana na konstrukcję nadwozia, szerokie elementy wnętrza i rozbudowaną konsolę.
Jak działa Leapmotor C10 REEV?

Wersja REEV jest samochodem elektrycznym wyposażonym w pokładowy generator. Tylne koła napędza silnik elektryczny. Jednostka benzynowa nie ma mechanicznego połączenia z kołami i służy do wytwarzania energii. Podczas codziennych przejazdów C10 może korzystać z energii zgromadzonej w akumulatorze. Po jej wyczerpaniu uruchamia się czterocylindrowy silnik benzynowy 1.5, który zasila generator i pozwala kontynuować podróż.
Parametr |
Leapmotor C10 REEV |
|---|---|
Silnik napędowy |
Elektryczny, napęd na tylne koła |
Moc |
158 kW, czyli 215 KM |
Moment obrotowy |
320 Nm |
Generator |
Czterocylindrowy silnik benzynowy 1.5 |
Akumulator |
28,4 kWh, LFP |
Zasięg elektryczny |
Do 145 km WLTP |
Zasięg łączny |
Do około 970 km WLTP |
Zbiornik paliwa |
50 litrów |
Maksymalna moc ładowania DC |
65 kW |
Bagażnik |
400 litrów |
Taki układ pozwala zachować płynność i natychmiastową reakcję napędu elektrycznego. Benzynowy generator usuwa stres związany z poszukiwaniem ładowarki podczas długiej podróży. W testowanym egzemplarzu silnik spalinowy był bardzo dobrze odizolowany od kabiny. Przy spokojnej jeździe jego uruchomienie łatwo przeoczyć. Odgłos staje się wyraźniejszy przy wysokim zapotrzebowaniu na energię, nadal pozostaje jednak daleko w tle. To duży plus.

Po 15.000 km nadwozie nadal wygląda świeżo
Pomijamy parkingowe przygody, drobne otarcia i ślady pozostawione przez poszczególnych użytkowników. Interesuje nas sposób starzenia się samego samochodu. Z zewnątrz przebiegu praktycznie nie widać. Elementy dekoracyjne, uszczelki, reflektory i powierzchnie lakierowane nie zdradzają intensywnej eksploatacji. Samochód nadal wygląda jak egzemplarz o znacznie mniejszym przebiegu. Piętnaście tysięcy kilometrów pozostaje oczywiście niewielką wartością z punktu widzenia trwałości lakieru, zabezpieczenia antykorozyjnego czy mechanizmów drzwi. Pierwszy sprawdzian został jednak zaliczony bez widocznych problemów.

Wnętrze zniosło park prasowy zaskakująco dobrze
Najwięcej uwagi poświęciliśmy kabinie. Właśnie tutaj wielokrotna zmiana kierowców powinna pozostawić pierwsze ślady. Materiał skóropodobny nadal jest miękki i przyjemny w dotyku. Nie zauważyliśmy rozciągniętych fragmentów, wyraźnych załamań ani przecierania powierzchni w miejscach najczęstszego kontaktu z ubraniem. Fotele również zachowały pierwotny kształt. Siedzisko kierowcy nie wygląda na wysiedziane, boczne podparcia trzymają formę, a wypełnienie sprawia podobne wrażenie jak w zupełnie nowym C10. Oczywiście nadal są to siedzenia chińskie a więc miękkość może tak, ale wygoda na dłuższym odcinku jest taka sobie. Jednak po 15.000 km nie widać, aby materiały miały problem z takim sposobem użytkowania.

Plastiki pozostały twarde… i przeciętne
Plastiki również dobrze znoszą eksploatację. Nie znaleźliśmy wyraźnych przebarwień, wytartych powierzchni ani uszkodzeń, które sugerowałyby szybkie starzenie.Pozostały przy tym dokładnie takie, jakie były w nowym aucie: twarde i średniej jakości. Leapmotor próbuje budować atmosferę samochodu klasy premium za pomocą dużych ekranów, panoramicznego dachu, oświetlenia nastrojowego oraz efektownej tapicerki. Dotknięcie dolnych partii deski rozdzielczej, boczków drzwi i części konsoli szybko przypomina o cenowym pozycjonowaniu modelu.

Podłokietnik trzeszczy pod naciskiem
Jedyny element, który regularnie zwracał naszą uwagę, znajduje się pomiędzy przednimi fotelami. Środkowy podłokietnik jest duży, solidny i praktyczny. Pod naciskiem łokcia zaczyna jednak trzeszczeć. Dźwięk pojawia się podczas zmiany pozycji i na nierównej drodze, gdy kierowca mocniej opiera na nim rękę. Sam element nie wygląda na uszkodzony. Nie ma luzu, nie zapada się i nadal pracuje prawidłowo. Problem dotyczy spasowania tworzyw oraz odgłosu powstającego pod obciążeniem.
Wygląda to niestety na rodzinną przypadłość Leapmotora. Podobne trzeszczenie zauważyliśmy wcześniej w testowanym B10. Tam również podłokietnik sprawiał solidne wrażenie, a podczas jazdy potrafił przypominać o sobie irytującym dźwiękiem a dodatkowo ruszały się drzwi kierowcy i trzeszczała uszczelka. W C10 tego problemu nie ma, nadwozie jest solidne.
Zawieszenie nie zdradza przebiegu
Bezpośrednie porównanie z fabrycznie nowym Leapmotorem C10 pozwoliło sprawdzić również pracę podwozia. Nie wychwyciliśmy stuków, luzów ani dodatkowych odgłosów, które wskazywałyby na przyspieszone zużycie elementów zawieszenia. Samochód nadal w miarę sensownie pokonuje nierówności, a reakcje nadwozia nie różnią się wyraźnie od świeżego egzemplarza. Jednak mimo, że C10 ma z przodu kolumny McPhersona, a z tyłu zawieszenie wielowahaczowe, zestrojenie jest sztywne, takie bardziej w rodzaju Skody niż aut francuskich. Miękkości tu mało.

Mimo wszystko C10 robi lepsze wrażenie niż mniejszy B10
Po wcześniejszych jazdach Leapmotorem B10 różnica jest wyraźna. C10 sprawia wrażenie dojrzalszego i staranniej przygotowanego samochodu. Silnik spalinowy pracujący jako generator został lepiej wyciszony, zawieszenie jest twardsze ale jego zachowanie chyba bardziej przewidywalne, kabina jednak bardziej przytulna, a projekt deski rozdzielczej wygląda odrobinę ciekawiej od nudy mniejszego modelu. Wyraźnie lepiej wypada także nagłośnienie. Najwyższa wersja wyposażenia ma system składający się z 12 głośników i wzmacniacza o deklarowanej mocy 840 W. Gra głośniej, pełniej i zapewnia znacznie przyjemniejsze brzmienie od zestawu spotkanego w B10. Co jeszcze? Pomarańczowe wnętrze może wydawać się lekko kiczowate, ale prezentuje się znacznie ciekawiej od kolejnych odcieni szarości.
Bagażnik rozczarowuje

Największe rozczarowanie związane z praktycznością znajduje się za tylną kanapą. Oficjalna pojemność bagażnika europejskiej wersji C10 REEV wynosi 400 litrów. To wynik baaardzo przeciętny nawet wśród znacznie mniejszych SUV-ów segmentu C. Przy długości 4,74 m i szerokości 1,9 m można oczekiwać ogromnej przestrzeni na walizki. Otrzymujemy regularny i łatwy do wykorzystania kufer, któremu daleko do rodzinnego magazynu sugerowanego przez gabaryty nadwozia. Różnicę widać szczególnie podczas pakowania samochodu na dłuższy wyjazd. Pasażerowie mają dużo miejsca, a ich bagaże wymagają już starannego układania.
























