Elon Musk widzi przyszłość bez kierowców, inwestuje w robo-taksówki. Nie podzielam tej wizji, moim zdaniem jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, zanim ludzie porzucą swoje prywatne samochody. Nadal zdecydowana większość z nas chce mieć własny samochód, własne miejsce i własne reguły.
Tesla chce, by samochód stał się robotem na kołach bez udziału kierowcy. Ma przyjechać, zawieźć Cię i odjechać sam. Niekiedy może to być wygodne, ale czy przełoży się na masowe odchodzenie od własnych aut? Oczywiście, jest statystyka, która mówi, że prywatne auta większość czasu stoją na parkingu. Ta sama statystyka nie bada jednak po co stoją i dlaczego chcemy aby stały. Zresztą samochód nie jest jedyną rzeczą stojącą, moje mieszkanie przez sporą część dnia także stoi puste. Łóżko jest niewykorzystywane przez kilkanaście godzin na dobę, ale nie wynika z tego, że rozsądniej byłoby zrezygnować z mieszkania i każdej nocy zamawiać sobie wolny pokój przez aplikację, prawda?
Własność kupuje kilka rzeczy: pewność dostępności, poczucie bezpieczeństwa, chęć realizacji jakiegoś marzenia i wiele więcej. Samochód stojący pod domem nie jest bezczynny, bo na mnie czeka. Mogę wyjechać o szóstej rano, wrócić w środku nocy, nagle zmienić trasę, zabrać więcej bagażu albo pojechać tam, gdzie nikt nigdy nie dojedzie. Nie muszę sprawdzać ceny, czasu oczekiwania ani tego, co poprzedni pasażer zostawił na siedzeniu. A ja chcę mieć takie swoje miejsce. Chcę wiedzieć, kto w nim siedział, jak ustawiony jest fotel, co leży w bagażniku i czy wnętrze jest czyste. Mam tu swoją muzykę, swój dopieszczony zestaw audio, mam ulubiony zapach.
I oczywiście nie twierdzę, że autonomiczne taksówki się nie przyjmą. Przeciwnie: w centrach wielkich miast, na trasach na lotnisko, nocą, po imprezie czy dla osób, które nie mogą prowadzić, mogą okazać się znakomitym rozwiązaniem. Dzisiaj problem takiego transportu rozwiązuje taxi, Bolt czy Uber. Nie wierzę jednak , że zmiana nastąpi szybko i masowo. Nie wierzę, że ludzie masowo zrezygnują z własnych aut. Robotaxi Muska będzie przede wszystkim rywalem taksówki, Ubera, krótkoterminowego najmu i części transportu publicznego. Poza gęsto zaludnionymi obszarami jego przewaga nie istnieje maleć. Dobrze, że będzie konkurencja i tyle.
Nie kupuję opowieści Muska o szybkim końcu prywatnego samochodu. Doceniam postęp, lubię używać funkcji autonomicznych, niekiedy chciałbym za kierownicą odpocząć i tu technologia jest świetna. Ale chce mieć swoje auto, swoje zasady i dopóki i ja i miliony klientów gotowe są za to płacić, rynek aut indywidualnych czy firmowych będzie istniał.
A na koniec tego felietonu zapraszam Cię drogi Czytelniku do lektury artykułu o autonomicznym Citroënie DS 19, który jeździł po europejskich drogach już w latach 60.
https://francuskie.pl/jak-wynaleziono-pierwszy-autonomiczny-samochod-czyli-nieznana-historia-citroena-ds/






