Czy nowe samochody powinny mieć fabrycznie zablokowaną możliwość przekroczenia 140 km/h? To jedno krótkie pytanie wystarczyło, aby wywołać prawdziwą burzę. W naszej ankiecie na portalu Wykop.pl oddano 3278 głosów, a pod wpisem rozpętała się burzliwa dyskusja o bezpieczeństwie, wolności kierowców, wyprzedzaniu oraz skuteczności karania piratów drogowych.
Wynik jest jednoznaczny: większość uczestników ankiety nie chce samochodów z twardym ograniczeniem prędkości do poziomu obowiązującego na polskich autostradach. Nie oznacza to jednak, że wszyscy przeciwnicy limitu popierają jazdę 200 czy 250 km/h. Z komentarzy wynika coś bardziej złożonego – wielu kierowców chce zachować kontrolę nad samochodem, jednocześnie domagając się skuteczniejszego egzekwowania istniejących przepisów.
58,8% głosujących przeciwko limiterowi 140 km/h
W ankiecie zadaliśmy proste pytanie: „Czy popierasz wprowadzenie fabrycznego ograniczenia prędkości w samochodach do 140 km/h?”. Odpowiedzi rozłożyły się następująco:
Odpowiedź |
Liczba głosów |
Wynik |
|---|---|---|
Tak |
1120 |
34,2% |
Nie |
1927 |
58,8% |
Nie obchodzi mnie to |
231 |
7,0% |
Na początku trzeba wyjaśnić najważniejszą kwestię. Ankieta dotyczyła hipotetycznego wprowadzenia fabrycznej blokady prędkości a Unia Europejska nie zdecydowała o ograniczeniu wszystkich nowych samochodów osobowych do 140 km/h.
„Samochód ma słuchać kierowcy” – główny argument przeciwników
Najczęściej powtarzającym się argumentem przeciwników limiterów prędkości jest przekonanie, że kierowca powinien zachować pełną kontrolę nad samochodem. Zdaniem tej grupy limiter może uniemożliwić szybką reakcję w sytuacji awaryjnej, na przykład podczas kończenia manewru wyprzedzania albo robienia miejsca pojazdowi uprzywilejowanemu. Część komentujących obawiała się sytuacji podobnych do wyprzedzania się ciężarówek. Dwa samochody z nieznacznie różniącymi się ogranicznikami mogłyby przez dłuższy czas jechać obok siebie, blokując kolejne pasy ruchu. Pojawiały się przykłady auta ograniczonego do 134 km/h i drugiego, które mogłoby rozpędzić się do 140 km/h. Inni zwracali uwagę, że techniczne ograniczenie dotyczyłoby przede wszystkim nowych samochodów. Starsze pojazdy oraz auta zarejestrowane w krajach, w których takiego rozwiązania by nie wprowadzono, nadal mogłyby poruszać się szybciej. Powstałby więc system, który nie obejmowałby wszystkich uczestników ruchu w jednakowy sposób.
Duże emocje wywołało także pytanie o samochody uprzywilejowane, policyjne, wojskowe, rządowe oraz pojazdy specjalne. Część uczestników podkreślała, że ograniczenie miałoby sens wyłącznie wtedy, gdy obowiązywałoby wszystkich. Inni odpowiadali, że służby ratunkowe z oczywistych powodów musiałyby otrzymać wyjątek a to z kolei uruchomiło kolejną dyskusję: czy wyjątki nie prowadziłyby do nadużyć, obchodzenia przepisów i nierównego traktowania właścicieli samochodów?
Zwolennicy pytają: po co samochód ma jechać 200 km/h?
Ponad jedna trzecia uczestników ankiety poparła jednak fabryczne ograniczenie do 140 km/h. Zwolennicy rozwiązania zwracali uwagę na sprzeczność: skoro najszybciej można legalnie jechać w Polsce 140 km/h, to po co przeciętny samochód drogowy ma osiągać 200, 250 lub nawet 300 km/h? Ich zdaniem możliwość rozwijania tak dużych prędkości służy przede wszystkim łamaniu przepisów a samochody już dziś mają wiele obowiązkowych systemów bezpieczeństwa i elektroniczny ogranicznik nie byłby technicznie trudniejszy do zastosowania niż inne rozwiązania narzucone producentom. Pojawiał się także argument, że nawet uratowanie stosunkowo niewielkiej liczby osób uzasadniałoby zastosowanie takiego rozwiązania. Według zwolenników nie należy rezygnować z poprawy bezpieczeństwa tylko dlatego, że na drogach istnieją również inne, poważniejsze problemy.
Nie 140, lecz 160 albo 180 km/h?
Część internautów szukała rozwiązania pośredniego. Jeden z komentujących napisał wprost: „do 140 to nie, ale już np. do 160 tak”. Pojawiła się również propozycja ustawienia limitu na poziomie 180 km/h. Takie rozwiązanie pozostawiałoby kierowcy niewielki zapas ponad najwyższą prędkość dozwoloną w Polsce, a jednocześnie uniemożliwiałoby rozwijanie ekstremalnych prędkości na drogach publicznych. Nie byłby zresztą to zresztą zupełnie nowy kierunek. Renault i Dacia ograniczyły maksymalną prędkość części swoich modeli do 180 km/h. Podobną politykę zastosowało Volvo. W samochodach elektrycznych limity bywają jeszcze niższe ze względu na zużycie energii, temperaturę akumulatora i konstrukcję układu napędowego.
Zamiast blokady – odcinkowe pomiary prędkości
Jedną z najczęściej wskazywanych alternatyw dla fabrycznego ogranicznika były odcinkowe pomiary prędkości. Ich zwolennicy uważają, że należy kontrolować rzeczywiste zachowanie kierowcy, a nie techniczne możliwości samochodu. W takim modelu kierowca nadal mógłby chwilowo przyspieszyć w sytuacji awaryjnej, ale długotrwała jazda ze zbyt wysoką prędkością zostałaby zarejestrowana. Część dyskutujących proponowała objęcie pomiarem całych odcinków autostrad – od jednego węzła do kolejnego, a nie tylko krótkich fragmentów dróg. Inni przypominali o problemie kierowców prowadzących pomimo sądowego zakazu, wymuszaniu pierwszeństwa czy niebezpiecznych przejściach dla pieszych. Ich zdaniem właśnie tam państwo powinno w pierwszej kolejności skierować swoje działania.
Wniosek? Kierowcy nie chcą kagańca, ale oczekują skutecznego państwa
Z przeprowadzonej ankiety wynika przede wszystkim jedno: większość uczestników nie chce twardego, fabrycznego ograniczenia samochodów do 140 km/h. Dyskutujący częściej opowiadali się za kontrolowaniem zachowania kierowcy niż za ograniczaniem konstrukcyjnych możliwości samochodu. Chcą skutecznych pomiarów prędkości, egzekwowania sądowych zakazów prowadzenia, odpowiedzialności za agresywną jazdę i przepisów obowiązujących wszystkich na takich samych zasadach.
A jakie jest Wasze zdanie? Fabryczna blokada, limit 160–180 km/h, inteligentny system dostosowany do znaków czy po prostu więcej odcinkowych pomiarów prędkości?
Powiązane materiały
- Unia Europejska wprowadzi w nowych samochodach ograniczenie do 140 km/h?
- Ograniczniki prędkości obowiązkowe. Każdy nowy samochód musi mieć system ISA
- Przymusowy ogranicznik prędkości? Maksymalnie 150 km/h
- Dlaczego Renault i Dacia ograniczają prędkość maksymalną do 180 km/h?






