„Carlos Ghosn nas zdradził” – tak prawnik Renault mówi dziś o człowieku, który przez lata kierował koncernem i aliansem z Nissanem. Te słowa padły w Paryżu podczas procesu dotyczącego 900 tys. euro wypłaconych Rachidzie Dati. Na sali sądowej wróciła też jej notatka o europejskich standardach ładowania samochodów elektrycznych. Winy żadnego z oskarżonych sąd jeszcze nie stwierdził.
Proces rozpoczął się 16 września 2026 r. Dati, była francuska minister i dawna europosłanka, odpowiada za zarzuty korupcji biernej i handlu wpływami. Carlos Ghosn jest sądzony w tej samej sprawie, choć przebywa w Libanie i nie stawił się przed sądem. Francuskie.pl opisało zarzuty wobec Dati już w 2021 r. Teraz najważniejsze są zeznania, dokumenty i stanowisko dawnego pracodawcy Ghosna. W centrum sporu znajduje się umowa podpisana 28 października 2009 r. przez Dati i ówczesnego szefa Renault na rzecz Renault-Nissan BV, holenderskiej spółki zarządzającej aliansem. Przewidywała 300 tys. euro wynagrodzenia rocznie. W latach 2010–2012 Dati otrzymała łącznie 900 tys. euro, czyli średnio 25 tys. euro miesięcznie. Oficjalnie miały to być honoraria za doradztwo prawne związane między innymi z działalnością grupy w Maroku i Algierii. Prokuratura uważa, że umowa mogła maskować zabroniony lobbing europosłanki.
Prawnik Renault: „Carlos Ghosn nas zdradził”
Podczas wystąpienia 24 września Kami Haeri, reprezentujący Renault, ostro zaatakował byłego prezesa. Mówił o zbudowanym przez Ghosna „imperium ukrywania” i stwierdził, że ten „nas zdradził”. Tak mocna ocena pokazuje skalę zerwania między firmą a człowiekiem, który przez lata był twarzą sojuszu Renault-Nissan. To jednak stanowisko pełnomocnika przedstawione w sądzie, a nie ustalenie, że Ghosn popełnił przestępstwo. Haeri powoływał się również na osobne postępowanie prowadzone w Nanterre. Jego argument dotyczył wiarygodności osób z otoczenia byłego menedżera, które mogą składać zeznania w obronie Dati. Tych dwóch spraw nie należy łączyć w jeden zarzut. W obecnym procesie sąd bada przede wszystkim sens i legalność wypłat z Renault-Nissan BV oraz ewentualny związek tych pieniędzy z działalnością europosłanki. Ghosn wnosił o odroczenie rozprawy. W liście przekonywał, że chce przedstawić swoją wersję wydarzeń, uzyskać dostęp do akt i uczestniczyć w procesie, nawet przez połączenie wideo z Bejrutu. Sąd nie zgodził się na przesunięcie terminu. O życiu Ghosna w Libanie pisaliśmy wcześniej; jego nieobecność nie oznacza jednak, że sąd przyjął argumenty oskarżenia.
Notatka o ładowaniu elektryków trafiła na salę rozpraw
Ciekawy dla branży motoryzacyjnej ujawniony dokument pochodzi z lipca 2012 r. Według relacji z rozprawy Dati sugerowała w nim Ghosnowi, aby Renault przejęło inicjatywę w dyskusji o ujednoliceniu złączy do ładowania samochodów elektrycznych. Wymieniała sposoby dotarcia do instytucji unijnych, w tym pytanie pisemne zadane przez parlamentarzystę oraz formalny list do Komisji Europejskiej. To ciekawy wątek z uwagi na fakt, że dla kierowców spór o standard gniazda był konkretną sprawą: od zgodności złącza zależała możliwość korzystania z publicznych ładowarek. W przyjętej później unijnej dyrektywie dotyczącej infrastruktury paliw alternatywnych wskazano złącza typu 2 dla ładowania prądem przemiennym i Combo 2 dla szybkiego ładowania prądem stałym.
Prokuratura widzi w takich materiałach ślady działalności na rzecz koncernu wykonywanej przez osobę pełniącą mandat w Parlamencie Europejskim. Wskazuje także trzy pytania parlamentarne dotyczące motoryzacji. Dati odrzuca taką interpretację. Utrzymuje, że zajmowała się legalną pracą adwokacką, a jej uwagi o ładowaniu były informacją i wskazaniem możliwych działań, nie próbą wpływania na decyzje instytucji UE. Ocena, gdzie kończyło się doradztwo, należy do sądu.
Co dalej z procesem Ghosna i Dati?
Adwokaci Renault pytali Dati o konkrety dotyczące jej pracy w krajach, w których sojusz prowadził interesy. Była minister odpowiadała, że pomagała w usuwaniu przeszkód prawnych i politycznych. Według jej relacji Carlos Ghosn nie chciał, by zachowywano pisemne sprawozdania z części tych działań. Oskarżyciele podnoszą z kolei, że dostępnych dowodów wykonania usług jest niewiele. Dla sądu ważne będzie ustalenie, jakie zadania rzeczywiście realizowano i czy odpowiadały one wynagrodzeniu. To kolejny rozdział konfliktu wokół byłego szefa aliansu. W sierpniu opisywaliśmy zastrzeżenia wobec sposobu prowadzenia dawnego śledztwa Nissana. Dotyczyły one odrębnych zdarzeń i nie przesądzają o obecnym procesie w Paryżu.
Francuska prokuratura ma przedstawić swoje wnioski 28 września. Na razie wiadomo, jakie stanowiska zajęły strony oraz jakie dokumenty analizuje sąd; rozstrzygnięcia jeszcze nie ma.
źródło: Le Journal de Automobile






