Renault Captur 1.3 TCe Red Edition – crossover do miasta i w trasę

4 73

Jeśli SUV jest dla Ciebie za duży, a zwykły hatchback z segmentu B to nuda, być może warto pomyśleć o stylowym crossoverze, takim jak Renault Captur w wersji Red Edition. Model znakomicie wygląda, jest wygodny i sprawdza się zarówno w mieście, jak i na trasie. Samochód w wersji Red Edition z silnikiem 1.3 TCe o mocy 130 KM testowała Joanna. Zobaczcie, co sądzi o tym modelu.

Do testów otrzymaliśmy Renault Captur w wersji Red Edition z bogatym wyposażeniem, więc jazda już na samym wstępie zapowiadała się emocjonująco. Na pierwszy rzut oka Captur prezentuje się naprawdę przyzwoicie. Metalizowany, czerwony, drapieżny kolor połączony z czarnym obramowaniem szyb i panoramicznym dachem niesie za sobą obietnicę dobrze spędzonego dnia za kółkiem. Styl nadwozia silnie nawiązuje do innych modeli Renault, co tylko działa na plus, zważywszy na fakt, że w ostatnich latach francuska marka charakteryzuje się pięknymi liniami nadwozia. Na mnie szczególne wrażenie zrobiły LED-owe światła jazdy dzienne w kształcie litery C, piękna duża atrapa chłodnicy z centralnie umieszczonych logo oraz dwukolorowe aluminiowe felgi w rozmiarze 17 cali. Nie zabrakło oczywiście poszerzonych nadkoli charakterystycznych dla SUV-ów i crossoverów oraz ostrych przetłoczeń na masce i drzwiach.

Renault Captur góruje swoim „wzrostem” nad hatchbackami z segmentu B, dzięki czemu wsiadanie i wysiadanie jest łatwiejsze, a prosta pozycja za kierownicą dostarcza lepszej widoczności.

Nazwa Red Edition mówi sama za siebie. Samochód jest przeznaczony dla miłośników ognistej czerwieni i nie chodzi tylko o barwę nadwozia testowego egzemplarza. Wewnątrz możemy dostrzec tapicerkę z elementami skóry i alkantary z odznaczającymi się wstawkami i przeszyciami, co robi duże wrażenie w aucie tej klasy. Sportowego zacięcia dodają aluminiowe nakładki na pedały. Jak już wcześniej wspomniałam Renault Captur Red Edition jest bogato wyposażoną wersją samochodu. Do dyspozycji mamy m.in. automatyczną klimatyzacje, skórzaną kierownicę oraz 7-calowy dotykowy ekran z systemem multimedialnym R-Link Evolution, który zatopiony jest w czarnym, błyszczącym plastiku otulonym czerwoną ramką. Za pomocą ekranu możemy skorzystać z nawigacji, a także podłączonego przez bluetooth telefonu, i to zarówno z rozmów przez zestaw głośnomówiący, jak z ulubionej muzyki pochodzącej z aplikacji.

Codzienne użytkowanie pojazdu ułatwiają m.in. karta Hands Free, która zastępuje kluczyk, systemy wspomagające parkowanie, kamera cofania, system Easy Park Assist oraz system kontroli martwego pola. Zdecydowanie brakuje mi większej możliwości regulacji fotela oraz regulacji na lędźwiowy odcinek kręgosłupa.

Już przy pierwszych kilometrach za kierownicą daje się wyczuć 130 KM, które generuje silnik benzynowy 1.3 TCe znajdujący się pod maską. Podczas jazdy miałam wrażenie, iż prowadzę „skoczka” ze względu na zrywność i sprawne hamowanie. To, co najbardziej przeszkadza mi w obecnym trendzie downsizingu, to dźwięk silnika. Jednostka brzmi mniej więcej jak kosiarka, bądź fryzjerska suszarka do włosów. Średnie zużycie paliwa w trybie mieszanym ukształtowało się na poziomie 9,5 l/ 100km, czyli znacznie więcej niż deklarowane przez producenta 6,6 l/100 km.

Renault Captur zyskuje na wyglądzie, natomiast wiele traci w kwestii widoczności m.in. pieszych na pasach przy ciasnym skręcie w lewo. Winowajcą jest zbyt szeroki przedni słupek, który zdecydowanie przeszkadzał wysokim kierowcom.

Jak dla mnie Renault Captur jeździ naprawdę zadowalająco. Fajnie przyspiesza, dobrze trzyma się zakrętów, jest zwinny, zrywny i nienagannie trzyma się drogi nawet przy prędkości 140 km/h. Dzień testów, był dniem o bardzo porywistych wiatrach, nawet stacje meteorologiczne ostrzegały przed niesprzyjającymi warunkami i te ostre powiewy były bardzo wyczuwalne podczas jazdy. Renault Captur choć tak pięknie radził sobie wcześniej, musiał poddać się ekstremalnym warunkom. Boczne podmuchy wyraźnie utrudniały utrzymanie pojazdu na jednym pasie, a gdy uderzały w tył auta dodawały nam chwilowo mocy. Dla mniej wprawnego kierowcy byłaby to naprawdę niebezpieczna wyprawa.

Renault Captur świetnie sprawdzi się jako miejski crossover. Samochód jest wygodny i całkiem dobrze się prowadzi, aczkolwiek jeśli chcemy jeździć dynamicznie, musimy się liczyć z częstymi wizytami na stacji benzynowej.

 

tekst: Joanna, korekta: redakcja

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
2 Wątki komentarzy
2 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
4 Autorzy komentarzy
SceniomaniakSceniomaniakSceniomaniakMarcin_skodalepszaodfrancuzów_zminusujciemnie Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin_
Gość
Marcin_

Droga kochana redakcjo… a może…byś…cie tak trzasnęli teścik porównawczy captura do modusa? Oczywiście o ile możliwości czasowe pozwolą. Sporo osób kupuje używane modusy z Francji gdzie były dosyć popularne ( w przeciwieństwie do nas) to może będą zainteresowani tym crosonastępcą mikrowana.

Sceniomaniak
Gość
Sceniomaniak

Dokładnie, może by Pani Joanna przetestowała Modusa z silnikiem wolnossącym 1.6 16V 110KM wtedy możne zrozumie jaka dzieli je przepaść w przyspieszeniu, kulturze pracy i generowanych przez silniki decybelach. Niech rozpędzi oba auta do 140km/h i zboczy jakę są wartości na obrotomierzach. Później niech popracuje trochę szlifierką to zrozumie pracę tych urządzeń i swoich skojarzeń.

Sceniomaniak
Gość
Sceniomaniak

cyt ” To, co najbardziej przeszkadza mi w obecnym trendzie downsizingu, to dźwięk silnika. Jednostka brzmi mniej więcej jak kosiarka” To co powiesz o pracy klekota 1.5dCi, albo starym 1.6 16V, który zamieniał paliwo na hałas, ciepło i nędzne przyspieszenie,a w zasadzie jego brak

Sceniomaniak
Gość
Sceniomaniak

Przecież silnika 1.3TCe praktycznie nie słychać !