Benzyna, diesel i hybrydy mogą pozostać w salonach po 2035 roku. Komisja środowiska Parlamentu Europejskiego poparła złagodzenie celów emisji CO₂. Producenci mieliby dostać więcej swobody, a firmy – uniknąć sztywnych wymagań dotyczących elektryfikacji nowych flot. Do ostatecznej zmiany prawa potrzebne są jednak kolejne decyzje.
Kompromis przyjęty 4 listopada zakłada redukcję średniej emisji CO₂ nowych samochodów osobowych o 95% względem 2021 roku. Wykorzystanie niskoemisyjnej stali produkowanej w Europie pozwalałoby zaliczyć dodatkowe 7,5 punktu procentowego, obniżając wymaganą redukcję emisji z samochodów do 87,5%. To otwierałoby miejsce dla części nowych aut spalinowych po 2035 roku. O planach złagodzenia zasad dotyczących spalinówek pisaliśmy wcześniej. Dzisiejsze głosowanie przenosi tę dyskusję na kolejny etap.
Firmy z większą swobodą, elektryki z premią
Komisje transportu i środowiska poparły również bardziej elastyczne podejście do samochodów firmowych. Cele dotyczące udziału aut zero- i niskoemisyjnych w nowych rejestracjach dużych przedsiębiorstw miałyby mieć charakter niewiążący. Państwa otrzymałyby większą swobodę wyboru sposobu transformacji flot. Jednocześnie projekt premiuje europejskie elektryki. Małe samochody elektryczne produkowane w UE, o długości do 4,2 m, liczyłyby się w rozliczeniach emisji producenta jako 1,4 pojazdu. Inne szczególnie energooszczędne elektryki z UE – jako 1,2. Leasing socjalny podnosiłby te mnożniki odpowiednio do 1,5 i 1,3.
Preferencje dla lokalnej produkcji wpisują się w opisywane przez nas francusko-niemieckie porozumienie dotyczące przyszłości europejskiej motoryzacji.
Cały Parlament Europejski ma głosować w połowie grudnia. Następnie potrzebne będzie porozumienie z państwami członkowskimi. Obowiązujący cel 100-procentowej redukcji emisji od 2035 roku pozostaje na razie w prawie.






