Emmanuel Macron ogłosił porozumienie z Niemcami w sprawie przyszłości europejskiej motoryzacji. Paryż i Berlin chcą chronić fabryki oraz miejsca pracy, rozwijać produkcję elektryków w Europie i dać producentom więcej swobody w spełnianiu norm emisji.
„Nasz kierunek się nie zmienia: znacząco ograniczyć emisje CO₂ i produkować we Francji oraz w Europie przyszłe samochody elektryczne” – napisał prezydent Francji. Wspólna deklaracja obu krajów, opublikowana 16 października, potwierdza porozumienie w sprawie wspólnego stanowiska. Za hasłem preferencji europejskiej kryją się zachęty do inwestowania, prowadzenia badań i wytwarzania samochodów oraz komponentów na naszym kontynencie. Według deklaracji transformacja ma wzmacniać lokalne łańcuchy dostaw. To kierunek zbieżny z opisywanym przez nas postulatem Stellantisa: sam montaż importowanych zestawów nie powinien wystarczyć do uznania auta za europejskie.
Szczegóły kompromisu podaje Reuters: Francja i Niemcy chcą 90-procentowej redukcji średnich emisji CO₂ nowych aut względem 2021 roku, bez obowiązku kompensowania pozostałych 10%. To łagodniejsze rozwiązanie niż propozycja Komisji Europejskiej, która przewidywała kompensację m.in. niskoemisyjną stalą i paliwami alternatywnymi. Takie rozwiązanie zostawiałoby więcej miejsca dla samochodów z silnikami spalinowymi po 2035 roku.
O przygotowaniach do francusko-niemieckiego kompromisu pisaliśmy już wcześniej. Teraz oba rządy oficjalnie potwierdzają wspólny kierunek a Paryż i Berlin muszą przekonać pozostałych partnerów oraz Parlament Europejski. Ostateczne warunki ędą zależeć od przyjętych przepisów.






