To był prawdziwy szał! Chyba żaden inny samochód podczas tegorocznego salonu samochodowego w Paryżu nie przyciągnął tak wielkiego tłumu, jak nowy Citroën 2CV Concept. Francuzi pokazali, jak bardzo kochają kaczkę i jak bardzo pragną jej powrotu. Kilka razy podchodziłam do stoiska Citroëna i za każdym razem widok był identyczny: nowe wcielenie pojazdu otaczała gromadka osób z aparatami i smartfonami. 2CV wciąż działa na wspomnienia i na wyobraźnię.
Citroën 2CV to jeden z najważniejszych samochodów w historii francuskiej marki. Z produkcją ponad 3,8 mln egzemplarzy model stał się prawdziwą ikoną budzącą skojarzenia z wolnością, niezależnością i duchem przygody. 2CV ma w sobie pewien magnetyzm, który od lat przyciąga grono sympatyków na całym świecie. Chociaż ostatni egzemplarz zjechał z linii montażowej w 1990 roku, magia kaczki wciąż działa, o czym świadczą tłumy podczas premiery koncepcyjnego 2CV w Paryżu. Powrót modelu w wersji elektrycznej spodobał się zarówno opinii publicznej, jak i fanom marki.
Citroën 2CV jak zwykle pozytywny
Zachwytom nad nowym 2CV nie było końca, media w większości pozytywnie komentują samochód i również dołączę do grona osób, które „zostały kupione” przez ten projekt. Uważam, że styliści marki świetnie poradzili sobie z połączeniem historii z nowoczesnością. Prototyp ma bardzo wiele z pierwowzoru a jednocześnie nie wygląda jak przerobiony na siłę klasyk. Mimo iż doceniam efekt, który zobaczyłam w Paryżu, pozwolę sobie troszeczkę ponarzekać.
Elektryczny 2CV powinien znajdować się na rynku już dawno! W momencie, gdy Renault pokazało nowe wcielenie Piątki pojawiły się głosy, że Citroën również mógłby wskrzesić własną legendę. Renault 5 E-Tech Electric trafiło do produkcji a marka dodała kolejne samochody utrzymane w stylistyce retro do swojej oferty a Citroën długo nie mógł się zdecydować czy pójść w podobnym kierunku. Miłośnicy francuskiej motoryzacji czekali na ruch producenta i w końcu się doczekali.
Koncept bliski wersji produkcyjnej
Citroën przekonuje, że seryjny samochód będzie bardzo zbliżony do prototypu. Kiedy patrzymy na pojazd z zewnątrz, zapowiedź wydaje się realna, ale wnętrze, które wygląda niczym wyjęte z komiksu wymaga jeszcze pewnych modyfikacji, aby po pierwsze spełnić regulacje dotyczące bezpieczeństwa, a po drugie dotrzeć do szerszego grona nabywców a nie tylko do osób, które przed laty jeździły 2CV. Siedzenia są szerokie i korzystają z technologii Advanced Comfort Citroëna, ale marka będzie musiała zmodyfikować projekt dodając zagłówki.
Ciekawa jestem, czy pomysł na bajkowy kokpit, z radiem wyjętym z lat 50 i koszem zamiast konsoli centralnej zostanie przeniesiony do seryjnego modelu. Byłby to bardzo odważny ruch, ale skoro w Renault 5 E-Tech znalazło się miejsce na kosz na bagietkę, to kosz na jajka w 2CV również byłby pewną odmianą od tradycyjnych elementów wnętrza samochodowego, w dodatku w czysto francuskim stylu. Swoją drogą spotkanie właściciela nowego R5 E-Tech i 2CV mogłoby się przerodzić w piknik ;-) Wiklinowy kosz w kaczce to nawiązanie do historii powstania modelu i wytycznych, jakie dostali inżynierowie marki. Citroën 2CV miał być samochodem zdolnym przewieźć całą rodzinę oraz kosz jaj przez zaorane pole bez naruszenia transportowanego ładunku.
Mały samochód z dużym charakterem
Nowy Citroën 2CV Concept mierzy 3,76 m długości i znajdzie się w gamie modelowej pomiędzy czterokołowcem Ami a modelem C3.
Projekt budzi nostalgię, ale na pokładzie znalazły się również nowoczesne elementy, jak 8-calowy ekran, którego grafika nawiązuje do stylistyki komiksów. Za obsługę odpowiadają trzy przyciski: do regulacji temperatury, głośności oraz siły nawiewu. Ekran umożliwia również wyświetlanie map nawigacji, obsługę systemu multimedialnego i konfigurowanie funkcji samochodu. Całe wnętrze wygląda niczym wyjęte z kreskówki. Klimat nadaje kolorystyka wraz z tapicerką w kratę, oryginalne otwieranie drzwi od wewnątrz i ciekawie zaprojektowane elementy do obsługi podstawowych funkcji, jak pedał hamulca i przyspieszenia z rysunkiem żółwia i zająca.
Citroën 2CV w cenie samochodu z Chin
Według wstępnych założeń bazowa cena seryjnego modelu ma wynosić około 15 tys. euro, czyli w przybliżeniu 65 tys. zł. Brzmi obiecująco i wypada bardziej atrakcyjnie niż Dacia Spring czy Leapmotor T03, uważane za najtańsze samochody elektryczne na rynku. Jeśli marka rzeczywiście zachowa charakterystyczny wygląd prototypu i utrzyma szacunki cenowe koncept może zdobyć klientelę, zwłaszcza na rynku francuskim.
Po paryskiej premierze mam jedno wrażenie: odnowienie Citroëna 2CV to znakomity ruch. Nie chodzi wyłącznie o nostalgię za samochodem, który zmotoryzował Francję, ale za tęsknotę za małymi, prostymi i pomysłowymi autami. Na seryjną wersję niestety jeszcze trochę poczekamy ponieważ marka zapowiada model dopiero na rok 2028, ale jak to mówią lepiej późno niż wcale.
Zobacz także:
- Citroën AX ma 40 lat. W Bolonii przypomną malucha ważącego od 640 kg
- Czy Renault Clio i Dacia Sandero zdrożeją? Zasady produkcji Made in Europe




















