Ta tragedia poruszyła całą Polskę. Rozpędzony Volkswagen Golf prowadzony przez 26-latka wjechał na chodnik w Krakowie i uderzył w dwoje 32-letnich rodziców prowadzących wózek z ośmiomiesięcznym dzieckiem. Oboje zmarli, niemowlę zostało ciężko ranne. Według wstępnej opinii biegłego auto poruszało się z prędkością około 70 km/h w miejscu, w którym obowiązywało ograniczenie do 30 km/h.
Miasto odpowiedziało, że ponownie przeanalizuje możliwości poprawy bezpieczeństwa i to właśnie słowo ponownie powinno nas rozwścieczyć. Bo oznacza, że problem analizowano wcześniej, ale najwyraźniej nie na tyle skutecznie, aby chodnik naprawdę chronił ludzi przed rozpędzonym samochodem. Do tragedii doszło 22. sierpnia przed godziną 18:00 w rejonie ulic Solnej i Nadwiślańskiej. Rodzice szli z wózkiem chodnikiem. Zwykły spacer jakich codziennie są tysiące.
Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Według informacji przekazanych przez prokuraturę wskazał na nierówność nawierzchni i twierdził, że nie jechał z nadmierną prędkością, a sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt. Domniemanie niewinności nie wymaga jednak udawania, że nie znamy żadnych faktów. Wiemy, że zginęli ludzie, ciężko ranne dziecko zostało bez rodziców, a policja i urzędnicy dopuścili się karygodnych zaniedbań. Wszyscy powinni zostać wyrzuceni z pracy bez prawa powrotu do pracy za nasze, podatników, pieniądze.
Bezczelny w swoich komunikatach urząd Miasta Krakowa przypomniał po tragedii, że teren został objęty strefą Tempo 30. Naprawdę ciężko mi skomentować tą bezduszność. Znak drogowy nie zatrzymuje samochodu, tabliczka nie zabezpiecza chodnika, nie zwęża optycznie jezdni i nie wymusza zdjęcia nogi z gazu. Od wielu lat w tym miejscu przekraczano prędkość. Media ujawniły, że sprawa była wielokrotnie zgłaszana i wielokrotnie bagatelizowana przez służby i urzędników. I właśnie ta ich bierność najlepiej obrazuje, że całe to nasze piękne państwo nie działa. Funkcjonuje, żeruje na naszych podatkach, ale zawodzi w sprawach kluczowych. I trzeba to zmienić.
Tragedia w Krakowie powinna poruszyć nas wszystkich. Skłonić do refleksji, zdjęcia nogi z gazu też, ale przede wszystkim do wyciągania najsurowszych konsekwencji wobec winnych. I kierowcy, który zamordował dwójkę ludzi ale też wobec każdego urzędnika, wobec każdego naczelnika, dyrektora, funkcjonariusza policji, który sprawę znał i zignorował. Oni również powinni stanąć na sali sądowej. Powinni zostać zobowiązani do opieki do końca życia nad 8-miesięcznym dziś dzieckiem, któremu ich bierność zabrała rodziców. A być może powinni spędzić kilka lat w celu razem z owym kierowcą Volkswagena.
Dość bezkarności urzędniczej i dość bezkarności policyjnej. Oni wiedzieli, nic nie zrobili.
Wierzę, że wyroki będą bardzo surowe.






