Tuż po majowym weekendzie trafił w moje ręce dobrze znany na europejskim (i nie tylko) rynku SUV – Dacia Duster. To już kolejny test tego modelu na naszym portalu, jednak tym razem mamy do czynienia z popularną w Polsce wersją napędową, która może być zasilana LPG. Oto Dacia Duster Eco-G 120 Journey.
Duster przed laty istotnie zdemokratyzował segment SUV-ów. Pierwsza generacja przez ładnych kilka lat oferowana była w bardzo atrakcyjnych cenach, które startowały z poziomu 39.900 zł. To już historia – dziś najtańszy Duster kosztuje w Polsce co najmniej 82.000 zł, czyli przeszło dwa razy więcej, niż na początku. Ale dzisiejszy Duster, to zupełnie inny samochód, niż półtorej dekady temu, a poza tym dochody Polaków też są na innym poziomie, niż w 2009 roku.
Aktualnie na rynku mamy już trzecią generację Dustera. Dacia Duster Eco-G 120 Journey, to samochód w najwyższej (a w zasadzie w jednej z dwóch najwyższych, równoległych) wersji wyposażeniowej. Polska gama Dustera jest aktualnie zbudowana bardzo fajnie: najtańsza odmiana Essential dostępna jest wyłącznie z bazowym silnikiem Eco-G 120 z manualną skrzynią biegów, zaś wszystkie pozostałe wersje oferowane są z każdym możliwym rodzajem napędu. I bardzo dobrze!
Na początek zaprezentujmy aktualny na początek maja 2026 cennik Dacii Duster:

W moje ręce trafił samochód z bazowym zespołem napędowym, ale w najbogatszej wersji wyposażeniowej. 120 KM, manualna sześciobiegowa skrzynia i naprawdę atrakcyjne wyposażenie wyceniane jest na 96.200 zł. Ale – jak to często w autach prasowych bywa – samochód był doposażony o pewne elementy, więc i jego realna cena była nieco wyższa. Co podniosło cenę i o ile?
Standardowy model wzbogacono tym razem o tylko trzy pozycje z cennika. To:
– pakiet Parking, w skład którego wchodzą czujniki parkowania z przodu, z tyłu i z boku, Multiview kamera oraz system kontroli martwego pola, a całość kosztuje 2.200 zł;
– pakiet Zimowy Plus, na który składają się podgrzewane przednie fotele, podgrzewana kierownica, podgrzewana przednia szyba, a także fotel pasażera z regulacją wysokości, co kosztuje łącznie 2.300 zł;
– lakier metalizowany w cenie 2.700 zł (niektóre kolory kosztują 2.900 zł).

W efekcie za 103.400 otrzymuje się naprawdę dobrze wyposażonego kompaktowego SUV-a, który nie ma się czego wstydzić w porównaniu z konkurencją. Co więcej – ma szereg zalet, które naprawdę mogą przeważyć szalę wyboru na jego stronę.
Moim zdaniem wielu klientów urzeknie „męski” styl budzący skojarzenia z solidnością, trwałością, a nawet dzielnością w terenie. Może niekoniecznie tej opisywanej wersji Eco-G 120 Journey, napędzanej na przednią oś, ale z drugiej strony dzięki „krótkiej” jedynce w skrzyni to auto faktycznie jest w stanie nieźle sobie poradzić tam, gdzie niejedna popularna i droższa „bulwarówka” może mieć problemy.
Jak patrzę na Dustera i na mydełkowate kształty większości chińskich konkurentów (to te modele zazwyczaj stawia się w roli potencjalnych rywali Dacii), to wybór wydaje mi się prosty. Obłe, ale nijakie samochody chińskich marek są tak nieoryginalne i tak „plastikowe” w stylu, że do mnie to zupełnie nie trafia. Dacia Duster ze swoimi „męskimi” liniami budzi o wiele lepsze skojarzenia. I choć – oczywiście – jest plastikowa w środku, to jednak wolę ten plastik, niż pozornie atrakcyjne stylistycznie wnętrza aut chińskich, które z reguły są praktycznie pozbawione fizycznych elementów sterujących i włączników.

Kiedy popatrzy się na wyposażenie Dacii Duster Eco-G 120 Journey i przypomni sobie to, co było w pierwszej generacji Dustera, to widać wyraźnie, jak wielki postęp dokonał się w tym samochodzie. Owszem, część wymusiły europejskie przepisy, część klienci (Dacia słucha ich oczekiwań chyba najlepiej ze wszystkich producentów obecnych na europejskim rynku), a część jest związana po prostu z postępem. 17 lat, to w motoryzacji kawał czasu.
Klientom, którzy kupowali Dustera półtorej dekady temu w bazowych wersjach nie śniło się nawet o takich – standardowych dziś – elementach wyposażenia, jak aktywny system wspomagania nagłego hamowania z funkcją wykrywania pieszych i rowerzystów, system kontroli, czy utrzymania pasa ruchu, system kontroli zmęczenia kierowcy, system rozpoznawania znaków drogowych z ostrzeganiem o nadmiernej prędkości, LED-owe światła do jazdy dziennej i mijania, elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka boczne, klimatyzacja, kierownica z regulacją: wysokości / głębokości, cyfrowe radio i parę innych elementów.
Dziś wszystko to jest w standardzie, a bogatsze wersje mają takie elementy, o jakich półtorej dekady temu klienci Dacii nie śmieli nawet marzyć. Podgrzewana kierownica? Podgrzewana przednia szyba? Aktywny tempomat? Automatyczna zmiana świateł drogowych na mijania i odwrotnie? Kamera Multiview? Automatyczna klimatyzacja? Bezkluczykowy dostęp i uruchamianie? Ładowarka indukcyjna do smartfona? Bardzo proszę – to wszystko można mieć! Dacia była początkowo bardzo prostą i bardzo tanią marką, ale to się zmieniło.

Tę taniość łatwo się wybaczało po ujrzeniu ceny. Ceny de facto nienegocjowalnej. Dziś także Dacia udziela rabatów, ale nie jest już marką tanią. Wciąż jest atrakcyjne wyceniona i wciąż ma pewne braki w stosunku do niektórych bardziej uznanych rywali, ale ci rywale generalnie są drożsi. OK, niektóre modele chińskie mogą konkurować cenowo z Dacią, ale czy na pewno jest to konkurencja uczciwa? I w dodatku jest z nimi trochę, jak z kupowaniem kota w worku.
Patrząc na polskie drogi widzę, że wiele osób taki worek wybiera. Ich sprawa, ich pieniądze. Dla niektórych Polaków wciąż jeżdżenie Dacią, to wizerunkowa wtopa. Dla ludzi, których nie definiuje samochód, jakim jeżdżą, Dacia okazuje się rozsądnym wyborem. Dobrze wycenioną marką oferującą dziś naprawdę niezłe wyposażenie, solidną, niesprawiającą problemów, rozsądną kosztowo w serwisie i użytkowaniu. No i jedyną – poza macierzystym Renault – która oferuje prawdziwie fabryczne instalacje LPG. Oznacza te samochody mianem Eco-G.
I właśnie takim Dusterem Eco-G 120 Journey jeździłem przez kilka dni po majowym weekendzie. Pokonałem nim nieco ponad 916 km, częściowo drogami szybkiego ruchu (jakieś 50% całego dystansu testowego), resztę drogami lokalnymi i miejskimi. Z tych 916,3 km 907,6 km przejechałem na LPG, resztę na benzynie. Czy jednak Duster Eco-G ma dziś ekonomiczny sens?

Eco-G to dziś najtańsza opcja w cenniku i nie ma bezpośredniego odniesienia do wersji bez LPG. Wszystkie pozostałe odmiany napędowe są już zelektryfikowane – czy to w postaci mHEV, czy pełnej hybrydy. Dopłata – przy tym samym poziomie wyposażenia – do wersji mHEV wynosi 7.600 zł, a do pełnej hybrydy 22.100 zł (tu cenę podnosi jeszcze seryjna multimodalna automatyczna skrzynia biegów). Owszem, w obu przypadkach otrzymamy mocniejszy zespół napędowy (odpowiednio 140 KM i 155 KM), ale czy na pewno będziemy jeździć taniej, niż wersją Eco-G?
LPG kosztuje dziś różnie. W czasie testu widziałem ceny od poniżej 3,5 zł/l do ok. 3,9 zł/l. Przyjmijmy, że cena gazu wynosi teraz 3,7 zł/l. Średnie zużycie gazu w czasie testu Dacii Duster Eco-G 120 Journey wyniosło bardzo atrakcyjne 7,3 l/100 km. To oznacza, że pokonanie dystansu 100 km kosztuje mniej więcej 27 zł. Dla porównania testowana przeze mnie – fakt, zimą – Dacia Duster 1.8 HEV 155 potrzebowała średnio 6,9 l/100 km. Ale benzyny. Przy dzisiejszych cenach bezołowiówki (rzędu 6,35 zł/l) oznacza to koszt przejechania 100 km na poziomie blisko 44 zł. I to w sytuacji, gdy benzyna i olej napędowy objęte są programem CPN, czyli mają obniżoną akcyzę i VAT. Eco-G i tak zapewnia niezłą przewagę kosztową!

Dodajmy, że wszystkie aktualnie oferowane wersje napędowe Dustera pozwalają się rozpędzić do takiej samej prędkości maksymalnej (180 km/h), choć oczywiście ich dynamika jest różna. Najszybciej setkę osiągną odmiany 1.8 HEV 155 i mHEV 140 (obie po 9,4 sekundy), a najwolniej Eco-G z automatem (11,6 sekundy), zaś testowana Eco-G z manualem potrzebuje na to 11 sekund. Czy to zły wynik? Wydaje mi się, że całkiem przyzwoity, a na pewno wystarczający.
OK, jeszcze coś o silniku napędzającym Dacię Duster Eco-G 120 Journey, bo zaraz się znajdzie ktoś, kto zarzuci mi, że coś ukrywam ;-) Pod maską wszystkich aktualnie oferowanych Dusterów, poza 155-konnym HEV-em, pracuje trzycylindrowy silnik benzynowy o pojemności skokowej 1.199 cm³. Ma cztery zawory na cylinder, a w testoanej wersji Eco-G osiąga moc maksymalną 120 KM na LPG i 114 KM na benzynie przy 5.500 obr./min. i maksymalny moment obrotowy o wartości 197 Nm (LPG) i 190 Nm (benzyna) przy 1.750 obr./min. Ma bezpośredni wtrysk benzyny i pośredni wtrysk gazu.
Zbiornik na benzynę mieści 50 litrów tego paliwa, zbiornik gazu ma pojemność 50 l LPG. Samochód waży 1.318 kg, ma niemal pół tony ładowności i może holować półtoratonową przyczepę z hamulcem.
Wróćmy jeszcze do spalania. Pierwszego dnia, gdy odebrałem Dustera Eco-G 120 z parku prasowego, pokonałem trochę ponad 300 km, głównie drogami ekspresowymi. Średnie spalanie LPG wynosiło wówczas 8,0 l/100 km. To wciąż bardzo przyzwoity wynik. Jechałem trochę sam, trochę w dwie osoby.

Później, gdy więcej jeździłem drogami lokalnymi (krajowe, wojewódzkie, powiatowe) i trochę w ruchu miejskim, zużycie LPG sukcesywnie spadało. Kiedy oddawałem Dustera Eco-G 120 do Warszawy, znowu jechałem drogą ekspresową, ale ostateczne zużycie LPG zamknęło się na średniej wartości 7,3 l/100 km. Dodam, że jeździłem zgodnie z przepisami, ale nie ortodoksyjnie ;-)
Raz, właśnie podczas powrotu do Warszawy, nagle wyłączyła się instalacja LPG. To znaczy nie wiem, co się z nią stało, ale wskaźnik jej pracy z niebieskiego zmienił się na szary )w pracy silnika nie zauważyłem żadnej różnicy), i ewidentnie jechałem na benzynie. Nic, żadnego komunikatu, żadnego ostrzeżenia, po prostu wskaźnik zmienił kolor. Nawet nie zdążyłem znaleźć żadnego MOP-a, żeby się zatrzymać i zrestartować silnik, a wszystko po kilku kilometrach wróciło do normy. Stąd różnica w przebiegu na LPG i w całym teście, o jakiej wspomniałem wcześniej.
Dacia Duster Eco-G 120 Journey ma zwykłą materiałową tapicerkę, co spodoba się przeciwnikom tapicerki MicroCloud. Swoją drogą nie do końca rozumiem te zastrzeżenia – miałem MicroCloud w testowanych Daciach i nie narzekałem na jakieś pocenie się itp. Może dlatego, że jeżdżę ubrany i śmieszą mnie spotykani czasem kierowcy jeżdżący z nagim torsem. Ale to jest raczej charakterystyczne dla niezbyt mocno wykształconych użytkowników niemieckich aut mających najlepsze lata już dawno za sobą ;-)

Poważnie – nie rozumiem utyskiwania nad MicroCloud i chętnie przeczytałbym wrażenia kogoś, kto użytkuje samochód z taką tapicerką na co dzień. Łatwość czyszczenia doceniają pewnie rodzice małych dzieci wożonych takimi autami, ale czy ta tapicerka rzeczywiście jest taka niemiła w użytkowaniu? Do tej pory czytałem niepochlebne opinie ludzi, którzy raczej takim autem nie jeżdżą, a tylko nie wyobrażają sobie jego użytkowania. A co z faktycznymi użytkownikami? Jaka jest Wasza opinia? Jeśli ktoś z Was posiada takie auto, to zapraszam do kontaktu.
Testowana Dacia Duster Eco-G 120 Journey miała wygodne, acz niezbyt miękkie fotele, ale trzymanie boczne jest w nich raczej symboliczne. To nie jest jakaś wielka wada – ten samochód nie służy do jazdy na czas po krętym torze, a w normalnych ruchu te fotele są wystarczające. Owszem, mogłyby być lepsze, mogłyby też mieć nieco dłuższe siedziska, ale zapewniam Was, że teraz też jest całkiem nieźle.
Testowany egzemplarz Dustera Eco-G 120 Journey był wyposażony – jak wspomniałem – w Pakiet Zimowy, co oznacza, że obydwa fotele posiadały maty grzejne, a do tego w chłodne dni można się cieszyć podgrzewaną kierownicą oraz trudną do przecenienia w okresie zimowym podgrzewaną przednią szybę. Druciki oporowe są dość wyraźnie widoczne, ale nie przeszkadzają w codziennej jeździe. To rozwiązanie w aktualnie oferowanych modelach marki Renault wygląda już nieco lepiej.
Kierowca i pasażer z przodu mają też do dyspozycji podłokietnik. Kryje on również schowek, ale szkoda, że podparcie łokci nie jest przesuwane wzdłużnie.

Fotel kierowcy ma spory zakres regulacji, co oznacza, że większość kierowców o różnym wzroście znajdzie sobie właściwą pozycję za kierownicą. Zwłaszcza, że w parze z tą regulacją idzie też dwupłaszczyznowa regulacja położenia kolumny kierowniczej.
Nie podobały mi się za to maty podłogowe – ta po stronie kierowcy, choć niby była zamocowana klipsami do podłogi, wyraźnie się przesuwała. Jej spodnia część ewidentnie powinna być wykonana z innego tworzywa, żeby tak nie jeździła po podłodze.
Dacia Duster Eco-G 120 Journey ma seryjną nawigację satelitarną (Here). Jest ona prosta w obsłudze, ale nie włącza się standardowo po odpaleniu auta – trzeba dotknąć prawej górnej części ekranu na konsoli środkowej. Nie jest to wielkie utrudnienie, ale tak właśnie to wygląda. Warto przy tym podkreślić, że klient kupując takie auto otrzymuje 8 lat automatycznej aktualizacji map. A warto z tej funkcjonalności Dacii korzystać, bo nawigacja zapewnia dobre prowadzenie i świetnie przewiduje czas dotarcia do celu.

Gdyby ktoś jednak wolał korzystać z nawigacji ze smartfona albo wybierze Dacię Eco-G bez fabrycznej nawigacji, to warto wiedzieć, że ten samochód oferuje replikację ekranu smartfona, i to zarówno w postaci przewodowej, jak i bezprzewodowej (z wykorzystaniem Wi-Fi i Bluetooth®). Kilkanaście lat temu było to w Dusterze nie do pomyślenia ;-)
Podobnie zresztą jak to, że auto „czyta” znaki ograniczenia prędkości i zakazy wyprzedzania, a do tego ostrzega o przekroczeniu dozwolonej prędkości. Czasem wprawdzie te odczyty są nie do końca realne, bo przecież w Polsce skrzyżowania odwołują znaki zakazu, w tym ograniczenia prędkości, a Duster tego nie wie, ale jeśli chodzi o samo odczytywanie znaków, to nie stwierdziłem ŻADNEJ pomyłki – system działa bardzo dobrze.
Dodajmy, że o przekroczeniu prędkości system ostrzega dźwiękiem i zmianą grafiki znaku na wyświetlaczu – pogrubia jego czerwoną otoczkę. Ostrzeżenia o przekroczeniu dozwolonej prędkości pojawiają się praktycznie natychmiast, już przy prędkości o 1 km/h wyższej, niż ta dopuszczalna. W Polsce, gdzie nawet tolerancja służb w zakresie ograniczeń prędkości jest duża, może się to wydawać przesadą, ale są kraje, w których nawet nieznaczne przekroczenie limitu prędkości karane jest dość wysokimi mandatami. A przecież Dacią można pojechać daleko, zwłaszcza tą z napędem Eco-G, który pozwala na tańsze tankowanie.

Jeżeli korzystacie w czasie jazdy z tempomatu, a zmieni się dozwolona przepisami prędkość, to samochód daje możliwość zaakceptowania tej obowiązującej i automatycznie dostosuje ustawienie tempomatu. Przy okazji, skoro już jesteśmy przy tym „wspomagaczu” – wysprzęglenie w celu zmiany biegu deaktywuje tempomat, ale natychmiast po wrzuceniu biegu wraca on do pracy. W moim Kadjarze wysprzęglenie zawiesza działanie tempomatu całkowicie i wymaga jego ponownego ustawienia. Przyznam, że w mojej opinii rozwiązanie stosowane przez Dacię jest wygodniejsze.
Niestety z jazdą na tempomacie związana jest pewna niedogodność. W zasadzie do tej pory tego nie odczuwałem w ten sposób, ale Dacia Duster Eco-G mnie tu trochę zaskoczyła. Otóż podczas jazdy na tempomacie czuć lekkie szarpnięcia, gdy system spowalnia samochód. Dzieje się to na przykład wtedy, gdy prędkość delikatnie wzrośnie np. podczas jazdy z lekkiej górki. To nie wygląda jak delikatne przyhamowanie, a właśnie jak szarpnięcie związane z odłączeniem napędu, albo coś w tym stylu. To dość dziwne i średnio przyjemne. Po prostu czuć brak płynności.
Nie podobało mi się także utrzymanie pasa ruchu – jest zdecydowanie za silne i zdecydowanie nadwrażliwe. Poza tym gdy ten system jest aktywny, dość często „zarzuca” kierowcy brak uwagi – to cholernie irytujące. Do tego stopnia, że jadąc drogą wojewódzką, wąską, bez poboczy (ot, klasyka w Polsce), wreszcie to wyłączyłem. Bo na szczęście Dacia ma przycisk „My Safety” umożliwiający łatwe włączenie / wyłączanie wybranych systemów wspomagających kierowcę.

Na pokładzie jest też aktywny system wspomagania nagłego hamowania z funkcją wykrywania pieszych i rowerzystów i to działa dobrze. Podobnie jest z czujnikami parkowania – nie są nadwrażliwe. Kamera cofania zapewnia dobry obraz, podobnie jest z kamerą przednią; obraz z kamer bocznych jest niezły. Warto podkreślić obecność owego systemu nazwanego MultiView, bo niewiele samochodów posiada taką funkcję. Owszem, wiele ma obraz dookólny, ale żeby można było wyświetlić obraz z dowolnej z czterech kamer, to już nie jest takie oczywiste, zwłaszcza na tej półce cenowej.
Kamera cofania leciutko się porusza, co ułatwia obserwowanie tego, co dzieje się z tyłu samochodu, i poprawia w ten sposób bezpieczeństwo. Te obroty obiektywu kamery nie są duże, ale są zauważalne.
Dacia Duster Eco-G 120 Journey ma też elektrycznie sterowane szyby i lusterka, te ostatnie podgrzewane, składane i duże, co pozwala na skuteczne obserwowanie otoczenia pojazdu. Zamontowano w nich wskaźniki przekazujące informację z czujników martwego pola, jeśli coś w tymże martwym polu się znajdzie i może stanowić zagrożenie. Czujniki stanowią jednak – wraz z MultiView Kamera – element wymagającego niewielkiej dopłaty pakietu Parking. Moim zdaniem zdecydowanie warto go domówić – to tylko 2.200 zł.

Za to bez żadnej dopłaty otrzymacie w Dacii Duster Eco-G 120 Journey takie elementy, jak ładowarka indukcyjna do smartfona, automatyczną zmianę świateł drogowych na mijania i z powrotem, światła przeciwmgłowe, czy system bezkluczykowego dostępu i uruchamiania. To wszystko są udogodnienia będące elementami oczekiwanymi przez wielu klientów, choć nie niezbędnymi. Tutaj za niespełna 100.000 zł można to wszystko mieć w samochodzie, który w dodatku nieźle jeździ.
Dacia Duster Eco-G 120 Journey okazuje się bowiem samochodem bardzo fajnym na co dzień. Da sobie radę na drogach szybkiego ruchu, choć przy prędkościach autostradowych robi się w niej już nieco głośno, ale jechać będzie całkiem dobrze. Pełnię swoich możliwości pokaże jednak na drogach lokalnych.

Ten samochód oferuje przyzwoite prowadzenie, bez jakiejś wyjątkowości układu kierowniczego, ale co najmniej poprawne. Wspomniany układ kierowniczy daje niezłe poczucie tego, co się dzieje z przednimi kołami, nie jest jednak przeczulony ani przewspomagany. To udany kompromis pomiędzy niezłą precyzją prowadzenia i komunikatywnością, a relaksacyjnym sposobem jazdy. Wyjątkowo sportowych wrażeń chyba nikt się po kompaktowym SUV-ie za ok. 100.000 zł nikt się nie spodziewa i ich nie oczekuje. I Duster oferuje to, co najpotrzebniejsze.
Zawieszenie dobrze wybiera nierówności, ale na „leżących policjantach” jest twardo. Takie nastawy świetnie spisują się na drogach lokalnych, które w Polsce z reguły mają mniej lub bardziej zniszczoną nawierzchnię. Tam Dacia Duster Eco-G 120 Journey pokazała swoje plusy, bo gdy kierowcy innych aut nadmiernie zwalniali, by przejechać przez jakieś nierówności, Duster pokonywał je niewzruszenie i bez uszczerbku dla komfortu jadących nim osób. I to mimo 18-calowych felg ze stopów lekkich, na których naciągnięte były opony w rozmiarze 215/60R18. Opony Continental EcoContact 6Q, dodajmy. A to nie pachnie taniością ;-)
W czasie testu nie było zbyt ciepło, przez kilka dni padał deszcz (dobrze, że część zdjęć udało mi się zrobić na samym początku testu, gdy jeszcze nie padało), ale miałem wrażenie, że wydajność automatycznej klimatyzacji jest dobra. Realnie jej skuteczność najlepiej byłoby sprawdzić podczas letnich upałów, ale na takie w pierwszej połowie maja liczyć nie mogłem.

Dacia Duster Eco-G spodoba się osobom, które nie lubią wszechobecnych ekranów, które służą do obsługi niemalże wszystkiego. Tutaj jest dużo fizycznych przycisków, a centralny ekran owszem, jest dotykowy, ale nie absorbuje kierowcy nadmiernie, a najważniejszymi elementami steruje się korzystając z klasycznych przycisków. Automatyczny elektryczny hamulec ręczny też ma swój przycisk i znajduje się on po lewej stronie kierownicy. Muszę pochwalić jego działanie – zwalnia się praktycznie niezauważalnie.
Z kolei wyświetlacz przed kierowcą jest czytelny, ma proste grafiki, ma różne tryby, ale różnią się one od siebie relatywnie niewiele. To przejaw prostoty, która ujęła wielu klientów przez przeszło dwie dekady nowożytnej ery Dacii w XXI wieku.
Materiały wykończeniowe są estetyczne. OK, plastiki są twarde, ale za to łatwe w czyszczeniu, a tworzywa wyglądają całkiem dobrze. Wszystko porządnie zmontowano, nic nie trzeszczy, nie skrzypi, nie popiskuje. Nie jestem fetyszystą rozpływającym się nad wykończeniami desek rozdzielczych – wolę mieć coś, co fajnie wygląda, niż obicie materiałowe, czy skórzane, które z czasem się brudzi i trzeba angażować czas i środki, by je skutecznie doczyścić.

Niektórym może trochę brakować lampek w osłonach przeciwsłonecznych, ale da się bez tego żyć. Piszę to jako facet, ale z moich obserwacji wynika, że to raczej mężczyźni jeżdżą Dusterami, a dla nas takie lampki z reguły mają znaczenie trzeciorzędne ;-)
Nie każdemu też podoba się – z pozycji kierowcy – maska Dustera III generacji. Są kierowcy, którzy uważają, że jest zbyt rozbudowana, ale… dość szybko przestaje im to przeszkadzać ;-)
No i na koniec parę wrażeń słuchowych. Dźwięk trzycylindrowego silnika może momentami irytować, ale mi nie przeszkadzał. Często takie jednostki powodują też pewne wibracje. Grupa Renault sobie z tym nieźle radzi i w zasadzie nic się specjalnie trzęsie.

Dacia Duster Journey ma też seryjnie montowany zestaw audio firmy Arkamys. To pakiet składający się z 5 głośników i zestawu 3D Sound®. Gra całkiem nieźle, a skoro jest montowany fabrycznie, to nie ma co narzekać ;-) Można go też zamówić do wersji Extreme i Expression (wraz z całym pakietem Media Nav Live), ale tam wymaga dopłaty.
Naturalnie każdy Duster poza wersją Essential, a więc także niemal każdy Eco-G, ma 6 punktów mocowania systemu YouClip, a wersje Extreme i Journey są seryjnie wyposażone w uchwyt do smartfonów zlokalizowany na desce rozdzielczej na prawo od kierownicy, w pobliżu portu USB, z którego można tegoż smartfona ładować. Uchwyt ma mocną sprężynę i żaden telefon nie powinien z niego wypaść nawet podczas jazdy po zniszczonych drogach, albo wręcz po bezdrożach.

Dacia Duster Eco-G 120 Journey towarzyszyła mi przez tydzień. Okazała się samochodem, który pozwala się przemieszczać bez ponoszenia nadmiernych kosztów. Sieć stacji, na których można zatankować LPG, jest w Polsce bardzo rozbudowana, więc nie ma problemu, że nagle zabraknie Wam tego paliwa i będziecie musieli korzystać z drogiej benzyny.
Eco-G spisuje się dobrze. Poza wspomnianym chwilowym „zawieszeniem się” systemu i automatycznym powrotem do normalnej pracy nie miałem z tym najmniejszego kłopotu. Wlew gazu znajduje się pod tą samą klapką, co wlew benzyny, więc z zewnątrz nikt nie wie, że jedziecie samochodem dwupaliwowym.
Dacia Eco-G to naprawdę dobre rozwiązanie dla osób, które dużo jeżdżą, ale nie chcą diesla, o które to silniki zresztą już coraz trudniej na rynku pierwotnym. LPG pozwala na ograniczenie kosztów podróży, a jednocześnie w Dusterze Eco-G nie powoduje znaczącego zmniejszenia funkcjonalności. Owszem, bagażnik jest nieco mniejszy, niż w odmianie mHEV, ale realnie i tak jest wystarczający. Mieści 453 dm³ i ma regularne kształty.

Dacia Duster Eco-G 120 Journey to ciekawa propozycja dla osób, które stawiają na pierwszym miejscu rozsądek, a do tego chcą jeździć samochodem wyrazistym. To auto jest solidne i trwałe, przewidywalne kosztowo, a kilka drobnych wad, jakie posiada, można mu łatwo wybaczyć.
Dziękuję Firmie Renault Polska, importerowi samochodów Dacia, za udostępnienie samochodu do testu.
Krzysztof Gregorczyk


























































































