Test: Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150

7 1 682

Silnik 1.7 Blue dCi jest stosunkowo młodą jednostką w gamie Renault. W Talismanie Grandtour występuje w dwóch wariantach mocy – 120 i 150 KM. Jednostka ma pojemność skokową 1.749 cm³ i oczywiście cztery cylindry. Spełnia normę emisji spalin Euro 6d, jest seryjnie wyposażona w system Stop&Start i naprawdę dobrze pasuje do napędzania samochodu segmentu D.

Część z Was zapewne postawi pytanie – po co w ofercie Talisman ze 150- i 160-konnym silnikiem diesla. Czy 10 KM robi różnicę, by wprowadzać nowy silnik? Cóż – różnica w mocy maksymalnej jest faktycznie niewielka i samo to na pewno nie przemówiłoby do klientów. Jest jednak pewien szczegół, który niejako rozwiązuje dylematy. To skrzynia biegów. Silnik 1.7 Blue dCi łączony jest wyłącznie z manualną skrzynią biegów, zaś jednostki 2.0 Blue dCi 160 i 2.0 Blue dCi 200 występują seryjnie z dwusprzęgłową przekładnią EDC. Innymi słowy jeśli ktoś nie wyobraża sobie życia bez automatu – kupi nieco mocniejszą jednostkę (lub wyraźnie mocniejszą). Jeśli ktoś woli manuala i w dodatku pieniądze mają dla niego duże znaczenie – wybierze silnik 1.7 Blue dCi. tym bardziej, że polski cennik skonstruowano tak, że silniki 1.7 Blue dCi oferowane są w konfiguracjach Limited i Intens, a 2.0 Blue dCi – w Intens oraz w najbogatszych Initiale Paris.

Do naszej redakcji trafił niedawno Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 w wersji Intens. Taki samochód kosztuje bazowo 126.500 zł. Nie jest to może mała kwota, ale Renault Polska oferuje aktualnie bardzo atrakcyjne rabaty na ten model sięgające nawet 36.900 zł (dotyczy wersji z zespołem napędowym TCe 225 EDC), a do tego jeszcze komplet opon zimowych o wartości 3.000 zł dostępny za złotówkę. Można więc uzyskać korzyść w wysokości nawet 39.900 zł. Minimalny rabat wyprzedażowy na auta z powoli zmierzającego ku końcowi roku 2019 wynosi 19.000 zł. Jeśli więc nawet założymy, że na auto takie, jak opisywane, uzyskacie najmniejszy możliwy rabat, to i tak bazowo będzie ono kosztować tylko 107.500 zł. A to już robi się cena co najmniej okazyjna! Dodajmy, że atrakcyjne rabaty dotyczą nie tylko Talismana, ale i innych modeli Renault.

Renault Talisman Grandtour ma dobre proporcje, więc na pierwszy rzut oka nie wygląda na duży samochód, ale jest wcale niemałym autem. Ma 4.865 mm długości, 1.870 mm szerokości (licząc bez lusterek; z lusterkami jest to 2.081 mm) i 1.465 mm wysokości. To znaczy, że jest dłuższy o 87 mm od Peugeota 508 SW II generacji, o 11 mm od niego szerszy i o 45 mm wyższy. Oczywiście są większe modele w tym segmencie, choćby Opel Insignia, ale Talisman Grandtour pozwala spokojnie zmieścić się czterem, czy nawet pięciu osobom i w dodatku nie mieć wielkich dylematów w kwestii tego, co można ze sobą zabrać, a co musi zostać w domu, bo do kufra się nie zmieści. Bagażnik ma bowiem pojemność 572 dm³ (to wartość obliczana z zestawem do naprawy opony), zaś maksymalnie weźmie na pokład aż 1.681 dm³. To odpowiednio o 42 dm³ więcej i o 49 dm³ mniej, niż wspomniany Peugeot 508 SW II generacji.

Talismana, także Grandtour, testowałem już kilka razy w różnych wersjach. Samochód jest przestronny i wygodny, pozwala na pokonywanie wielosetkilometrowych odcinków bez zmęczenia i znużenia podróżą. Zapewnia całkiem fajne wyposażenie, także w opisywanej tym razem wersji Intens. Bez wodotrysków, ale za to z możliwością domówienia kilku opcji jeszcze bardziej podnoszących komfort i bezpieczeństwo.

Testowany samochód wyposażony był w następujące elementy dodatkowe:

– roletki przeciwsłoneczne w tylnych drzwiach bocznych – 350 zł
– lakier metalizowany – 2.500 zł;
– Pakiet Zimowy (podgrzewane fotele przednie, podgrzewana kierownica, spryskiwacze reflektorów – 1.500 zł;
– Pakiet Techno (aktywny system wspomagania nagłego hamowania, aktywny tempomat, system kontroli bezpiecznej odległości, wyświetlacz Head-Up) – 4.500 zł;
– Pakiet City (kamera cofania, system kontroli martwego pola) – 2.000 zł.

Można mieć jeszcze inne elementy, w które opisywany Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 nie był wyposażony. To:

– dojazdowe koło zapasowe – 400 zł;
– elektrycznie i bezdotykowo otwierana i zamykana pokrywa bagażnika – 1.900 zł;
– panoramiczny szklany dach elektronicznie otwierany w przedniej części – 4.000 zł;
– elektrycznie sterowane, wentylowane fotele przednie z pamięcią ustawień i regulacją długości siedziska w fotelu kierowcy – 2.500 zł;
– 19-calowe felgi ze stopów lekkich o wzorze Alizarine – 2.000 zł;
– lakier metalizowany specjalny – 3.200 zł;
– tapicerka skórzana (trzy kolory do wyboru) – 6.000 zł;
– system R-Link2 z dotykowym ekranem 8,7”, nawigacją, nagłośnieniem Bose® i tunerem cyfrowym – 3.200 zł;
– dwa złącza USB i jedno typu jack z tyłu – 200 zł;
– Pakiet 4Control Bis (cztery koła skrętne, układ Electronic Damper Control, przyciemniane tylne szyby) – 6.000 zł.

Reszta jest w standardzie ;-)

No właśnie – co zapewnia wersja wyposażeniowa Intens? To m.in.:

– system wspomagania ruszania pod górkę;
– czołowe, boczne i kurtynowe poduszki powietrzne;
– mocowania fotelików dziecięcych Isofix na tylnych skrajnych miejscach;
– układ odzyskiwania energii podczas hamowania;
– automatyczny, elektromechaniczny hamulec pomocniczy (ręczny);
– zestaw wskaźników w postaci 7-calowego ekranu TFT o zmiennej grafice;
– karta hands free;
– tempomat;
– ogranicznik prędkości;
– funkcja automatycznej zmiany świateł drogowych na mijania i odwrotnie;
– system kontroli pasa ruchu;
– system ostrzegania o nadmiernej prędkości z funkcją rozpoznawania znaków drogowych;
– system wspomagania parkowania przodem i tyłem;
– światła przednie Full LED Pure Vision;
– LED-owe światła przeciwmgłowe, dojazdy dziennej i tylne;
– automatyczne światła i wycieraczki;
– zewnętrzne oświetlenie pod lusterkami bocznymi;
– elektrycznie sterowane i składane lusterka boczne;
– elektrochromatyczne lusterko wewnętrzne;
– dwustrefowa klimatyzacja automatyczna;
– elektrycznie sterowane szyby we wszystkich drzwiach bocznych (impulsowe);
– podłokietnik i schowek;
– dzielona asymetrycznie kanapa z otworem na narty;
– fotele przednie z manualną regulacją wysokości i części lędźwiowej, fotel kierowcy z funkcją masażu;
– relingi dachowe;
– 18-calowe felgi ze stopów lekkich (wzór Duetto);
– listwy progowe z przodu;
– tapicerka materiałowa z elementami skóry ekologicznej;
– ambientowe oświetlenie wnętrza;
– obszyta skórą kierownica;
– kolumna kierownicza regulowana w dwóch płaszczyznach;
– system R-Link2 z dotykowym ekranem 8,7”, nawigacją i tunerem cyfrowym;
– mapy Europy w wersji rozszerzonej;
– dostęp do usług on-line;
– dwa złącza USB i jedno typu jack z przodu.

Jak widać to, co naprawdę potrzebne, Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 w wersji Intens ma. Jest tego sporo, a za niedużą dopłatą można dorzucić parę pakietów i doposażyć ten samochód do naprawdę fajnej konfiguracji. Zachowując wciąż bardzo rozsądny poziom kosztów.

Dla porównania 150-konna Škoda Superb Combi we w miarę porównywalnej wersji Style (choć paru elementów, które są w Talismanie, i tak jeszcze tam nie ma) kosztuje (z uwzględnieniem promocji!) 132.800 zł (standardowo 140.800 zł). A stylu, mimo nazwy, i tak tam nie ma za grosz! Jest co najwyżej stylistyka, ta sama od lat i analogiczna dla wszystkich modeli marki. OK, w Renault też są liczne podobieństwa, jednakże nie ma aż takiej unifikacji.

Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 spędził ze mną mniej więcej tydzień. W tym czasie pokonałem nim dokładnie 1.134,6 km zużywając średnio 6,0 l oleju napędowego na każde 100 km. Średnia prędkość z całego testu wyniosła 64,0 km/h, ale to efekt tego, że mniej więcej 40% pokonanego dystansu przypadło na drogi ekspresowe. To tam idealnie sprawdza się np. aktywny tempomat, w jaki był wyposażony testowany Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150. Działa dobrze, potrafi jechać bardzo płynnie, ale gdy przed maską nagle pojawi się samochód, który wyjedzie na przykład w MOP-u, czy stacji benzynowej, czy zwyczajnie z innej drogi (gdy nie jedziecie trasą szybkiego ruchu), to i po hamulcach potrafi dać dość mocno.

Jak przystało na Renault, czyli markę, dla której bezpieczeństwo jest jednym z priorytetów, Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 jest wyposażony także w ogranicznik prędkości. O całej masie systemów wspomagających kierowcę, o poduszkach powietrznych itp. nie ma nawet co wspominać. Jazda jest bezpieczna i komfortowa, choćby dzięki podgrzewanym, ale też wentylowanym (opcja, ale tania) fotelom. Samochód prowadzi się stabilnie i pewnie, a w sytuacjach podbramkowych możecie liczyć na układ ESC (ESP), który nie działa w moim odczuciu zbyt agresywnie. Załącza się wtedy, kiedy łatwo zdusić w zarodku potencjalnie niebezpieczną sytuację. I bardzo dobrze. Czasem w motogazetkach czytam, że ESP jest nadwrażliwe. To wielka bzdura! Dlaczego? Bo przeciętny kierowca w Polsce (zresztą nie tylko w Polsce) ma niewielkie umiejętności i lepiej, gdy elektronika od razu interweniuje, niż ma liczyć na to, iż kierowca sobie poradzi.

W Polsce coraz więcej osób podchodzi do samochodu, jak do zwyczajnego sprzętu wykorzystywanego na co dzień. Ma działać, być bezpieczny, wygodny i łatwy w obsłudze. I tak, jak przeciętny Europejczyk nie pasjonuje się pralką, lodówką, czy zmywarką (telewizory są na nieco innym pułapie), tak i coraz częściej samochody prowadzą ludzie, którzy wiedzą jedynie to, jakie paliwo mają do nich zatankować. Zdarza się, wcale nierzadko, że kierowca (nawet facet!) nie wie, jaką moc generuje silnik prowadzonego przez niego samochodu. Pojemność skokowa jednostki napędowej zeszła na plan dalszy. Auto ma po prostu jechać, w miarę bezproblemowo i bezpiecznie transportować ludzi i/lub towary, dobrze jest, gdy się podoba, ale dla coraz większej ilości kierowców kwestie techniczne nie mają znaczenia. Ważne, że widzą, jakie paliwo należy zatankować.

My, pasjonaci motoryzacji, oczywiście nie do końca takie podejście rozumiemy. Ale czy to uprawnia nas do pisania, że źle, kiedy ESP jest nadwrażliwe? Nie! Powinniśmy oceniać auta nie tylko przez pryzmat oczekiwań własnych, ale uwzględniać też oczekiwania przeciętnego kierowcy, czy może raczej użytkownika samochodu.

Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 okazał się samochodem praktycznym. Regularne kształty bagażnika, a także elementy poprawiające jego funkcjonalność, to niewątpliwie zalety. Począwszy od takich drobiazgów i oczywistości, jak haczyki w kufrze, czy możliwość składania kanapy od strony bagażnika, a skończywszy na unoszonej z podłogi barierze dzielącej kufer na dwie części. Mała rzecz, pewnie niezbyt droga w produkcji, a może się w niektórych zastosowaniach przydać. A gdy jej nie potrzebujecie, to składacie ją w podłogę i tyle.

Testowany Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 okazał się samochodem wygodnym I przyjemnym w użytkowaniu. Dzięki systemowi Multi-Sense można dostosować pracę wielu elementów auta do własnych potrzeb, w tym na przykład zmienić kolorystykę podświetlenia wnętrza, czy obraz grafiki na wyświetlaczu przed kierowcą. Oczywiście najwięcej możliwości daje on wówczas, gdy auto jest wyposażone w układ 4Control (w wypadku wersji Intens trzeba dokupić pakiet za 6.000 zł), ale jest to naprawdę sensowna inwestycja. Wtedy otrzymacie jeszcze znacząco lepszą zwrotność w ruchu miejskim i jeszcze lepsze prowadzenie w zakrętach przy szybszej jeździe. Ale i bez tego pakietu (jak w testowanym egzemplarzu) Talisman prowadzi się dobrze, pewnie i przewidywalnie.

Owszem, może układ kierowniczy nie jest sportowo bezpośredni, ale to przecież samochód segmentu D, a nie wyczynowa maszyna, czy choćby auto o sportowym zacięciu. Tak jest dużo lepiej i bezpieczniej. Gdy układ kierowniczy jest zbyt bezpośredni, to – zwłaszcza w naszych warunkach drogowych – macie wrażenie, że samochód chce Wam pokazać, że dybie na Wasze życie. Kompletnie nie pozwala się zrelaksować, szczególnie podczas jazdy poza miastem. Talisman jest pod tym względem dużo przyjemniejszy, bo ileż w końcu można jeździć w najwyższym skupieniu? A tak – możecie podróżować wygodnie, komfortowo wręcz, bez walki o życie na każdym metrze drogi. Jeśli zaś zdecydujecie się na wspomniany pakiet, to otrzymacie możliwość wyboru sportowego trybu pracy nawet ze zmianą tłumienia amortyzatorów. I sportowe wrażenia się pojawią,. Nie takie wprawdzie, jak w Alpine A110 na przykład, ale poczujecie nieco więcej wigoru w podzespołach samochodu.

Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 jeździ przyjemnie i przewidywalnie. Prowadząc go, ale i siedząc na którymś z miejsc bez kierownicy przed sobą, człowiek czuje się pewnie i bezpiecznie. Przednie fotele zapewniają niezłe podparcie boczne, są szerokie i dobrze przytrzymują ciało nawet dość obszernych osób ;-) Kanapa jest nieco profilowana, ale nie na tyle, by siedzący na środku piąty pasażer zsuwał się na którąś stronę. W efekcie trójka pasażerów będzie podróżowała całkiem wygodnie, choć na pewno trudno tu mówić o komforcie. Tylko pokażcie mi samochód tego segmentu, który zapewni prawdziwy komfort trzem dorosłym osobom w drugim rzędzie!

Samochód jest funkcjonalny. Nie brakuje w nim schowków i półeczek, a wszystko jest pod ręką. Spotykam czasem, dość często nawet, zarzuty, że włącznik tempomatu i ogranicznika prędkości znajduje się na tunelu środkowym. Że to nieergonomiczne. Kompletnie nie rozumiem tych zarzutów. Wszak to tylko włącznik – po co nim zaśmiecać kierownicę? Ustawianie prędkości tych dwóch funkcjonalności odbywa się już na kierownicy, ale włącznik mógłby być nawet na podsufitce! Wszak używa się go sporadycznie i naprawdę nie musi być na kierownicy.

Bardzo dobry jest montaż elementów wnętrza. Często powtarzanym zarzutem pod adresem Talismana jest to, jakoby strasznie skrzypiał i popiskiwał. Rzeczywiście, auta z początku produkcji cierpiały na tego typu dolegliwości. Od ładnych parunastu miesięcy (co najmniej) nic takiego nie ma już miejsca! Trzeba to podkreślić z całą mocą – aktualnie w Talismanach nic nie skrzypi, nie popiskuje, nie trzeszczy! Walczmy z bzdurami powtarzanymi przez motogazetki, które do dziś wytykają Talismanowi wady, które już dawno wyeliminowano!

Czy więc Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 to samochód bez wad? Nie, tego nie napiszę. Jest element, do którego podczas kilku dni testu nie tylko się nie przyzwyczaiłem, ale który mi przeszkadzał. To praca sześciobiegowej skrzyni biegów. Manualnej. A w zasadzie nie tyle skrzyni, bo ta ze swych zadań wywiązywała się bardzo dobrze. Chodzi raczej o lewarek. Daleko mu do oczekiwanej precyzji. Tutaj niestety pojawiają się jakieś haczenia, chwilami brak pewności, czy na pewno wrzuciło się bieg, a już przy szybkiej zmianie przełożeń, to jest coś nie do zaakceptowania. Nie wiem, czym to było spowodowane, ale praca lewarka w niczym nie przypominała tego, czego oczekiwałem. Być może wynikało to z przebiegu – testowy Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 miał już ponad 33,5 tys. km co w parku prasowym jest już znaczącym wynikiem. Ale to jest element, który zdecydowanie mi się nie podobał. Jedyny w tym udanym i praktycznym samochodzie.

Jak wspominałem, w czasie testu Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 zużył średnio 6,0 l oleju napędowego, ale w ruchu miejskim ta wartość była oczywiście wyższa. W warszawskich warunkach, acz bez przesadnych korków, samochód potrzebował przeciętnie 7,1 l/100 km, w czym niewątpliwie pomógł mu system Stop&Start. Dodam, że nie jeździłem po stolicy zbyt dynamicznie, ale i zawalidrogą nie byłem. Ot, normalna moja jazda po Warszawie. Może się okazać, że większe spalanie w ruchu miejskim otrzymacie poruszając się po… małym mieście. Pokonując krótsze, kilkukilometrowe odcinki. Silnik może – zwłaszcza jesienią, czy zimą, nie osiągnąć jeszcze optymalnych warunków termicznych, albo będzie w nich pracował zbyt krótko, a Stop&Start może nie działać zawsze wtedy, gdy zatrzymacie się na światłach. Czy jednak warto w takich sytuacjach kupować diesla? No chyba, że ten samochód relatywnie mało czasu będzie spędzał w środowisku miejskim.

Sam system Stop&Start działa dobrze, uruchamia silnik bez jakichś nadmiernych wibracji, a gdy komputer sterujący uzna, że któryś parametr jest niewystarczający, to silnika nie zgasi. Co ciekawe system najwyraźniej zapamiętuje preferencje kierowcy nawet po zakończeniu jazdy. Po ponownym rozruchu Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 pamiętał opcję wyłączenia systemu Stop&Start, którą najwyraźniej tak ustawił poprzedni testujący.

Nawigacja ma dość aktualne mapy, jak na fabryczne rozwiązanie. Oczywiście trudno tu liczyć na oddawane do użytku w ciągu minionych tygodni odcinki nowych dróg, ale generalnie było dobrze. Czasem tylko sugestie systemu bywają zaskakujące. Może to kwestia ustawień – gdyby nie chęć unikania korków, czy remontów, to pewnie działałoby to bardziej zgodnie z oczekiwaniami.

Kamera cofania przekazuje ładny i wyraźny obraz wzbogacając go, rzecz jasna, o dynamicznie nakreślane linie pokazujące, jak pojedzie samochód przy określonym w danej chwili kącie skręcenia przednich kół. Po zmroku, co nie dziwne, jakość obrazu spada, ale też jest co najmniej zadowalająca. Pracę kamery wspomagają czujniki, których efekt pracy jest widoczny na schemacie powyżej obrazu z kamery. „Obserwują” one otoczenie samochodu i informują kierowcę o ewentualnych przeszkodach.

Zdecydowanie pochwalić muszę reflektory Full LED. Zapewniają szeroki i jednorodny strumień światła i są w stanie wcześnie wyłuskać z ciemności ludzi znajdujących się na poboczu. To zdecydowanie najlepszy typ świateł dostępnych dziś na rynku – oczywiście pod warunkiem, że są homologowane i fabryczne, bo czasem ludzie różne dziwne rzeczy zakładają we własnym zakresie…

Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 jest oczywiście wyposażony w układ selektywnej redukcji katalitycznej, który pozbawia spaliny toksycznych tlenków azotu. Wymaga on do pracy roztworu mocznika sprzedawanego pod nazwą AdBlue. Można go zatankować podobnie, jak olej napędowy – wlew jest pod tą samą klapką, która kryje wlew paliwa. Oczywiście można go nalewać z butelek, ale najtaniej wychodzi z dystrybutora. Niestety z tego, co słyszałem, nie każda stacja umożliwia tankowanie go w ten sposób do aut osobowych.

Renault Talisman Grandtour 1.7 Blue dCi 150 jest samochodem dobrze wyciszonym. To zasługa m.in. podwójnych, a w zasadzie nawet potrójnych uszczelek drzwiowych, ale też maty wygłuszeniowej pod maską. W efekcie jazda nawet z prędkościami autostradowymi jest przyjemna i nie drażni uszu.

Materiały wykończeniowe są atrakcyjne, wiele elementów deski rozdzielczej jest miękkich, a całość prezentuje się atrakcyjnie. Ambientowe podświetlenie dopełnia udanej całości wnętrza. Zdecydowanie jest to samochód przyjemny i wygodny. I jedynym, co psuje ten obraz jest wspomniana praca lewarka skrzyni biegów. Być może to odosobniony przypadek, ale jeśli nawet, to wydaje mi się, że jednak lepiej do tego typu samochodu pasuje skrzynia automatyczna EDC. OK, trzeba na taką konfigurację wydać nieco więcej, ale dziś Polacy już się automatycznych przekładni tak nie boją. Coraz więcej osób docenia takie rozwiązanie, nawet biorąc pod uwagę, że jest droższe i wymaga określonych, płatnych przecież, czynność serwisowych w trakcie eksploatacji pojazdu. Różnica cenowa pomiędzy Renault Talismanem Grandtour 1.7 Blue dCi 150 z manualem, a Renault Talismanem Grandtour 2.0 Blue dCi 160 EDC w tej samej wersji Intens wynosi 11.500 zł. Ale może wspomniany rabat będzie nieco większy dla droższego modelu? Zdecydowanie warto się Talismanem zainteresować!

 

Dziękuję Firmie Renault Polska za udostępnienie samochodu do testu.

 

 

Krzysztof Gregorczyk

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
2 Wątki komentarzy
5 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
7 Autorzy komentarzy
Krzysztof GregorczyknowyDamianSouth-PLRed Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Damian
Gość
Damian

To ile tych diesli ma w tej chwili Renault? 1.5, 1.6, 1.7, 2.0? Nie pominąłem 1.8?

FioleK
Gość
FioleK

1.5, 1.7 i 2.0. 1.6dci już nie ma, a 1.8 chyba nigdy nie było. Może pomyliło się z 1.8TCE 225KM – to benzyna. Być może z 1.5dci zrezygnują…

Damian
Gość
Damian

Bardzo możliwe. I tak zaskakująco szybko wprowadzili nowe silniki.

Red
Gość
Red

Fajne autko zrobiło się z tego Talismana. Wciąż ładnie wygląda, teraz weszła nowa gama jednostek, w końcu jest mocny diesel z dużą pojemnością, fantastyczne 1,8/225KM, a wszystko okraszone soczystymi rabatami (jak zwykle). Jakbym był ‚na kupnie nowego auta’, to chyba bym się skusił. Chyba, bo właśnie na salony wszedł Renault Koleos ze 190-konnym dieslem.
Dziwi mnie, że Renault w ogóle nie ogłasza swoich nowości świata. Jak zmienią styl kołpaków w Skodzie, to wszyscy trąbią, że nowy model.

South-PL
Gość
South-PL

Ciekawe dlaczego…. czy jest to jakiś plan, czy brak kompetencji działu marketingu Renaul

nowy
Gość
nowy

co z tego że 225km benzyna jak jedzie gorzej niż BMW ze 190 konnym silnikiem, taka domena francuzów….skrzynia nie daje rady, nie urwie milisekund, tak samo z elastycznością, no i wybacz, ale jak mam ponad 100 tys wydać na auto parzę na to