Alpine A390 ma 400 KM, trzy silniki, napęd na wszystkie koła i przyspiesza do 100 km/h w 4,8 sekundy. Teraz producent wskazuje kolejną zaletę sportowego fastbacka: we Francji można kupić go jako taksówkę i otrzymać do 5.810 euro dopłaty. Bo nic nie buduje wizerunku ekskluzywnej marki sportowej równie skutecznie jak postój przed dworcem. A my właśnie zaczęliśmy kolejny test tego samochodu.
Alpine jest symbolem lekkości, rajdowych sukcesów i niesamowitego A110. Dzisiaj marka ma zespół Formuły 1, mówi o francuskim savoir-faire, emocjach oraz samochodach stworzonych przez kierowców dla kierowców. Teraz Alpine dopisuje do tego obrazu jeszcze jeden element: licencję taxi, taksometr i podświetlany kogut na dachu.
Nowa dyscyplina Alpine: sprint na lotnisko
Od 1 września 2026 roku we Francji obowiązują zmienione zasady systemu Certificats d’Économies d’Énergie. Program wspiera zakup samochodów elektrycznych, a nowe przepisy przewidują dodatkowe premie dla osób pokonujących zawodowo ponad 12.000 km rocznie oraz dla taksówkarzy. Dopłata nie obejmuje kierowców VTC, czyli francuskiego odpowiednika przewozów realizowanych za pośrednictwem aplikacji i Alpine… postanowiło pochwalić się, że jego samochody również spełniają warunki programu. Taksówkarz prowadzący działalność indywidualną i należący do grup dochodowych D1–D3 może otrzymać do 5.810 euro. W pozostałych przypadkach indywidualnych premia sięga 5.630 euro, natomiast przedsiębiorstwo eksploatujące taksówkę może liczyć na 5.470 euro.
Producent szczególnie rekomenduje taksówkarzom Alpine A390 GT. Według komunikatu jest to nowe rozwiązanie mobilności elektrycznej łączące komfort, technologię i przyjemność z jazdy i trudno się z tym nie zgodzić. Pasażer zamawiający kurs na lotnisko otrzyma przecież 400 KM, 661 Nm i system Active Torque Vectoring. Czerwony przycisk OV na kierownicy może natomiast nabrać nowego znaczenia, gdy klient przypomni sobie, że odprawa kończy się za kwadrans.
Sportowy fastback jako bardzo szybka taksówka?
Najzabawniejsze jest to, że A390 rzeczywiście może sprawdzić się w tej roli. Samochód ma pięcioro drzwi, pięć miejsc, bagażnik o pojemności 532 l i zaskakująco komfortowe zawieszenie. Podczas naszego testu Alpine A390 GT w ruchu miejskim uzyskiwaliśmy zasięg wynoszący około 460–550 km. Akumulator ma 89 kWh pojemności użytkowej, a ładowanie od 15 do 80% ma zajmować około 29 minut, technicznie pomysł da się więc obronić. Co więcej, nasz redaktor naczelny właśnie dzisiaj zaczyna test A390 a gdy Wy czytacie te słowa, on jest już na Lubelszczyźnie.
Marka premium marzy o kliencie flotowym
W Polsce A390 GT kosztuje od 298.900 zł, a wersja GTS o mocy 470 KM została wyceniona na 338.900 zł i trochę jednak trudno jest jednocześnie przekonywać, że sprzedaje się samochód wyjątkowy, niemal kolekcjonerskie doświadczenie a potem entuzjastycznie ogłaszać jego dostępność dla taksówkarzy. Nam się to nie dodaje. Jedynym wyjątkiem może być występ Alpine A390 w Taxi 6 albo i 7, byłoby zabawnie zobaczyć jak Peugeot 406 z nitro objeżdża takie A390 i A110 łącznie…
źródło: Alpine






