Citroën miał gotowy samochód z własnym silnikiem V8 już w 1934 roku. Miał być szczytem gamy Traction Avant, rozwijać prędkość nieosiągalną dla większości ówczesnych samochodów i pokazać, że francuska marka potrafi rzucić wyzwanie najdroższym autom świata. Projekt skasowano, samochody zniknęły, a przez kolejne dziesięciolecia Citroën 22 CV stał się jedną z największych zagadek historii motoryzacji. Syn André Citroëna, Bernard, opisał jednak historię jednego egzemplarza, który jego ojciec miał potajemnie ocalić, podarować przyjacielowi i wysłać do Wielkiej Brytanii. Samochód przetrwał do wojny. Jego koniec przyniosła niemiecka bomba.
Latem 1934 roku rodzina Citroënów przebywała w Deauville. Pewnego dnia przed willą Les Abeilles pojawił się samochód, który na pierwszy rzut oka przypominał Traction Avant 11, ale wydawał się Bernardowi nienaturalnie duży. Za kierownicą siedział Dennis Kendall. Samochodem przejechał wcześniej dłuższą trasę i był nim zachwycony. W rozmowie z André miał określić powstający model 22 jako samochód, który może stać się wręcz automobilem stulecia. Bernard zapamiętał również niezwykle interesującą informację techniczną. W tym momencie zbudowanych miało być sześć egzemplarzy 22 CV. Dwa były, według jego wspomnienia, wyposażone we własny ośmiocylindrowy silnik Citroëna w układzie V, natomiast pozostałe korzystały z jednostek Forda V8. André potraktował sprawę bardzo poważnie. Kazał swojemu kierowcy Guéganowi natychmiast schować samochód do garażu i pilnować, aby nikt go nie oglądał, a szczególnie aby nikomu nie pokazano silnika, bo wtedy projekt był jeszcze tajemnicą. Więcej o samym samochodzie i niezwykłej konstrukcji Traction Avant pisaliśmy już w materiale Citroën Traction Avant – niezwykły samochód z 1934 roku, który na zawsze zmienił motoryzację.
V8 Citroëna miał 3,8 litra i około 100 KM
Docelowy 22 CV miał otrzymać ośmiocylindrowy silnik górnozaworowy o pojemności 3822 cm³. Konstrukcyjnie odpowiadał idei połączenia dwóch czterocylindrowych jednostek znanych z 11 CV. Moc określano na około 100 KM, a prędkość maksymalną na 140 km/h. Kendall we wspomnieniach Bernarda mówił nawet o około 150 km/h podczas prób, w przypadku prototypu rozwijanego w ogromnym tempie różnica nie jest szczególnie zaskakująca. Model pokazano publiczności podczas paryskiego salonu samochodowego jesienią 1934 roku. Wyróżniał go całkowicie zmieniony przód, reflektory wkomponowane w błotniki i oznaczenie wskazujące na osiem cylindrów. Citroën 22 CV opisaliśmy już przy okazji 90-lecia Traction Avant, ale relacja, którą przytaczamy w niniejszym artykule wnosi do tej historii coś nowego: opisuje los jednego egzemplarza po zakończeniu projektu.

Dziesięć samochodów i trzy prawdziwe V8 Citroëna
Wiele lat później Bernard ponownie spotkał Kendalla. W jego garażu znajdowała się imponująca kolekcja samochodów, a gospodarz powiedział, że oddałby je wszystkie za jednego Citroëna 22 CV – dokładnie tego, który miał jeszcze w 1941 roku, Bernard zapytał więc, co się z nim stało a wtedy Kendall opowiedział całą historię. Według tej relacji na Quai de Javel powstało łącznie tylko dziesięć samochodów 22 CV. Większość otrzymała silniki Ford V8. Własny silnik Citroëna znalazł się w samochodzie, którym Kendall jeździł do Deauville, oraz w dwóch kolejnych egzemplarzach.

Michelin przejmuje firmę. Silniki V8 mają zostać zniszczone
Pod koniec 1934 roku sytuacja André Citroëna była bardzo trudna. Ogromne wydatki na przebudowę fabryki i uruchomienie Traction Avant zbiegły się z problemami finansowymi przedsiębiorstwa. Kontrolę nad firmą przejmował Michelin. Według opowieści Kendalla zapadła wówczas decyzja, aby zniszczyć silniki V8 Citroëna, a nadwozia samochodów 22 CV przebudować na zwykłe 11 CV. André miał ostatecznie podpisać odpowiednie polecenie, jednocześnie wiedział, że kierownik warsztatu prób o nazwisku Proudhon czeka na jego znak i André dał mu ten sygnał. Jeszcze tej samej nocy Proudhon miał wywieźć jeden samochód – właśnie egzemplarz, którym Kendall jeździł wcześniej do Deauville – i ukryć go w miejscu znanym wyłącznie sobie, gdzieś w Normandii, dlatego jeden 22 CV z własnym silnikiem V8 ocalał.

André Citroën napisał kilka zdań na kartce
10 stycznia 1935 roku Kendall przyjechał do Paryża i udał się na Quai de Javel. Zastał André w bardzo złym stanie. Bernard przytacza jego relację o człowieku wyraźnie wychudzonym, bladym i świadomym tego, że właśnie traci przedsiębiorstwo swojego życia. André powiedział Kendallowi, że następnego dnia ma przekazać Michelinowi wszystkie posiadane przez siebie akcje Citroëna. Wiedział, że po tej operacji praktycznie przestanie decydować o własnej firmie, został mu jednak jeden dzień i jeden samochód. Citroën usiadł, napisał kilka zdań na kartce, wsunął ją do koperty i wręczył Kendallowi. List był skierowany do Proudhona. André informował w nim, że ukryty Citroën 22 CV od tej chwili należy do Kendalla. Polecił również kierownikowi warsztatu, aby wysłał samochód do Anglii, gdy tylko pojawi się odpowiednia możliwość. Kendall osobiście zawiózł kopertę Proudhonowi.
Zapieczętowana skrzynia ruszyła z Dieppe do Anglii
Akcja przebiegała dyskretnie. Proudhon poradził Kendallowi, aby uzbroił się w cierpliwość. Dwa miesiące później w porcie w Dieppe załadowano na statek zapieczętowaną skrzynię, w której znajdował się Citroën 22 CV. Po przepłynięciu kanału La Manche wyładowano ją w Newhaven. Tym sposobem jeden z najbardziej tajemniczych samochodów przedwojennej Francji znalazł się w Wielkiej Brytanii. Kendall nie chciał nim jednak normalnie jeździć, słusznie obawiał się, że publiczne pojawienie się samochodu mogłoby narazić Proudhona i ludzi, którzy pomogli ocalić prototyp. O jego istnieniu dowiedział się tylko Daniel Metz, dyrektor Citroëna w Wielkiej Brytanii. Chciał przechowywać samochód w zakładach marki w Croydon, ale Kendall przez pewien czas trzymał go u siebie, między innymi w swoim garażu-muzeum. Potem przyszła wojna.
Niemiecka bomba zakończyła historię Citroëna V8
W 1940 roku Kendall musiał opuścić Nottingham i ostatecznie przyjął propozycję Metza. 22 CV trafił do hangaru należącego do brytyjskiego Citroëna. Tam doczekał jednego z niemieckich nalotów. Według relacji Kendalla bomba trafiła w hangar, a samochód został dosłownie rozerwany na kawałki. Nic z niego nie pozostało. Bernard Citroën przytacza na końcu tej opowieści słowa Kendalla, który stwierdził, że w 1941 roku ostatni 22 CV „poległ na polu chwały”.
Pełną historię założyciela marki, jego rodzinnych i przemysłowych związków z Polską, powstania firmy oraz najważniejszych modeli opisujemy w artykule Historia Citroëna – geniusz André Citroëna, związki z Polską, historia modeli i rozwoju.
Źródło: Bernard Citroën, „La Conjuration de Javel”, własne. Zdjęcia ilustracyjne, cyfrowe rekonstrukcje na podstawie oryginalnych zdjęć









