Generyczne nadwozie, generyczne wnętrze, generyczny system multimedialny. Wszystko poprawne, ale bez emocji i wkładania nadmiernego wysiłku. Czy producenci samochodów chcą sobie wychować klientów bez wymagań? Czy motoryzacja ma się skończyć na byciu nudną i nijaką?
Nie twierdzę, że w siedzibie któregoś koncernu istnieje tajna sala, w której zarząd planuje obniżenie gustu całego społeczeństwa, nie istnieje raczej jakiś spisek w tym zakresie, wystarczy krzykliwy księgowy i modne hasła o obniżaniu kosztów i zwiększaniu zysków dla inwestorów.
Kiedyś szedłeś do salonu i mogłeś wybierać. Było nadwozie trzydrzwiowe, czterodrzwiowe, pięciodrzwiowe, było coupé, hatchback, sedan, kombi, van a nawet kabriolet i samochód terenowy. Dzisiaj? Każdy oferuje w zasadzie SUVa albo podwyższonego hatchbacka nazywanego małym SUVem, SUVem, segmentu B albo Bóg wie czym jeszcze SUV. Wysoki dach. Grube słupki. Plastikowe osłony nadkoli. Duży grill albo jego elektryczna imitacja. Wąskie światła z przodu i świetlna listwa z tyłu. Gotowe. Generyczny SUV. Pisaliśmy już, że wiele współczesnych samochodów różni się głównie nazwą pliku w komputerze projektanta. Niestety nic nie wskazuje na to, aby ten proces miał się zatrzymać.
Powstaje produkt, o którym podczas prezentacji można powiedzieć, że jest dojrzały, uniwersalny i dopasowany do potrzeb współczesnych rodzin. Puste słowa, generyczność, nie ma w nim niczego, co zapamiętamy po tygodniu. Podobny proces zaszedł we wnętrzach. Projektowanie deski rozdzielczej zostało zastąpione montowaniem ekranu. Na środku stoi wielki wyświetlacz, różnica jest tylko taka że można go podać pionowo albo poziomo. Nawet materiały przestały być czymś, czego klient ma prawo dotykać i oceniać, producent raczej poinformuje o ekologicznej tkaninie, materiałach pochodzących z recyklingu albo dekorze inspirowanym naturą. Plastik-fantastic. To nie jest postęp, tylko jedno wielkie g…. Obniżanie wymagań.
A klient o niskich oczekiwaniach jest dla producenta idealny. Nie pyta, dlaczego nowy model prowadzi się gorzej od poprzednika, nie zauważa, że z kabiny zniknęły wygodne rozwiązania, nawet nie oczekuje szczególnej jakości materiałów, ponieważ wszystkie konkurencyjne samochody wyglądają podobnie.
Nie przyzwyczajajmy się do tej nijakości, generyczności. Nie ma mowy! Dość, stop, basta. Moim zdaniem przeciętność to upadek, regres i porażka!






