Temat pożarów samochodów elektrycznych regularnie wraca w dyskusjach o elektromobilności. Najwięcej emocji budzi zjawisko tzw. thermal runaway, czyli niekontrolowanego wzrostu temperatury w akumulatorze i jego pożaru. To właśnie ten scenariusz był przedmiotem niedawnych testów przeprowadzonych w warunkach laboratoryjnych z udziałem Renault Zoe.
Podczas prób wykorzystano system o nazwie EV CarSafe. To stosunkowo lekkie, montowane przy podłodze urządzenie (waży około 15 kg), wyposażone w dysze wodne oraz liniowy czujnik temperatury. Jego zadaniem jest wykrycie gwałtownego wzrostu temperatury pod pojazdem i natychmiastowe uruchomienie zraszania wodą, aby ograniczyć rozwój pożaru.
„Naszym celem było pokazanie, że pożar samochodu elektrycznego można nie tylko wykryć bardzo wcześnie, ale też skutecznie kontrolować tak, aby nie dopuścić do przeniesienia ognia na inne pojazdy czy konstrukcję budynku. Wyniki testu z Renault Zoe potwierdziły, że to możliwe przy relatywnie niskim zużyciu wody.” — mówi Nick Grant MIFSM MIFPO, specjalista ds. ochrony przeciwpożarowej i dyrektor zarządzający Equipro Ltd.
Samochodem testowym było Renault Zoe z akumulatorem 40 kWh, naładowanym niemal do pełna. Baterię celowo doprowadzono do przegrzania, wywołując zjawisko thermal runaway. Gdy czujnik wykrył temperaturę około 140°C, system aktywował się automatycznie. Warto podkreślić, że tuż przed uruchomieniem instalacji temperatura pakietu akumulatorów sięgała około 800°C.
Po włączeniu zraszania sytuacja zaczęła się stabilizować. System zużywał około 96 litrów wody na minutę. Według relacji z testu temperatura przy podłodze i w odległości około 30 cm od auta spadła do mniej więcej 30°C i utrzymywała się na tym poziomie. Oznacza to, że promieniowanie cieplne było zbyt niskie, by ogień mógł przenieść się na sąsiednie pojazdy lub elementy konstrukcyjne budynku. Sama powierzchnia baterii została schłodzona do poziomu poniżej 180°C.
System utrzymywał kontrolę nad sytuacją przez około 20 minut. Następnie test przerwano i ponownie doprowadzono pojazd do pełnego, niekontrolowanego pożaru – tym razem objął on nie tylko akumulator, ale też opony i wnętrze auta.
Do gaszenia rozwiniętego pożaru użyto ściennego węża strażackiego wspomaganego środkiem gaśniczym typu Cold Fire. Przy tym samym zużyciu wody (96 l/min) strażak zdołał całkowicie ugasić ogień w około 7 minut. Co ważne, po 24 godzinach nie stwierdzono ponownego zapłonu ani wydzielania się gazów.
Test pokazał, że odpowiednio zaprojektowane systemy mogą znacząco ograniczyć ryzyko rozprzestrzeniania się ognia w parkingach podziemnych czy strefach ładowania. Kluczowe jest szybkie wykrycie zagrożenia i kontrola temperatury, zanim pożar obejmie kolejne pojazdy.
źródło: LinkedIn






