Dacia chce większego wsparcia rumuńskiego rządu. Szef firmy w Rumunii wskazuje, że marokańskie zakłady grupy Renault płacą za energię mniej niż połowę rumuńskiej stawki.
Szef Dacii w Rumunii, Mihai Bordeanu, przedstawił postulaty w wywiadzie dla Economedia z 14 października. Oczekuje strategii na pięć–dziesięć lat.
- Energia: poprawa warunków zakupu prądu i gazu dla całego sektora motoryzacyjnego.
- Transport: szybsza budowa autostrad, modernizacja kolei i infrastruktury portu w Konstancy.
- Praca: elastyczniejsze zasady, m.in. mechanizm skróconego czasu pracy.
Bordeanu wskazuje, że wysokie rachunki dostawców podnoszą ceny części, dlatego wsparcie miałoby obejmować również producentów podzespołów. Znaczenie transportu potwierdza profil Mioveni: według oficjalnej karty zakładu ponad 88 proc. wytwarzanych tam samochodów trafia na eksport. Drogi, kolej i dostęp do portów mają więc bezpośrednie znaczenie dla działalności fabryki. Firma przygotowuje jednocześnie własną inwestycję energetyczną w Mioveni. Zgodnie z komunikatem Dacii z 11 września planowana elektrownia fotowoltaiczna o mocy 8,5 MW ma pokrywać około 8 proc. rocznego zapotrzebowania zakładu na energię elektryczną.
Wartość projektu wynosi 58,3 mln rumuńskich lei brutto. Niemal 10 mln lei stanowi bezzwrotne finansowanie z europejskiego Funduszu Modernizacyjnego, a pozostałą część pokrywa spółka. Umowę z rumuńskim Ministerstwem Energii podpisano 19 sierpnia 2026 roku. Obecne postulaty dotyczą szerszych warunków działania całej branży.
Według Bordeanu Mioveni ma obniżyć koszty produkcji do 2030 roku o minimum 20 proc., z celem sięgającym 30 proc. Plan jest jeszcze opracowywany.
O przyszłości następnych generacji Dustera i Bigstera w Mioveni pisaliśmy już wcześniej. Ich przydział pozostaje otwartą kwestią. Bordeanu podkreśla, że decyzji jeszcze nie podjęto. Obecne generacje obu SUV-ów nadal powstają w rumuńskiej fabryce.






