Import samochodów używanych do Polski będzie się zmieniał wraz z rynkami Niemiec, Belgii i Francji. Te trzy kraje dostarczają nam około 69% sprowadzanych pojazdów, a ich kierowcy coraz częściej wybierają hybrydy i elektryki. Z czasem zmieni to dostępność aut dla polskich kupujących. Szczególnym problemem może być dostępność diesla.
Sprowadzamy bardzo dużo samochodów z Zachodu a polski rynek wtórny jest mocno związany z decyzjami zakupowymi podejmowanymi w Europie Zachodniej. Samochód kupiony dziś jako nowy po zakończeniu leasingu lub kilku latach prywatnego użytkowania trafia do kolejnego właściciela. Część tych pojazdów przyjeżdża do Polski. Zmiana struktury nowych zakupów stopniowo zmienia więc również ofertę używanych aut dostępnych dla importerów.
Niemcy, Belgia i Francja dostarczają ponad dwie trzecie importu
Według IBRM SAMAR od stycznia do września 2026 roku zarejestrowano w Polsce 680.206 sprowadzonych używanych samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 tony. To o 6,3% mniej niż rok wcześniej. Z Niemiec, Francji i Belgii pochodziło łącznie 469.958 pojazdów, czyli około 69,1% importu.
Kraj pochodzenia |
Liczba pojazdów |
Zmiana rok do roku |
|---|---|---|
Niemcy |
357.631 |
−5,5% |
Francja |
70.498 |
−6,9% |
Belgia |
41.829 |
−13,5% |
Już sama skala pokazuje, dlaczego warto obserwować te rynki.
Belgia pokazuje różnicę
W podsumowaniu trzeciego kwartału TRAXIO wskazuje, że cztery na dziesięć nowych samochodów zarejestrowanych w Belgii w 2026 roku są elektryczne. Wśród klientów profesjonalnych ich udział przekracza 60%. Tymczasem w zestawieniu rynku wtórnego elektryki stanowią 6%, hybrydy 15,4%, benzyna 55,9%, a diesel 22,1%. Ten rozjazd ma znaczenie dla przyszłego importu. Gdy obecnie kupowane samochody zaczną wracać z leasingu i trafiać do kolejnych właścicieli, oferta będzie miała inną strukturę napędów niż dzisiaj.
Proces już widać w belgijskim handlu. TRAXIO sygnalizuje, że zainteresowanie firm używanymi elektrykami nadal nie wystarcza do wchłonięcia wszystkich pojazdów wracających z leasingu. Jednocześnie niektóre przystępne cenowo modele znajdują nabywców szybko i bywają trudne do zdobycia. Duża podaż całej kategorii może więc współistnieć z ograniczonym wyborem najbardziej poszukiwanych aut.
Ile sprowadziliśmy diesli?
W ciągu dekady Polacy sprowadzili około 3,5 mln używanych samochodów osobowych z silnikiem Diesla. Taką skalę pokazuje zestawienie danych SAMAR przytoczonych przez Transport & Environment oraz raportów PZPM opartych na Centralnej Ewidencji Pojazdów. W 2016 roku import wyniósł około 389 tys. diesli, w 2017 roku około 350 tys., w 2018 roku około 405,5 tys., a w 2019 roku 411,3 tys. W kolejnych latach odnotowano: 333,9 tys. w 2020 roku, 362,2 tys. w 2021 roku, 290 tys. w 2022 roku, 312,5 tys. w 2023 roku i 351,5 tys. w 2024 roku.
Rok 2025 zakończył się wynikiem 318,4 tys. egzemplarzy, o 9,4% niższym niż rok wcześniej. To niemal 23% mniej niż w 2019 roku, ale wciąż ogromny strumień samochodów: diesle odpowiadały w 2025 roku za 37,1% pierwszych rejestracji używanych aut osobowych sprowadzonych z zagranicy.
Polski importer będzie konkurował o atrakcyjne elektryki
W Niemczech rynek używanych samochodów osobowych skurczył się w pierwszych dziewięciu miesiącach o 2,9%, do 4.806.866 zmian posiadacza. Dane DAT oparte na KBA pokazują jednak, że benzyna i diesel nadal dominują w zakupach. Zmiana struktury odbywa się wewnątrz rynku, który pozostaje przede wszystkim spalinowy. Równolegle AutoScout24 odnotował we wrześniu wzrost liczby zapytań o używane elektryki o 26,8% względem sierpnia. Liczba ofert zmalała o 1,2%, a średnia cena ofertowa wzrosła o 2,1%. Dla diesli i benzyny średnie ceny obniżyły się odpowiednio o 0,2% i 0,1%. Są to wyniki platformy ogłoszeniowej, nie ceny finalnych transakcji.
Dla polskich importerów oznacza to potencjalną konkurencję ze strony miejscowych kupujących. Rosnąca liczba elektryków w zachodnich flotach może poszerzać wybór, ale silniejszy lokalny popyt będzie ograniczał okazje cenowe. Sam napęd elektryczny nie przesądza więc o łatwym zakupie poniżej wartości rynkowej.
Najpierw zmieni się oferta młodszych samochodów
Polski import reaguje z opóźnieniem, ponieważ znaczną jego część stanowią starsze pojazdy. W naszej analizie importu aut osobowych za styczeń–lipiec 2026 roku samochody mające ponad dziesięć lat odpowiadały za 54,85% rejestracji. Dzisiejsza elektryfikacja nowych zakupów wpłynie na ten przedział wieku znacznie później niż na ofertę kilkuletnich aut. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest zatem stopniowe poszerzanie importu hybryd i elektryków, początkowo wśród młodszych pojazdów.
Tempo będzie zależało od cen, podaży konkretnych modeli i zainteresowania polskich klientów. W dłuższej perspektywie na pewno ilość samochodów spalinowych, szczególnie diesli, importowanych do Polski się znacznie zmniejszy, ale ten proces potrwa jeszcze lata.






