Kragujewac daje do zrozumienia bardzo szybko, że samochody są tutaj czymś więcej niż tylko środkiem transportu. Jeszcze zanim człowiek dotrze do centrum, zaczynają pojawiać się drogowskazy prowadzące do kolejnych części przemysłowego kompleksu, oznaczenia związane z Fiatem i dawnym FCA, a w końcu coś, obok czego trudno przejechać obojętnie: ogromny metalowy znak FIAT stojący na rondzie przy wjeździe do miasta. Pomnik, reklama, instalacja przemysłowa? Trudno powiedzieć…
I właściwie pasuje do Kragujewaca, bo tutaj motoryzacji trudno nie zauważyć. Fabryka przez dziesięciolecia wpływała na rozwój miasta, dawała pracę tysiącom ludzi, przechodziła przez kolejne polityczne i gospodarcze epoki, zmieniały się nazwy przedsiębiorstw, właściciele i samochody zjeżdżające z taśm, ale jedno pozostało bez zmian: Kragujewac jest jednym z tych europejskich miast, których historia bardzo mocno splata się z historią motoryzacji.

Najpierw jednak trzeba było umyć nam szybę
Sam wjazd do miasta miał również swój mniej przemysłowy, za to zdecydowanie bardziej bałkański akcent. Na jednym ze skrzyżowań pojawił się młody człowiek, który bardzo chciał umyć nam przednią szybę. My nie bardzo chcieliśmy, on natomiast był najwyraźniej głęboko przekonany, że szyba tego wymaga, więc odmowę przyjął z wyraźnym niezadowoleniem. Chwilę później byliśmy już w normalnym, bardzo intensywnym ruchu miejskim. Samochodów jest dużo, ulice żyją, a obserwowanie lokalnego parku samochodowego okazuje się bardzo ciekawe, szczególnie jeśli przyjeżdża się tutaj z Polski.
Peugeot i Renault wszędzie. Fiatów mniej, niż się spodziewałem

Francuskich samochodów jest w Kragujewacu naprawdę mnóstwo. To oczywiście obserwacja z przejazdu przez miasto, a nie analiza serbskich danych rejestracyjnych, ale wrażenie jest bardzo wyraźne. Szczególnie dużo widziałem Peugeotów oraz Renault. Starszych, nowszych, bardziej i mniej zadbanych. Momentami można odnieść wrażenie, że francuskie marki stanowią tutaj jeden z podstawowych elementów ulicznego krajobrazu.

Co ciekawe, Fiatów wcale nie było aż tyle, ile spodziewałbym się zobaczyć w mieście, którego gigantyczna fabryka przez lata była z Fiatem praktycznie utożsamiana. Gdy człowiek wjeżdża do Kragujewaca obok ogromnego logo włoskiej marki, a później mija kolejne oznaczenia związane z zakładem, spodziewa się niemal samochodowej wersji Turynu. Tymczasem na ulicach bardzo mocno zaznaczają swoją obecność właśnie Francuzi.

Jest też sporo samochodów, które w naszej części Europy powoli znikają już z codziennego ruchu. Tutaj nadal jeżdżą. W sierpniowym upale ich użytkownicy mają zresztą dodatkową atrakcję – starsze auta bez klimatyzacji poruszają się z szeroko otwartymi szybami, a kierowcy i pasażerowie próbują w ten sposób przetrwać temperaturę. Patrząc na nie, można sobie przypomnieć, że klimatyzacja jako oczywisty element wyposażenia samochodu jest jednak stosunkowo świeżym wynalazkiem w historii masowej motoryzacji.
A potem pojawia się fabryka

I jest ogromna. Dopiero jadąc wzdłuż terenów zakładu można zdać sobie sprawę ze skali tego miejsca. To nie jest fabryka, którą zamyka się w jednym dużym budynku stojącym gdzieś przy obwodnicy. To cały przemysłowy organizm, związany z miastem od dziesięcioleci i nadal bardzo mocno obecny w jego przestrzeni. Najpierw zaczyna się od parkingu na którym widać mnóstwo nowych Fiatów.

Historia produkcji samochodów w Kragujewacu sięga czasów jugosłowiańskiej Zastavy. W latach 50. XX wieku rozpoczęła się współpraca z Fiatem i produkcja samochodów na włoskich licencjach. Z tutejszych taśm wyjeżdżały później modele, które stały się nieodłączną częścią motoryzacyjnego pejzażu Jugosławii, w tym słynne Zastavy, a następnie Yugo. Nowy rozdział rozpoczął się po wejściu Fiata. W 2008 roku włoski koncern wraz z Republiką Serbii utworzył wspólne przedsięwzięcie, a zakład przeszedł gigantyczną modernizację. W 2012 roku oficjalnie otwarto odnowioną fabrykę przygotowaną przede wszystkim do produkcji Fiata 500L. Fiat informował wówczas o inwestycjach przekraczających miliard euro, nowoczesnych liniach produkcyjnych i zdolności zakładu przekraczającej 700 samochodów dziennie.

500L stał się zresztą jednym z najbardziej charakterystycznych produktów Kragujewaca. Samochody produkowane w Serbii trafiały nie tylko na rynki europejskie. Transportowano je koleją między innymi do portu Bar w Czarnogórze, skąd płynęły dalej nawet do Ameryki Północnej.
Teraz powstają tu Grande Panda i Citroën C3
Dzisiaj nad fabryką widnieje już nazwa Stellantis, a zakład przeszedł kolejną technologiczną transformację. W latach 2022–2024 linie zmodernizowano z myślą o platformie Smart Car i produkcji samochodów elektrycznych. W lipcu 2024 roku oficjalnie pokazano odnowioną linię produkcyjną nowego Fiata Grande Pandy. Był to ważny moment także dla serbskiego przemysłu, ponieważ elektryczna Grande Panda stała się pierwszym seryjnie produkowanym samochodem elektrycznym w kraju.

Od 2025 roku w Kragujewacu produkowany jest również Citroën C3. Jak już informowaliśmy na Francuskie.pl, C3 i Grande Panda korzystają ze wspólnej architektury Smart Car i mogą powstawać w ramach tego samego nowoczesnego systemu produkcyjnego. Produkcja C3 w Serbii uzupełnia produkcję tego modelu w zakładzie Stellantis w Trnawie na Słowacji. Kragujewac, który przez dziesięciolecia kojarzył się kolejno z Zastavą, Yugo i Fiatem, stał się więc również jednym z europejskich miejsc produkcji Citroëna.

Już wcześniej pisaliśmy na Francuskie.pl, że Stellantis wybrał Serbię jako miejsce produkcji przystępniejszych cenowo samochodów elektrycznych.




















