Citroën 5 HP nie był ani największy, ani najszybszy ani nawet najbardziej zaawansowany technicznie. Miał jednak cechy, które spowodowały, że stał się niezwykle popularny i wpłynął na kierunek rozwoju motoryzacji w całej Europie. Był tak rewolucyjny, że Opel ukradł jego projekt! Co się wydarzyło?
W cieniu zgliszczy I wojny światowej, na ulicach odbudowującej się Francji, pojawiło się auto, które mimo niepozornych rozmiarów odegrało kluczową rolę w historii motoryzacji. Citroën 5HP – znany również jako Type C, 5CV czy w Wielkiej Brytanii 7,5 HP – stał się symbolem nadziei, postępu i emancypacji. Dziś, sto lat później, to auto pozostaje żywą legendą, inspirując kolejne pokolenia. Doszło do tego w określonych warunkach.

Początek lat 20. XX wieku to dla Francji czas odbudowy i społecznej przemiany. Kraj był wyczerpany wojną, a społeczeństwo tęskniło za normalnością i wolnością. Na tej fali André Citroën – wizjoner i przemysłowiec – dostrzegł rosnącą potrzebę mobilności, zwłaszcza wśród klasy średniej i kobiet. Odpowiedzią było auto, które miało być tanie, proste i przyjazne w użytkowaniu: Citroën 5HP. Zadebiutował na paryskim salonie w 1921 roku, do produkcji trafił w marcu 1922. Pod jego maską pracował 4-cylindrowy silnik o pojemności 856 cm³ i mocy nieco ponad 11 KM, przekazujący napęd na tylne koła poprzez trzybiegową skrzynię. Osiągał maksymalnie… 60 km/h, zużywał 5–6 litrów paliwa na 100 km i ważył mniej niż 600 kg. Dzięki krótkiemu rozstawowi osi (2,25 m) i swoim niewielkim rozmiarom, był idealny zarówno do jazdy miejskiej, jak i wiejskiej.

Citroën zastosował masową produkcję inspirowaną Fordem i ustawił przystępną cenę, dzięki czemu model w szczytowym momencie produkcji w 1924 roku osiągnął ponad 32 000 sztuk rocznie – rywalizując z liderami europejskiego rynku. Samochód błyszczał na tle konkurencji nie tylko technologią, ale i stylem. Jaskrawożółty lakier „Pamplemousse” przyniósł mu przydomek „Petit Citron” – „mała cytryna”, gra słów, która idealnie oddawała lekki, radosny charakter auta i nazwę marki. Z czasem w ofercie pojawiły się też inne kolory, w tym słynna zieleń „vert printemps”.
Citroën 5HP w kolorze żółtym
To odważne podejście do kolorystyki, nieobecne u konkurencji malującej auta głównie na czarno lub szaro, było elementem przemyślanej strategii marketingowej. Citroën nie sprzedawał samochodu – sprzedawał nowoczesność, styl życia, aspiracje. Co ciekawe, Opel skopiował to rozwiązanie – W 1924 roku marka zaprezentowała model 4/12 PS, łudząco podobny do Citroëna 5HP. Podobieństwo kolorystyki i konstrukcji było tak duże, że Opelowski model ochrzczono „Laubfrosch” – zieloną żabką. Mimo że plotki mówiły o kradzieży planów konstrukcyjnych, brakowało dowodów, a międzynarodowe prawo patentowe nie chroniło jeszcze skutecznie projektów. Citroën rozważał pozew, ale sprawa nigdy nie trafiła do sądu. Niemniej jednak, incydent pokazuje, jak niechronione były innowacje w tej erze i jak łatwo było je kopiować.
Odmiany małej cytryny
5HP powstał w wielu odmianach. Od dwuosobowego „Torpédo” po słynną wersję „Trèfle” (koniczyna) z trzecim fotelem centralnie z tyłu, przez nadwozia dostawcze („Voiturette commerciale”) aż po wersje budowane na zamówienie przez lokalnych karosarzy. Elastyczne, wytrzymałe podwozie było doskonałą bazą do adaptacji – 5HP pojawiał się jako taksówka, auto kurierskie, a nawet minivan na rynkach zamorskich. To jednak nie koniec. W 1925 roku Citroën 5HP pokazał swą niezawodność podczas niesamowitej wyprawy dookoła Australii. Przejechał 17.000 km bez awarii silnika. Dwóch studentów poradziło sobie z każdą przeszkodą, od przebitych opon (łatając je trawą i skórami) po pustkowia. Ich egzemplarz, ochrzczony „Bubsy”, do dziś można oglądać w australijskim muzeum.

Citroën, oprócz innowacji technicznych, rewolucjonizował marketing. Reklamy 5HP pokazywały młode kobiety za kierownicą – wtedy rzecz niemal niesłychana. Citroën zrozumiał, że niezależność kobiet i rosnąca ich rola w społeczeństwie mogą być motorem sprzedaży. Dodatkowo wprowadził system zakupów ratalnych, tworząc jedno z pierwszych towarzystw kredytowych we Francji. To umożliwiło przeciętnym ludziom, nie tylko elitom, zakup auta. 5HP stał się prawdziwym „samochodem ludu”, długo przed Volkswagenem Garbusem.

Citroën 5 HP zabawka
W 1922 roku Citroën zaczął produkować miniaturowe wersje swoich aut – w tym 5HP – jako zabawki. Sprzedawane w domach towarowych i salonach, pozwalały dzieciom marzyć o przyszłości za kierownicą. Te metalowe modele dziś są rarytasami na aukcjach, ale wtedy były kolejnym krokiem w budowaniu lojalności wobec marki.
Choć produkcję zakończono w 1926 roku, 5HP żyje w sercach kolekcjonerów i żyje w kolekcjach. Czasem można zobaczyć go na zlotach.






