Kamery PKP PLK już obserwują przejazdy kolejowe. Teraz mają pomóc CANARD automatycznie wykrywać kierowców wjeżdżających na czerwonym świetle. Ministerstwo Infrastruktury sprawdza, czy istniejący monitoring można wykorzystać do zbierania dowodów wykroczeń.
Pomysł polega na dostosowaniu kamer już używanych przez kolej. Dziś służą one nadzorowi nad przejazdami, bez automatycznego zapisywania naruszeń. Resort poinformował 15 października o kontynuacji prac wspólnego zespołu PKP PLK i CANARD. Najważniejsza jest jakość materiału bo nagranie ma pozwolić jednoznacznie zidentyfikować pojazd oraz kierującego i odtworzyć przebieg zdarzenia. Wtedy będzie mogło posłużyć w postępowaniu wobec osoby, która zignorowała czerwony sygnał.
Do sprawdzenia pozostają przesyłanie, przechowywanie i archiwizowanie nagrań oraz ich współpraca z oprogramowaniem analizującym zdarzenia. Sam obraz z przejazdu musi stać się materiałem, na podstawie którego można udokumentować konkretne wykroczenie.
Znaczenie prawidłowego sprawdzenia systemu pokazała opisywana przez nas sprawa błędnej konfiguracji odcinkowego pomiaru prędkości na A6. O rozbudowie RedLight na skrzyżowaniach i przejazdach pisaliśmy wcześniej. Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec wskazywał w Sejmie 7 października, że 10 kamer tego systemu zarejestrowało w 2024 roku ponad 12 tys. naruszeń.






