Nowy Renault Scenic – pierwsza jazda

319
UDOSTĘPNIEŃ
333
ODSŁON

Zobacz również

Jak zapewne część z Was wie z naszych wcześniejszych publikacji, miałem niewątpliwą przyjemność wziąć udział w jazdach testowych dwoma nowymi modelami Renault. Choć w zasadzie wszystkie modele tej marki są nowe – Renault ma najświeższą gamę modelową na Starym Kontynencie. W malowniczej Małopolsce miałem zaś możliwość przetestowania dwóch najnowszych modeli. To Renault Megane Grandcoupe oraz Nowy Renault Scenic. I spieszę podzielić się z Wami wrażeniami.

Nowy Renault Scenic nie zrywa z koncepcją minivana. Na szczęście. Owszem, można doszukiwać się jakichś cech crossovera, ale moim zdaniem to albo szukanie na siłę, albo po prostu chęć wrzucenia Scenic’a do segmentu, który jest szeroki i… modny. Nowy Renault Scenic jest zaś samochodem podtrzymującym swoją legendę. Kontynuującym logikę przyświecającą konstruktorom pierwszej generacji, ale i innych modeli marki. Przeszłych i obecnych.

Nowy Renault Scenic może zostać uznany wręcz za auto jednobryłowe. Nie ma typowo wydzielonej maski, przedniej części skrywającej silnik. To podobny zabieg, jak w poprzednich generacjach tego modelu, począwszy od Megane Scenic. I jak na przykład w Renault Twingo pierwszej generacji. I ten typ sylwetki zupełnie się nie zestarzał. Zwłaszcza, że dział nadzorowany przez Laurensa van der Ackera skutecznie tę wizję odświeża i rozwija.

Nowy Renault Scenic ma świeżą sylwetkę, choć całkowicie z historią modelu nie zrywa. Za to Nowy Renault Grand Scenic zdecydowanie przywodzi na myśl większy model marki – Nowego Espace. Na zdjęciach prezentujemy przede wszystkim ten drugi model, bo choć jeździłem obydwiema wersjami nadwoziowymi, to tej drugiej zbyt obficie sfotografować mi się nie udało – wszystko przez korki, które sprawiły, że czas nam się mocno skurczył.

To, co rzuca się w oczy w Nowym Scenic’u, to niewątpliwie koła. Ktoś w Renault już na etapie przygotowywania wstępnych założeń projektowych wpadł na pomysł, że Nowy Renault Scenic będzie miał 20-calowe koła. I tylko 20-calowe. I faktycznie – oficjalnie nie da się innych felg zamówić. A co z cenami?

Renault zadbał o klientów. Przygotowując ten model prowadzono równolegle rozmowy z dostawcami felg i opon. Chodziło o zapewnienie klientom wyboru ogumienia (ostatecznie dziś opony w rozmiarze „oczekiwanym” przez Nowego Scenic’a produkuje trzy koncerny) i to w rozsądnych cenach. Wiecie z pewnością, że im większa średnica kapci, tym wyższa cena, a 20-calowe opony kosztują z reguły krocie. Renault wynegocjował ceny rozsądne, porównywalne z cenami opon 17-calowych. Sugerowana cena gum marek klasy premium do Nowego Scenic’a nie przekracza 650 zł za sztukę. Zimową. Letnie są nawet jeszcze trochę tańsze. I nie ma problemu z dostępnością ogumienia, zarówno u dealerów Renault, jak i w sklepach specjalistycznych.

Dodajmy, że 20-calowa opona ma mniej więcej o 10% większy obwód od 17-calowej. To znaczy, że zużycie większej gumy będzie postępowało o 10% wolniej, a to może oznaczać oszczędności – opona starczy na dłużej!

No dobrze – a komfort? 20-calowe koła z reguły kojarzą się ze sportowymi samochodami, a Nowy Renault Scenic jest przecież autem rodzinnym, minivanem, który ma zapewnić wygodę i przyjemne podróże. I wywiązuje się z tego zadania naprawdę dobrze. Z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze – opona o niebanalnej średnicy nie jest niskoprofilowa, jak to ma miejsce w większości przypadków (jej rozmiar, to 195/55R20, co oznacza, że wysokość boku opony przekracza 10,7 cm). Po drugie – skoro nie zakładano w projekcie kół o innym rozmiarze, więc inżynierowie od zawieszeń nie musieli iść na żadne kompromisy. Zestroili zawieszenie pod kątem 20-calowych kół. I żadnych innych. W innych samochodach, gdzie można założyć koła o różnych średnicach, praca zawieszenia musi być kompromisem. Tutaj ten problem nie występuje. I naprawdę Nowy Renault Scenic jest samochodem o rodzinnym charakterze. Nie twardym, nie męczącym, nie bezkompromisowym w kwestii prowadzenia. To samochód, do którego zapakujecie dziecko i nie będziecie się martwić tym, że podczas każdej podróży będziecie intensywnie pracować na przyszłe wizyty swojej latorośli u kręgarza, czy innego ortopedy. Nie, Nowy Renault Scenic okazuje się samochodem naprawdę dobrze zawieszonym. Przyjemność prowadzenia graniczy tu bardzo blisko z pewnością, bezpieczeństwem i komfortem.

Nowy Renault Scenic jest samochodem nader przestronnym. W czasie jazd testowych nie mierzyłem wnętrza, zostawiam sobie to zawsze na redakcyjne testy, ale poczucie przestronności jest imponujące. Całkiem nieźle wypada też dobre doświetlenie wnętrza, które na owo poczucie przestronności ma niewątpliwie wpływ. Nowy Renault Scenic jest autem, z którego nie chce się wysiadać.

Projektanci zadbali o jeszcze wyższy komfort użytkowania, niż dotychczas, choć przecież już poprzednia generacja Scenic’a była pod tym względem znakomita. Wzorem wspomnianego Espace’a zastosowano ciekawy system składania foteli drugiego i trzeciego rzędu. Można to uczynić zarówno od strony bagażnika wybierając odpowiedni przycisk, jak i przez dotykowy ekran na desce rozdzielczej. To wygodne rozwiązanie. Składanie foteli nie wymaga żadnego wysiłku – opadają grawitacyjnie. Ich rozkładanie wymaga już pewnego zaangażowania, ale na pewno nie jakiejś wyjątkowej siły. Nawet drobne panie sobie z tym doskonale poradzą, a przecież lubią one jeździć kompaktowymi minivanami.

Dodajmy, że bagażnik Nowego Scenic’a jest całkiem okazały. W wersji krótkiej mieści minimum 506 dm³ (wg normy VDA). Minimum, bo przy maksymalnie do tyłu przesuniętym drugim rzędzie siedzeń. Rząd ów można jednak przesunąć do przodu – wówczas pojemność kufra wzrośnie do 572 litrów. Nowy Grand Scenic z kolei ma bagażnik o pojemności minimum 533 dm³ (wg normy VDA) przy założeniu, że korzystamy z pięciu siedzeń. Przy rozłożonych siedmiu miejscach pojemność wynosi co najmniej 189 dm³ (wg normy VDA). Gdy zdecydujemy się przesunąć fotele do przodu, to pojemność kufra rośnie do 233 litrów w przypadku konfiguracji siedmiomiejscowej i do 596 litrów w pięciomiejscowej.

Najważniejsze wymiary Nowego Scenic’a w obu wersjach prezentujemy w tabelce:

Nowy Renault Scenic

Nowy
Renault Grand Scenic

długość

4.406 mm

4.634 mm

szerokość bez lusterek

1.866 mm

1.866 mm

szerokość z luterkami

2.128 mm

2.128 mm

rozstaw osi

2.734 mm

2.804 mm

wysokość auta nieobciążonego

1.653 mm

1.655 mm

przedni zwis

931 mm

931 mm

tylny zwis

741 mm

899 mm

prześwit auta obciążonego

170 mm

170 mm

 

Wyposażenie funkcjonalne i poprawiające komfort użytkowania i podróżowania stoi na wysokim poziomie. Do tego już dawno francuskie minivany nas przyzwyczaiły. Co więcej – wiele elementów wyposażenia otrzymujemy w standardzie, gdy konkurencja nierzadko oczekuje za nie dopłaty.

Gama silnikowa bazuje na jednostkach wysokoprężnych. Tylko dwa silniki, to jednostki benzynowe. Nowy Renault Scenic dostępny jest z silnikiem TCe 115 lub z jednostką TCe 130. To czterocylindrowe silniki z szesnastozaworowymi głowicami. Powinny wystarczyć. Nowy Renault Scenic z benzyniakiem waży – zależnie od wersji nadwoziowej – od 1.428 do 1.495 kg. Diesle są nieco cięższe – startują od 1.430 kg i dojść mogą aż do 1.660 kg w przypadku odmiany siedmiomiejscowej Grand Scenic ze skrzynią dwusprzęgłową EDC i silnikiem dCi 160. No właśnie – jakie są te silniki wysokoprężne?

Można mieć motor dCi 95 (tylko w Scenic’u), dCi 110, dCi 110 Hybrid Assist, dCi 110 EDC, dCi 130 i dCi 160 EDC. Wersja hybrydowa, to odmiana wyposażona w niewielki silnik elektryczny wspomagający jazdę w razie potrzeby, np. podczas przyspieszania. Jest nieco oszczędniejsza pod względem zużycia paliwa.

Zbiornik paliwa w Nowym Scenic’u mieści 52 litry, w Grand Scenic’u jest o litr większy. Średnie spalanie Scenic’a z benzyniakami wynosi (wg producenta) 5,8 l/100 km, a Grand Scenic’a 6,1 l/100 km. Diesle palą odpowiednio od 3,5-4,5 l/100 km w Scenic’u do 3,5-4,7 l/100 km. Realne spalanie będzie oczywiście wyższe, ale jego wysokość zabić nie powinna ;-)

Manualna skrzynia biegów działa dobrze, drogi prowadzenia lewarka są precyzyjne, a moment „zaskoczenie” biegu jest oczywisty. Jedyne, do czego można by było się przyczepić, to trochę krótkie przełożenia i pewien brak elastyczności i to nawet w silnikach wysokoprężnych, choć bardziej czuć to w benzyniakach. Osobiście upatruję powodów tego stanu rzeczy w sześciobiegowych skrzyniach. Uważam po prostu, że w silnikach o stosunkowo niewielkiej pojemności skokowej sześć biegów, to już naprawdę maksimum – skrzynia pięciobiegowa w zupełności do takich wystarcza. Tyle, że nie pozwala na aż takie ograniczenie spalania, emisji dwutlenku węgla i ewentualnego hałasu przy prędkościach autostradowych, jak przekładnia sześciobiegowa.

Za niewątpliwymi wcześniej wymienionymi zaletami podąża zespół cech jakże charakterystycznych dla Scenic’a. Nowy Renault Scenic, jak jego poprzednicy, na bardzo wysokim poziomie ustawia poprzeczkę funkcjonalności. To auto z pięcioma, bądź siedmioma niezależnymi fotelami, z których każde (poza fotelem kierowcy) można indywidualnie składać. Każdy z foteli można regulować na różne sposoby. Możecie liczyć na komfortowe zagłówki, bardzo wygodne siedzenia, sporo schowków i mnóstwo elementów uprzyjemniających nawet dalekie podróże.

Wielki szklany dach, podwójne słupki A, spora powierzchnia szyb – wszystko to powoduje, że kabina Nowego Scenic’a jest świetnie doświetlona i od razu poprawia się samopoczucie osób w tym aucie siedzących. Widoczność jest dobra w zasadzie we wszystkich kierunkach, nawet do tyłu. W tym samochodzie spokojnie mogą podróżować osoby cierpiące na klaustrofobię.

Nowy Renault Scenic odsłoni pełnię swoich zalet podczas redakcyjnego testu, który – mam nadzieję – nastąpi już niedługo. Już się go nie mogę doczekać, choć zanim przedstawimy Wam to auto dokładnie na naszych łamach pojawią się testy innych modeli. Tak, czy inaczej warto zaglądać na Francuskie.pl ;-)

 

 

Krzysztof Gregorczyk

Gorące wiadomości wprost na Twój e-mail


trzy razy w tygodniu, wprost do Twojej skrzynki

Galeria