Renault nie zamierza oddawać chińskim producentom swoich europejskich fabryk. François Provost, dyrektor generalny Renault Group zaapelował też o zamrożenie dalszych zmian regulacyjnych dotyczących samochodów na 10 lat. Jego argument? Europa tak podniosła koszty nowych aut, że część kierowców zostaje przy samochodach Euro 3 i Euro 4.
François Provost przedstawił wyjątkowo klarowną wizję przyszłości Renault w rozmowie z włoskim dziennikiem finansowym „Milano Finanza”. Francuski koncern chce pozostać niezależny, samodzielnie rozwijać kluczowe technologie w Europie i przyspieszyć projektowanie samochodów. Jednocześnie szef Renault wyznacza wyraźną granicę. Koncern nie planuje zapraszać chińskich producentów do swoich europejskich zakładów po to, aby budować tam ich samochody.
Czytaj także: „Niektórych rzeczy uczymy się od Chińczyków” – mówi szef Renault
Provost podkreśla, że plan strategiczny futuREady nie jest uzależniony od nowego wielkiego sojuszu. W Europie Renault chce nadal rozwijać własne kompetencje i udowodnić, że europejski producent może być konkurencyjny wobec firm z Chin. Szef koncernu deklaruje, że Renault nie planuje w Europie nowego partnerstwa, którego celem byłaby produkcja chińskich samochodów w zakładach francuskiej grupy.
Renault ma swoje mocne strony
Strategia Provosta jest bardziej złożona: Renault chce korzystać z lekcji płynących z chińskiego przemysłu, lecz zachować samodzielność tam, gdzie chodzi o europejskie produkty i zakłady. Provost nie lekceważy konkurencji. Przeciwnie, określa chińskich producentów jako wyjątkowo konkurencyjnych i wskazuje trzy obszary, w których europejski przemysł powinien nadrabiać zaległości: akumulatory, oprogramowanie oraz szybkość rozwoju nowych samochodów. Renault chce równocześnie bronić swoich tradycyjnych przewag: jakości przemysłowej, doświadczenia produkcyjnego, charakteru produktów i relacji z klientami.
Provost chce zamrożenia dalszych zmian norm na 10 lat
Szef Renault popiera projekt M1E dotyczący małych, bardziej dostępnych samochodów i uważa, że Europa musi wreszcie zmierzyć się z problemem rosnących cen nowych aut. Jego postulat? Zatrzymanie dalszej ewolucji wymagań na okres 10 lat. Według niego inżynierowie mogliby wtedy skupić się na obniżaniu kosztów, zamiast stale dostosowywać samochody do kolejnych zmian regulacyjnych. I przytacza logiczny argument: jeżeli klienta nie stać na nowy samochód, będzie dłużej jeździł starym. Argument Provosta zasługuje na uwagę, bo dotyczy rzeczywistego konfliktu pomiędzy tempem regulacji a dostępnością ekonomiczną samochodów. Provost twierdzi więc, że Europa potrzebuje okresu stabilności. Obecny poziom wymagań miałby zostać utrzymany, ale branża dostałaby dekadę bez ciągłego dokładania kolejnych obciążeń konstrukcyjnych.
Najbardziej radykalna zmiana może jednak nastąpić wewnątrz samego Renault. Provost zapowiada przeniesienie do Europy metod pracy, których grupa uczyła się podczas rozwoju nowego Twingo. Samochód został przygotowany w wyjątkowo krótkim cyklu, niecałe 2 lata. Teraz koncern chce zastosować podobne tempo szerzej.
Źródło: Milano Finanza






