Nowy Citroën C3 Max Hybrid 110 KM to miejski samochód, który udaje małego crossovera – i robi to całkiem przekonująco. Ma komfortowe zawieszenie, wygodne siedzenia, ogromne jak na swoją klasę wnętrze, podwyższone nadwozie, „twardszy” wizualnie przód, proste płaszczyzny blach i sylwetkę, która w ruchu ulicznym wygląda dojrzalej niż typowe auta segmentu B. Sedno tego modelu nie leży jednak w wizerunku. Sedno jest w tym, że C3 ma być możliwie łatwy w codziennym życiu: wygodny, niewymagający, prosty w obsłudze, z automatem i z przyjemnym napędem. I bardzo nam się podobał!
To europejska produkcja – powstaje na Słowacji. Zacznijmy od wielkości, bo to naprawdę wielki samochód (jak na swoją klasę). Nowy Citroën C3 bardzo mocno urósł w porównaniu do poprzedników, zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Najpierw popatrzcie na porównania z poprzednimi generacjami:

C3 wydaje się być szerszy i zdecydowanie wyższy. Chociaż na powyższym zdjęciu starszy model jest wyżej i nieco bliżej fotografa, to jednak jak dobrze się przyjrzymy, nowy C3 jest i wyższy i szerszy. Jeszcze lepiej widać to na trzeciej generacji C3.

Różnice w wielkości doskonale można dostrzec stawiając nowego C3 obok Peugeot 3008 I. To pełnoprawny kompakt a jednak C3 nie wydaje się być przytłoczony. Wręcz przeciwnie:

No dobrze, a co w środku? Też jest tak dużo miejsca? Owszem! I zaraz do tego wątku wrócimy, ale najpierw porozmawiajmy o napędzie, bo ten jest ciekawy i dobrze sobie radzi z miejskim autem. Citroën C3 Hybrid 110 w tym wydaniu to nie „pełna hybryda” znana z modeli, które potrafią długo jechać na samym prądzie. Tutaj pod maską mamy układ 48V, czyli miękką hybrydę, ale ustawioną tak, by jak najczęściej wspierać benzynę w tych momentach, które w mieście są najbardziej paliwożerne: ruszanie, toczenie, krótkie przyspieszenia do 30–60 km/h, powtarzalne hamowania.
W praktyce oznacza to, że auto potrafi przez chwilę poruszać się bez udziału silnika spalinowego, ale są to krótkie odcinki – bardziej „wyciszenie” i wygładzenie jazdy niż realna, dłuższa jazda w trybie EV. Największy zysk jest w płynności: ruszasz bez szarpnięcia, w korku auto częściej toczy się spokojnie, a silnik benzynowy jest mniej „nerwowy” w tych codziennych, miejskich sytuacjach. Przyjemnie również się hamuje, bo włącza się regeneracja, odzysk energii. W efekcie C3 hamuje jak elektryk.

Przyjemną częścią doświadczenia z tej wersji jest też automatyczna skrzynia. To 6-biegowy automat z dwoma sprzęgłami, zintegrowany z układem hybrydowym, sterowany jest małą dźwignią w środku. W normalnej jeździe działa to zaskakująco dobrze: samochód chętnie utrzymuje niskie obroty, a dzięki elektrycznemu wsparciu nie sprawia wrażenia ospałego. I był to chyba też najbardziej zaskakujący moment testu, bo spodziewaliśmy się jednak pewnej ociężałości. Nic z tego. Jest dość dynamicznie. Drobny minus? Po dłuższym postoju dosyć sztywno zwalnia się hamulec elektryczny i autko potrafi lekko wyskoczyć do tyłu (do przodu tego zjawiska nie ma).

Na co dzień C3 jest przede wszystkim komfortowy. Zawieszenie ma bardzo przyjazną charakterystykę: wybiera nierówności, nie karze za gorszy asfalt, uspokaja przejazd po progach czy poprzecznych łączeniach. W mieście to daje wrażenie auta większego i bardziej „dorosłego”, niż sugerowałby segment. Na powyższym zdjęciu widzicie wjazd na ulicę Lubelską w Bydgoszczy (bardzo polecamy ten fragment owego miasta do testowania zawieszeń, bo wszystko tu wychodzi, każde niedociągnięcie). Test na bruku zdany na medal!
Jednocześnie ta miękkość ma pewną cenę: w szybszych łukach i przy dynamicznej zmianie pasa pojawiają się niewielkie przechyły, a prowadzenie jest nastawione na bezpieczeństwo i przewidywalność, a nie na precyzję czy sport. Układ kierowniczy robi swoje, ale nie próbuje udawać hot-hatcha. To samochód, który ma odciążać kierowcę, a nie go angażować.

Dużym plusem zawieszenia jest prześwit, wg. danych producenta to aż 197 mm. Zobaczcie na poniższe zdjęcie – może tego nie widać tu dobrze, ale auto pokonało spore doły na drodze w lesie bez żadnego problemu.

Wrażenie przestronności to kolejny mocny punkt. C3 jest sprytnie „opakowany”: wysoka kabina i sensownie ustawiona deska rozdzielcza dają dużo powietrza z przodu, a tył – jak na auto tej klasy – jest wystarczający dla dorosłych nawet na dłuższe dystanse. Wersja Max to wariant, w którym zwykle dostajesz to, co w codziennym użytkowaniu robi różnicę: wygodne multimedia, sensowne udogodnienia w zakresie łączności i portów, dodatki poprawiające wrażenie obcowania z autem, a nie tylko suchą funkcjonalność. Jednocześnie nie ma co się oszukiwać: to nadal auto projektowane w reżimie kosztowym, więc w dotyku i detalach znajdziesz uproszczenia, twardsze tworzywa i rozwiązania bardziej praktyczne niż prestiżowe. Przykład najbardziej uderzający to zwykły kluczyk. Bezkluczykowego systemu nie zamówisz.

W mieście hybryda pokazuje najlepszą stronę. C3 jest wtedy ciche, gładkie, chętnie toczy się bez spięcia, a automat pomaga utrzymać płynność. To auto, które lubi spokojne tempo i odwdzięcza się wtedy przyjemnym, „bezobsługowym” charakterem. Na drogach podmiejskich też potrafi wypaść dobrze: przy stałej prędkości, umiarkowanych przyspieszeniach i przewidywalnym ruchu łatwiej utrzymać rozsądne zużycie paliwa. W naszym teście było to 5 litrów na 100 kilometrów. Natomiast autostrada jest testem prawdy dla takich konstrukcji: przy wysokich prędkościach rośnie zapotrzebowanie na moc, aerodynamika podwyższonego nadwozia robi swoje, a przewaga hybrydy maleje. Da się jechać komfortowo, ale przy 140 km/h słychać już szum a na dystansie 400 kilometrów autostrady spalanie wyniosło 8,5 litra na 100 kilometrów. Poczytacie o tym tutaj.
A spalanie w mieście? Tutaj przy dynamicznej jeździe osiągamy 6,5 do 7 litrów na 100 kilometrów. Mówimy o warunkach zimowych.
Dynamika w realu jest… zaskakująco dobra. To nie jest samochód, który zostawia w tyle wszystko spod świateł, ale dzięki elektrycznemu wsparciu start i pierwsze metry są żwawe, co w mieście ma znaczenie. Do wyprzedzania na krajówce trzeba podejść rozsądnie – auto pojedzie, ale najlepiej planować manewry i nie oczekiwać sportowego zapasu mocy przy każdej prędkości. Za to kultura pracy w typowych warunkach jest wyraźnie lepsza niż w analogicznym silniku bez hybrydy i automatu: mniej wchodzenia na wysokie obroty, nie ma w zasadzie sytuacji, w których czujesz, że auto się męczy. Sprawdziliśmy to również jadąc w 4 dorosłe osoby na pokładzie.

Wyciszenie jest również… dobre a jak na klasę prawie wzorowe, tylko przy wyższych prędkościach słychać to, co zwykle w autach popularnych: szum powietrza, szum opon, czasem wyższe tony pracy silnika przy mocniejszym obciążeniu. C3 nadrabia tym, że zawieszenie nie przekazuje tak wielu wstrząsów na karoserię, więc nawet jeśli jest głośniej, to nie jest „męcząco twardo”. To raczej auto „miękkie i trochę głośniejsze”, niż „ciche, ale sztywne”. Jedyne co odczuwamy
Nam się ten samochód naprawdę podobał!
Nowy Citroën C3 Hybrid 110 KM – zalety i wady
Plusy dodatnie
- Wysoki komfort jazdy po mieście i gorszych drogach – zawieszenie naprawdę robi robotę.
- Automat + hybryda = łatwość prowadzenia – szczególnie w korkach i przy częstych zatrzymaniach.
- Płynne ruszanie i spokojny charakter napędu – mniej nerwowości niż w typowej benzynie.
- Przestronna, „oddychająca” kabina jak na segment B, sensowna pozycja za kierownicą.
- Topowa wersja Max jest „kompletna” – ma wygodne wyposażenie do codziennego życia bez polowania na opcje.
Minusy
- Na autostradzie spalanie rośnie i hybryda nie czaruje – ale jechać się da!
- Budżetowe materiały i detale – wizualnie nowocześnie, dotykowo momentami przeciętnie, no i ten … kluczyk.
Dla kogo jest nowy Nowy Citroën C3 Hybrid 110 KM?

To świetny wybór dla kogoś, kto większość czasu spędza w mieście i na krótkich trasach, często stoi w korkach, parkuje w ciasnych miejscach i chce po prostu wsiąść, jechać i nie myśleć o biegach. Dla kierowcy, który ceni komfort resorowania bardziej niż sportową precyzję oraz chce auta „miękkiego” i przyjaznego, a nie nerwowego. Dla osób, które rozważają hybrydę nie dlatego, że chcą „rekordów spalania”, tylko dlatego, że oczekują łatwiejszej, płynniejszej jazdy i rozsądnych kosztów w ruchu miejskim. I wreszcie: dla tych, którzy chcą wersji „z głowy” – Max ma sens, jeśli cenisz wygodne wyposażenie i nie chcesz konfigurować auta jak projektu IT.
Ile to kosztuje?
Cena C3 zaczyna się od około 70 tysięcy złotych ale u dealerów możesz liczyć na duże zniżki. Testowana wersja w cenniku detalicznym kosztuje około 100 tysięcy, rabaty są dostępne, warto pytać bo Citroën wrócił do dobrej tradycji sprzed lat na duże zniżki.
Zdaniem redakcji
Przyznamy się Wam – nowy C3 naprawdę nam się spodobał. Jest solidnie zbudowany, wygodny, komfortowy, przestronny i bardzo przyjemnie nim się jeździ.
Więcej informacji?
- Więcej zdjęć nowego C3 Max i nasze pierwsze wrażenia po odbiorze
- Ile pali nowy C3 MAX na autostradzie?










