Są samochody, które pojawiają się na rynku, robią trochę zamieszania i po kilku latach ustępują miejsca kolejnym. Jest też Renault Clio – model, który od dekad nie tylko utrzymuje się w ścisłej czołówce segmentu B, ale wręcz wyznacza kierunek, w którym podążają konkurenci. Po drodze regularnie zgarnia nagrody i wyróżnienia, a dziś, w swojej szóstej generacji, ma niepodważalne argumenty, by walczyć o kolejne trofea.
Renault Clio przez lata rosło razem z oczekiwaniami kierowców. Efekt? Dzisiejszy przedstawiciel segmentu B rozmiarami dorównuje a nawet przewyższa Megane pierwszej generacji. To najlepszy dowód na to, jak bardzo zmieniły się samochody miejskie.
Francuski styl z własnym charakterem
Aktualne Clio trudno pomylić z innym modelem. Chociaż jedni widzą w nim podobieństwo do Forda Pumy, inni doszukują się inspiracji motoryzacją z Państwa Środka, my patrzymy na to inaczej. Dla nas Clio po prostu ma własny charakter.
Najbardziej uwagę przyciąga przednia część nadwozia z dużym grillem i charakterystycznym podpisem świetlnym LED. Reflektory są stosunkowo niewielkie, ale dodają autu wyrazistości. Profil boczny jest czysty i uporządkowany, pozbawiony zbędnych przetłoczeń.
Z tyłu… no właśnie, z tyłu konstruktorzy z Renault chyba w ostatnim momencie, tuż przed zatwierdzeniem projektu, umieścili cztery małe, zupełnie niepasujące do reszty nadwozia lampy. Przecież jest tam zgrabne wytłoczenie blachy gotowe na przyjęcie zupełnie innego kształtu. Zwłaszcza że linia nadwozia aż prosi się o bardziej efektowne rozwiązanie.
Warto też pamiętać o stosunkowo niewielkim prześwicie. Clio świetnie wygląda dzięki zwartej sylwetce, ale trzeba uważać, na wysokie krawężniki czy inne drogowe „niespodzianki”.
Esprit Alpine – sportowy klimat i „gorąca” listwa
Po zajęciu miejsca za kierownicą od razu wiadomo, że mamy do czynienia z topową odmianą Esprit Alpine.Wnętrze łączy alcantarę, elementy imitujące skórę oraz charakterystyczne niebieskie przeszycia. Fotele są wygodne i dobrze podpierają ciało, a całość sprawia bardzo dobre wrażenie jakościowe. Przed kierowcą znajdują się dwa ekrany tworzące nowoczesny kokpit. Część multimedialna jest delikatnie skierowana w stronę kierowcy, a oba wyświetlacze oferują szerokie możliwości personalizacji.
Jednym z elementów, który regularnie przyciągał uwagę naszych pasażerów, była ozdobna listwa na desce rozdzielczej. W zależności od kąta padania światła mieni się różnymi kolorami i wygląda niemal jak rozgrzany metal. Niewielki detal, ale skutecznie buduje klimat wnętrza samochodu.
Osoby, które wcześniej nie miały kontaktu z Renault, gubią się przy obsłudze trzech dźwigni na kolumnie kierownicy. Pierwsza obsługuje skrzynię biegów, druga wycieraczki przedniej i tylnej szyby a trzecia – system audio. Początkowo może to zaskakiwać, ale po kilku dniach użytkowania korzystanie z rozwiązania staje się całkowicie naturalne.
Miejskie auto, które nie boi się dalszych tras
W Clio komfortowo podróżują cztery osoby. Piąty pasażer również znajdzie miejsce, choć raczej na krótszych dystansach. Na pochwałę zasługuje dobra widoczność we wszystkich kierunkach. Jedynie nowy kształt lusterek bocznych wymaga chwili przyzwyczajenia.
Bagażnik w wersji hybrydowej oferuje 309 litrów pojemności. Pod podłogą znalazło się miejsce na zestaw naprawczy, trójkąt ostrzegawczy i akumulator trakcyjny. To wynik może nie rekordowy, ale w codziennym użytkowaniu w zupełności wystarczający.
Hybryda, która potrafi zaskoczyć
Testowana przez nas wersja E-Tech wykorzystuje wolnossący silnik benzynowy o pojemności 1,8 litra współpracujący z dwoma silnikami elektrycznymi. Łączna moc układu wynosi 160 KM i trafia na przednie koła za pośrednictwem charakterystycznej dla Renault wielotrybowej automatycznej skrzyni biegów.
Jak to działa w praktyce?
Po prostu bardzo dobrze. Zawieszenie stanowi udany kompromis między komfortem a pewnością prowadzenia. Nadwozie jest sztywne, samochód chętnie zmienia kierunek jazdy, a układ kierowniczy – szczególnie po wybraniu odpowiedniego trybu jazdy – pozwala dobrze wyczuć drogę.
Osiągi na co dzień są więcej niż wystarczające. Jednak po przełączeniu w tryb Sport Clio pokazuje zupełnie inne oblicze. Reakcje na gaz stają się wyraźnie żywsze, a dynamika potrafi zaskoczyć kierowców znacznie mocniejszych aut.
Nam najbardziej przypadł do gustu tryb Smart. Elektronika samodzielnie dobiera ustawienia układu napędowego do stylu jazdy kierowcy i robi to na tyle skutecznie, że przez większość testu nie mieliśmy potrzeby korzystania z innych ustawień.
Clio imponuje niskim zużyciem paliwa
O ekonomii tej hybrydy można mówić długo, ale najlepiej podsumował ją jeden z naszych kolegów po fachu. Stwierdził, że Clio po prostu „wącha paliwo”. Trudno się z tym nie zgodzić. Podczas spokojnej jazdy komputer pokładowy potrafił pokazywać wyniki poniżej 3 l/100 km. Średnie zużycie z całego testu, obejmującego zarówno miasto, jak i trasy pozamiejskie, wyniosło około 4,5 l/100 km. Przy takim wyniku zasięg przekraczający 800 kilometrów nie jest dla hatchbacka Renault żadnym wyzwaniem.
Nie ma samochodów idealnych i Clio również ma swoją drobną przywarę. Gdy akumulator trakcyjny wymaga doładowania lub kierowca oczekuje maksymalnego przyspieszenia, silnik spalinowy, jak to w hybrydach, potrafi wejść na wysokie obroty. W Clio jest bardziej nadgorliwy i często na przykład, gdy na skrzyżowaniu czekamy na zielone światło jednostka uruchamia się, a jego praca na wysokich obrotach może trochę drażnić uszy. Na szczęście po ruszeniu hałas szybko znika.
Clio kandydatem do nagród
Po kilku dniach spędzonych z Renault Clio E-Tech Esprit Alpine trudno nie odnieść wrażenia, że ten model nadal znajduje się w ścisłej czołówce swojego segmentu. Jest oszczędny, nowoczesny, dobrze wykonany i przyjemny w prowadzeniu. A do tego potrafi wyglądać atrakcyjnie zarówno pod biurem, jak i podczas krótkiego postoju na skraju Puszczy Kampinoskiej, gdzie udało nam się uwiecznić naszego testowego bohatera.
Szósta generacja Clio pokazuje, że Renault ma apetyt na kolejne wyróżnienia i patrząc na to, co oferuje moim zdaniem to znakomity kandydat do branżowych nagród, w tym do najważniejszej: Car of the Year.
Plusy
- Atrakcyjna stylistyka: Nowoczesne i wyraziste nadwozie.
- Dobre wykonanie wnętrza: Alcantara, imitacja skóry i niebieskie przeszycia tworzą przyjemną atmosferę.
- Nowoczesny kokpit: Dwa duże ekrany z możliwością personalizacji.
- Intuicyjny system multimedialny skierowany w stronę kierowcy.
- Wygodne fotele przednie.
- Dobra widoczność z miejsca kierowcy.
- Dynamiczne przyspieszenie, szczególnie w trybie Sport.
- Niskie zużycie paliwa
- Tryb Smart
Minusy:
- Kontrowersyjny projekt tylnej części nadwozia
- Niski prześwit
- Przyzwyczajenie do obsługi: Trzy dźwignie przy kolumnie kierownicy mogą dezorientować nowych użytkowników.
- Odgłos silnika spalinowego w określonych sytuacjach
Zobacz inne nasze testy:
- Test: Renault Espace E-Tech Full Hybrid Iconic 200 KM. Duży rodzinny i oszczędny SUV
- Test: ile pali nowy Peugeot 308 1.2 145 KM GT Exclusive? Dokładnie to sprawdziliśmy
































































