Za około 70–80 tys. zł można dzisiaj kupić dużego, bardzo komfortowego SUV-a klasy premium z mocnym dieslem, 8-biegowym automatem, skórzanym wnętrzem, świetnymi fotelami i wyposażeniem, którego nie powstydziłyby się znacznie droższe samochody i silnikiem mającym aż 400 Nm. DS 7 Crossback 2.0 BlueHDi 180 kosztował jako nowy ponad 200 tys. zł, nadal znakomicie wygląda, a jego największą zaletą jest dzisiaj wręcz fenomenalna relacja ceny do tego, co dostajemy.
Używany SUV? Cóż, rynek samochodów używanych bywa bezlitosny dla pierwszego właściciela i niezwykle hojny dla drugiego. DS Automobiles jest tego znakomitym przykładem, bo utrata wartości, która kilka lat temu mogła boleć osobę podpisującą fakturę na ponad 200 tys. zł, dzisiaj jest najlepszym przyjacielem kupującego używane auto. Używanego DS 7 Crossback z silnikiem 2.0 BlueHDi 180 i automatem EAT8 można znaleźć obecnie za około 70–80 tys. zł. W ogłoszeniach pojawiają się egzemplarze z lat 2018–2020 za 69.900, 75.900, 77.900 czy około 80 tys. zł, przy czym oczywiście przebiegi potrafią przekraczać 150 tys. km, ale za samochody młodsze albo z niższym przebiegiem trzeba zapłacić więcej, ale nawet wtedy mówimy o kwotach, które na tle pierwotnej ceny wyglądają bardzo atrakcyjnie.
Ponad 200 tys. zł jako nowy, około 70 tys. zł jako używany

Warto przypomnieć sobie, czym właściwie był DS 7 Crossback w momencie premiery. To nie był przebrany popularny SUV z kilkoma chromowanymi dodatkami, ale samochód, którym DS Automobiles rozpoczynało właściwą ofensywę w klasie premium, wkładając do środka wszystko, czym marka chciała odróżnić się od niemieckiej konkurencji.
Testowany przez Francuskie.pl DS 7 Crossback 2.0 BlueHDi Grand Chic kosztował prawie 200 tys. zł, a po zaznaczeniu wszystkich dodatków cena dochodziła do 226.050 zł. Dzisiaj taki samochód kosztuje około 75 tys. zł, co stanowi więc mniej więcej jedną trzecią tamtej kwoty. Oczywiście porównujemy cenę nowego auta sprzed kilku lat z samochodem używanym, ale właśnie na tym polega atrakcyjność rynku wtórnego: ogromna część utraty wartości została już zapłacona przez kogoś innego a my możemy na tym korzystać.
Wygląda znakomicie i właściwie się nie zestarzał

Pierwszą zaletę widać jeszcze przed otwarciem drzwi. DS 7 Crossback nadal wygląda świeżo, elegancko i zdecydowanie inaczej niż większość SUV-ów stojących obok niego na parkingu. Wyróżnia się, bo ma duży grill, charakterystyczne światła, pionowe elementy LED z przodu, efektowne tylne lampy oraz proporcje nadwozia sprawiają, że trudno zgadnąć, iż projekt ma już kilka lat a do tego moim zdaniem designer DS szczególnie dobrze poradził sobie z czymś, co na rynku premium okazuje się bardzo cenne po latach: samochód nie wygląda jak stara generacja modelu, ma własny charakter i nadal zwraca uwagę. I jeśli ktoś ma już dosyć niemal identycznie konstruowanych SUV-ów i chciałby jeździć czymś bardziej indywidualnym, DS 7 ma pod tym względem niewielu konkurentów. Być może dlatego widzimy coraz więcej egzemplarzy DS 7 Crossback na ulicach.
W środku zaczyna się prawdziwy pokaz

Po otwarciu drzwi wita nas luksus po francusku, szczególnie w bogatszych odmianach Grand Chic, Opera czy niektórych wersjach limitowanych. Skóra Nappa, pikowania, Alcantara, metalowe elementy, charakterystyczne przełączniki i zegarek B.R.M wysuwający się po uruchomieniu samochodu tworzą wnętrze, którego nie da się pomylić z żadnym innym.

DS 7 Crossback chciał stworzyć własny język stylistyczny i to się udało. Materiały są bardzo dobre, dużą część kokpitu pokrywa skóra lub miękkie tworzywo, a w najbogatszych wersjach już samo siedzenie w samochodzie daje poczucie obcowania z czymś znacznie droższym. Warto tylko zadbać o te wszystkie skóry, konserwować i będzie naprawdę dobrze.

Wentylacja, masaż, Focal, noktowizor. Lista potrafi być absurdalnie długa
Wyposażenie może być jednym z najmocniejszych powodów, żeby zainteresować się DS 7 Crossback. Na rynku wtórnym można znaleźć samochody z elektrycznie sterowanymi, podgrzewanymi i wentylowanymi fotelami ze świetnym masażem (tradycyjnie polecam na kocią łapę), panoramicznym dachem, kamerami 360 stopni, aktywnym tempomatem, systemem utrzymywania pasa ruchu, bezkluczykowym dostępem, elektryczną klapą i rozbudowaną nawigacją. Do tego dochodzi naturalnie brzmiący system Focal Electra z 14 głośnikami (stereofonia tu to poezja, dźwięk nie jest przesadzony a dopracowany, naturalny, z dobrym zakresem tonów średnich, nie ma żadnego łupania basem), dwa duże ekrany oraz DS Night Vision, czyli kamera termowizyjna wykrywająca nocą pieszych i zwierzęta przed samochodem. DS Active LED Vision potrafi dostosowywać sposób oświetlania drogi do warunków jazdy, a same obracające się przy uruchamianiu moduły reflektorów pozostają jednym z tych drobiazgów, które nie są człowiekowi do życia potrzebne, ale po prostu sprawiają przyjemność: I znowu trzeba sobie przypomnieć cenę: 70–80 tys. zł za egzemplarze z większym przebiegiem.

Komfort jest prawdopodobnie największym argumentem
DS 7 Crossback powstał we Francji a więc w kraju, w którym przez zawsze traktowano komfort zawieszenia bardzo poważnie, więc trudno się dziwić, że właśnie w tej dziedzinie samochód pokazuje jeden ze swoich największych atutów. W lepiej wyposażonych egzemplarzach znajduje się DS Active Scan Suspension. Kamera obserwuje drogę przed samochodem, a elektronika analizuje nawierzchnię i dostosowuje charakterystykę amortyzatorów każdego koła. Efektem jest samochód nastawiony na spokojne, miękkie i relaksujące pokonywanie kilometrów, ale można go też przestawić w sztywniejszy tryb sport (ale po co). Ale nawet w „zwykłym” DS 7 Crossback zawieszenie jest bardzo przyjemne.

2.0 BlueHDi 180 to silnik, który pasuje do tego samochodu
Dla osób, które jeżdżą więcej najlepszy będzie dwulitrowy diesel BlueHDi o mocy 180 KM i maksymalnym momencie obrotowym 400 Nm. Współpracuje ze znanym i lubianym japońskim 8-biegowym automatem EAT8 AISIN i właśnie ten zestaw bardzo dobrze pasuje do charakteru DS-a. Zapas momentu obrotowego daje natomiast swobodę przy wyprzedzaniu, automat płynnie zmienia przełożenia, a na autostradzie duży diesel pracuje dokładnie w takich warunkach, jakie lubi najbardziej.

Podczas naszego 2200-kilometrowego testu DS 7 Crossback 2.0 BlueHDi średnie spalanie wyniosło 7,6 l/100 km, ale w trasie znalazło się około 500 km niemieckich autostrad pokonywanych również z prędkościami przekraczającymi 200 km/h. Przy spokojnej jeździe wynik może być wyraźnie niższy. Na tle dużego SUV-a z automatem, 180 KM i 400 Nm możliwości są więc bardzo sensowne, a przy długich trasach diesel nadal pokazuje, dlaczego przez lata był naturalnym napędem dla samochodów tej klasy. Chętni mogą go zachipować.
Czy naprawdę nie ma wad?

Oczywiście każdy kilkuletni samochód premium może zamienić się w kosztowną przygodę, jeśli kupimy zaniedbany egzemplarz powypadkowy. W DS 7 Crossback przed zakupem warto dokładnie sprawdzić historię serwisową, układ SCR i AdBlue, pracę turbosprężarki, automatycznej skrzyni oraz całej elektroniki. Powypadkowe egzemplarze bym sobie odpuścił. W wersjach z aktywnym zawieszeniem warto sprawdzić stan opon i tylnego zawieszenia, wymaga ono odpowiedniej regulacji, czego serwisy dawno już się nauczyły.
Ale za te pieniądze trudno znaleźć podobny poziom luksusu!

Za około 70–80 tys. zł dostajemy samochód o świetnym wyglądzie, który nadal robi wrażenie, wnętrze wykonane z bardzo dobrych materiałów, ogromną listę wyposażenia, wygodne fotele, świetne zawieszenie, przestronne nadwozie, mocnego i oszczędnego diesla oraz bardzo przyjemny 8-biegowy automat. Jest cichy, wygodny u oszczędny. I różni się od konkurencji, wyróżnia się mocno na plus.






