Czy w 2026 roku kierowcy zapłacą więcej za naprawy i przeglądy? Wszystko wskazuje na to, że tak. Rozmawialiśmy z właścicielami autoryzowanych serwisów marek francuskich oraz z przedstawicielami niezależnych warsztatów. Wnioski są zbieżne: rynek usług motoryzacyjnych ma się dobrze, klientów nie brakuje, ale rok 2026 może przynieść odczuwalne zmiany w cennikach.
Jeszcze kilka lat temu warsztaty obawiały się spadku liczby zleceń – dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W wielu miejscach terminy są zajęte z dużym wyprzedzeniem, a niektóre serwisy zapisują klientów na kilka tygodni naprzód.
„Największym problemem jest dla mnie utrzymanie fachowców. Konkurencja nie śpi i stara się podbierać najlepszych” – mówi nam właściciel nieautoryzowanego serwisu francuskich aut z Warszawy.
Jednocześnie właściciele serwisów mówią wprost: presja płacowa ze strony mechaników, elektryków i diagnostów staje się coraz większa. Fachowców na rynku brakuje, a konkurencja o pracownika jest ogromna. Mechanicy oczekują realnych podwyżek, a serwisy – chcąc utrzymać doświadczoną kadrę – nie mają wyjścia. Wzrost kosztów wynika również z planowanego podwyższenia płacy minimalnej oraz rosnących obciążeń podatkowych i składkowych, które istotnie wpływają na funkcjonowanie warsztatów. Do tego dochodzą rosnące ceny energii, wywozu odpadów, części zamiennych, a nawet materiałów eksploatacyjnych. Sumarycznie oznacza to, że właściciele serwisów przygotowują klientów na korekty cenników.
„Stawka godzinowa musi wzrosnąć. Koszty płacowe i pozapłacowe rosną, szkolenia i nowy sprzęt kosztują. Sądzę, że dojdziemy do cen zachodnich” – mówi właściciel sieci ASO.
W praktyce kierowcy mogą spodziewać się, że w 2026 roku wzrosną ceny standardowych usług – od przeglądów okresowych, przez wymiany płynów, filtrów, opon, aż po bardziej zaawansowane naprawy. Wzrosty nie będą dotyczyć wyłącznie aut francuskich – to ogólna tendencja na całym rynku.
„Kolejkę klientów mam na dwa, niekiedy trzy miesiące. Chciałbym nie podnosić cen, bo często są to osoby z niskimi dochodami, ale nie mam wyjścia” – to z kolei głos właściciela niewielkiego warsztatu francuskich samochodów w lubelskim.
Część warsztatów już zapowiada średnie podwyżki rzędu 5–15%, ale w przypadku bardziej specjalistycznych prac – szczególnie przy nowych modelach hybrydowych i elektrycznych – podwyżki mogą sięgnąć nawet 20%. Dlaczego? Bo producenci wymagają dzisiaj od warsztatów zakupu drogich licencji za dostęp już nie tylko do wiedzy, ale systemów diagnostycznych pracujących on-line.
Dobra wiadomość jest taka, że mimo rosnących kosztów jakość usług rośnie, a serwisy inwestują w szkolenia i nowoczesne wyposażenie. Zła – że my, kierowcy, musimy przygotować się na większe wydatki.
Rok 2026 będzie więc momentem, w którym branża motoryzacyjna zderzy się z rosnącymi kosztami pracy, a konsumenci odczują to w portfelach.






