Włoskie media spekulują, że Stellantis rozmawia z chińskimi markami Xiaomi i XPeng o możliwej współpracy przy europejskich aktywach. W grze mają być udziały w wybranych markach, takich jak Alfa Romeo i Maserati, oraz uruchomienie produkcji w niedowykorzystanych zakładach we Włoszech, m.in. w Modenie i Cassino.
Czy chińskie marki wejdą do serca włoskiej motoryzacji? Taki scenariusz coraz częściej pojawia się we włoskich mediach po doniesieniach o rozmowach Stellantis z Xiaomi i XPeng. Według dziennika Il Fatto Quotidiano, chodzi o kilka możliwych wariantów: produkcję chińskich aut w słabiej wykorzystywanych fabrykach koncernu, wejście kapitałowe do wybranych marek, a nawet udział w europejskiej części biznesu Stellantis, jeśli zostałaby wydzielona.
W centrum spekulacji znalazły się marki Alfa Romeo i Maserati. Włoski dziennik pisze, że obie marki wciąż mają silny wizerunek i potencjał odbudowy, dlatego pojawiają się domysły o możliwym wejściu Xiaomi i XPeng jako inwestorów mniejszościowych. Kupno udziałów byłoby ciekawą opcją dla Stellantis, ale jaką miałoby dać wartość chińskim firmom? Trudno powiedzieć.
Równie ważny jest wątek fabryk. Il Fatto wskazuje przede wszystkim Modenę i Cassino jako zakłady najbardziej narażone na wejście w tak zwaną „chińską ścieżkę” Stellantis. Powód jest prosty: włoskie fabryki grupy są dziś mocno niedociążone. Według przytoczonych danych Włochy mają moce produkcyjne przekraczające milion aut rocznie, a w ostatnim roku wyprodukowano tam tylko około 213 tysięcy samochodów. Sama Modena miała w 2025 roku zbudować zaledwie około 200 aut, a Cassino 19.364, czyli o ponad 80 proc. mniej niż w 2017 roku.
Nie ma więc jeszcze mowy o przejęciu marek Stellantis przez Chińczyków, ale w grę wchodzi chińskie wejście kapitałowe i produkcyjne. Dla całej branży byłaby to wiadomość ogromnego kalibru.






