Region Toskanii słynie z fantastycznego jedzenia, przyjemnie palącego klimatu i torów wyścigowych. Oprócz Imoli, 30 kilometrów od Florencji położony jest tor Mugello, na którym w dniach 10-12 lipca 2026 odbywały się kolejne zawody Renault Clio Cup Series.
Tor ma 15 zakrętów, w roku 2023 włoscy rolnicy ustawili 213 traktorów na torze czym ustanowili rekord Guinnessa, a to jest kolejny odcinek z dziennika Mechanika!
Z tego odcinka dowiesz się:
- jak przebiegały sesje treningowe
- dlaczego zmagania zaczęły się jazzowo, a skończyły na bluesie molowym
- że z Dziennika Mechanika zrobił kanał na YT, gdzie można obejrzeć track walk w Mugello (tylko dla wytrwałych😊),
- jak wymiary kultury (konkretnie jeden z nich) pomaga w rozumieniu siebie,
- że w morderczych upałach, pomocne są markowe kamizelki
- kto wygrał konkurs na „najgorszy dowcip o tematyce motorsportowej”
Prolog:
Wyścig w Mugello, to czwarty z siedmiu wyścigów w ramach Renault Clio Cup, poprzednie odbywały się w Nogaro, Paul Ricard i Magny Cours. Szczęściem które sprawiła nam rodzina, było to, że mogliśmy pojechać na to wydarzenie, a także wziąć udział w treningu czwartkowym.
Przyjechaliśmy w środę na tor i poszliśmy na track walk. Lewis Hamilton w bolidzie wykręcił 1:15,144 sekundy i jest to oficjalny rekord okrążenia. W Clio jest trochę wolniej, 2:11 sekundy, ale najwolniejszy na torze byłem ja. Przejście 5245 metrów zajęło mi godzinę i dwadzieścia parę minut. Dlaczego? Otóż postanowiłem zrobić materiał filmowy i umieścić go na kanale YouTube. Czy marzy mi się kariera i złoty przycisk? Nie wiem, ale ponoć z miliona odtworzeń jest 5k PLN, więc 3 miliony to byłyby już opłacone opony! Z drugiej strony gdyby każdy Polak obejrzał (38 mln)…, to już byłoby na cały kolejny sezon! Obejrzycie tam pszczoły na torze i inne ciekawostki!
Żarty, żartami, zapraszam na kanał „z dziennika mechanika” Track WalkMugello Clio Cup, zachęcam do komentarzy, subowania (jak widzicie, wprawy dopiero nabieram😊).
Środa – czwartek – piątek
(…) Najważniejsze co się czuje, słuchaj zawsze głosu serca, hej
Najważniejsze jest, żeby poznać siebie, swoje ograniczenia, swoje ambicje i dążenia. Tak jest w racingu ale tak jest i w życiu. To chyba najważniejsze zadanie jakie stawiają sobie rodzice, tak poprowadzić swoje dzieci, by mogły odkryć swój talent czy predyspozycje. Pomaga w tym wyrozumiałość, co stawia przed nami rodakami kolejne wyzwania, bo jak wskazuje jeden z wymiarów kultury mamy jej stosunkowo mało. Jak wychodzi, to jesteśmy królami świata, a po jednym niepowodzeniu ganimy się bez litości.
Dlaczego o tym piszę? Bo trzeba zachować umiar, również w testowaniu. We czwartek, będąc już wyedukowanym kierowcą, Filip udał się na tor. Pierwsza rozgrzewka na zużytych oponach, była na zapoznanie się z torem. Czasy wskazywały na solidny środek stawki, a trzeba wiedzieć, że stawiło się 36 kierowców. Wielokrotni mistrzowie nie tylko Clio Cup, ale też serii Porsche Cup. Wielospektowa analiza pokazała miejsca do poprawy (skłonność do zbierania szczytów wierzchołków zbyt wcześnie), ale także trochę wprowadziło nowych zasad. Do tej pory, stabilizacja biegiem była przy apeksie, teraz trzeba było wejść na bieg wyższy przed. Sporo takich smaczków i niuansów się pojawiło.
Druga sesja to już jazda na świeższych oponach. I pociągnęło wilka do lasu, czyli mnie do podnośnika. Przeżyłem swój pierwszy Pit Stop, a że mechanik (Juan) był jeden, to pomagałem, nie przeszkadzając czyli użyłem mięśni do przenoszenia podnośnika. Pomogę jak mogę, a jak nie mogę, to też pomogę, prawda? Byle nie zepsuć. Mając tyle danych i miejsca do poprawy, łatwo wpaść w stan, który nazywam „komar na plaży naturystów” – wiadomo co robić, ale tyle tego jest! I tak też było tym razem, tj zbyt dużo Filip chciał wypróbować na raz, do tego czerwona flaga skróciła sesję o 8 minut.
Jednak byliśmy dobrej myśli, bo analizując z inżynierami doszliśmy do wniosków, że czas może być dużo, dużo lepszy. Mamy parę zasad, ale jedna z nich jest taka, że przychodzimy pierwsi i wychodzimy ostatni. Bo na końcu, jak już każdy idzie, wtedy dzieje się magia. Jest dużo przestrzeni do zadawania pytań, możemy spytać o wszystko i każdy cierpliwie odpowiada. Pojawił się nowy inżynier Lander, z którym to zrobiliśmy mały konkurs. Kto opowie najbardziej „suchy” żart o motoryzacji, wygrywa nagrodę.
Ja zacząłem od: „Why can`t motorcyclist do any plank? Because they two tired”. I długo byłem na prowadzeniu. Ostatecznie wygrałem a jak chcecie poznać zwycięski dowcip, to piszcie w komentarzach!
Z kolei piątek, to już szukanie powtarzalności i przyczepności w mniej oczywistych miejscach. Wyzwaniem było trzymanie się innych kierowców, bo raz, że każdy jeździ w swoim rytmie, a dwa, że trzeba było stopniowo budować zaufanie do samochodu. Patrząc budżetowo, bezpieczniej iść od dołu czyli szukać przyczepności „jeszcze tutaj mogę, jeszcze dalej, jeszcze pół metra”, niż od góry „już za daleko, już wyleciałem”.
Druga sesja to wykańczający upał. 45 stopni na torze, a 55 w samochodzie. Nie można otworzyć okna, nie ma klimatyzacji (co jasne), a jeśli chce się schłodzić silnik (stary patent) to trzeba włączyć ogrzewanie, co też się robi, nawet w takich warunkach. Szczęściem byliśmy przygotowani. Wspaniały Marek Chrząszcz z Hid-Ration, wyposażył nas w kamizelkę i elektrolity do nawadniania. Każdy chciał jej dotknąć, się schłodzić przytulając. Nie spodziewaliśmy się, że zrobimy taką furrorę! Jeśli chodzi o wyniki, znów szukanie coraz lepszych czasów, ustawianie się za innymi, znów czerwona flaga i dwa razy full course yellow.
Bywa i tak, a dobrze, że były te sesje we czwartek. Każdy kilometr doświadczenia jest na wagę złota.

Co jest ważniejsze od czasów na treningach? Cele treningowe. Dlaczego? Bo wtedy czasy dobrze się składa. I Filip złożył co nieco, a ja wygrywając konkurs żartów dostałem nagrodę. Otóż wspomniany inżynier pokazał mi wzór na uślizg samochodu, dający odpowiedź, czy auto jest nad, czy podsterowne. Zachowam go dla siebie. Żartuję, już go zapomniałem😊
Sobota/Niedziela
(…) Najważniejsze to być silnym, wicher silne drzewa głaszcze, hej
Kwalifikacje były w samo południe a my przyjechaliśmy wcześnie rano. Lubimy być wcześniej, bo przecież kto późno przychodzi, ten sam sobie szkodzi, prawda?
Plan na kwalifikacje, to było pojechać tak samo dobrze pierwszy i drugi sektor, bo na treningach do połowy toru, Filip był tak szybki jak kierowca z Top 5. Znaczy poprawić połowę drugiego i trzeci sektor, złapać slipstream i będzie dobrze.
W warunkach wysokiego stresu, dobrze jest nie bodźcować się nadmiernie, więc i wskazówki muszą być proste. Dlatego zamiast rozglądać się za szybkimi kierowcami zasada była jedna – jak widzisz kogoś z 7 na końcu, zabieraj się za nim. Tor był szybki tylko przez trzy okrążenia, trochę pecha i Filip wywalczył 19 pozycję. Tylko 1,2 sekundy straty do lidera, co dało naprawdę dobry wynik. On był szybki, inni szybsi, jednak brak doświadczenia (ustawienie na torze) dało o sobie znać. Niemniej jakby nie patrzeć prawie połowa stawki 19/36.
Wyścig to już inna sprawa. Start był później, więc i tor był łaskawszy. Wcześniej piętą achillesową były starty, tutaj zachował przytomność umysłu i naprawdę dobrze zaczął. Włączył chłodzenie silnika, upał był niemiłosierny, co zmniejszyło „możliwości” poznawcze naszego bohatera. Dość powiedzieć, że zaraz na początku kamera nagrywająca przejazd wyłączyła się z gorąca! Ja szalałem na dachu budynku skąd oglądałem zmagania Clio. Zauważyłem wyraźną poprawę w ostatnim sektorze, co było bardzo optymistyczne.
Z tych mniej pozytywnych aspektów, trzeba powiedzieć, że utknął za wolniejszym kierowcą, przypuścił parę ataków, ostatecznie dojechał na 18 miejscu. Brakło trochę odwagi, błysku szaleństwa, i chłodnej głowy. Jednak trudno o nią w takich upalnych warunkach. Nie ma co żałować, trzeba wyciągnąć wnioski, bo był duży zawód przy oglądaniu i analizie wyścigu. Nie wiem ile razy słyszałem „tu mogłem”, chyba z milion.
Niedziela
(…) Głosem serca się nie kieruj, tylko forsa ważna w życiu jest
W niedzielę kwalifikacje były wcześniej, a to znaczy, że tor będzie zimniejszy, i nawet po 4-5 okrążeniu można było osiągnąć dobry czas. Filip wraz z kolegą z zespołu Mauro, niestety utknęli w niekorzystnym położeniu, nawet czekanie na torze, na kogoś nie zdało egzaminu, czasu nie udało się poprawić, więc kwalifikacje skończył na 23 miejscu i z niego startował podczas wyścigu.
Tutaj spodziewalibyśmy się długiego opisu całej sytuacji, jednak historia finałowych zmagań zakończyła się na drugim okrążeniu. Udało mi się wejść na tor (filmik będzie na youtube, a co!), chwilę przed startem. Filip wywalczył pozycję, obronił się przy pszczółkach, przed kolegą z Serbii i nabierał pewności. Nabierał, nabierał, ale nie nabrał, bo niestety strzał z tyłu posłał go w gravel i w bandę. Drugie okrążenie, koniec wyścigu, czerwona flaga.
Kompletnie nie takiego finału oczekiwał, zawód był spory. Zostaliśmy wezwani jeszcze do stewardów, aby w obecności poszkodowanego wlepić karę sprawcy. Marna pociecha, bo jeszcze kosztorys do nas nie dotarł, ale jak to mówią. Kto chce się ścigać, nie może się migać.
Trzymajcie kciuki za SPA, bo wyścig w Belgii będzie już w połowie września!
Dziękujemy wszystkim wspierającym, serwisowi francuskie.pl, zegarkom Błonie, Hid-Ration, Aifo Components, Aisetowi i wielu wielu innym wspaniałym osobom które dopingują i zachęcają do wzmożonego wysiłku. Dziękujemy, że czytacie opisy, trzymacie kciuki i dodajecie otuchy, każda Wasza reakcja, komentarz a teraz sub na YT, daje nam 0,2 na prostej! 😊 Dzięki wielkie!
Z pozdrowieniami
Wasz Mechanik
Zobacz także:
- Renault rozwija ofertę LPG. Clio z automatem EDC, Symbioz z zasięgiem do 1500 km
- Test: Renault Clio 1.8 Full Hybrid E-Tech 160, czyli znakomity kandydat. Tak Renault rozdaje karty w segmencie B













































