Głośna historia kierowców z okolic Tarnowa rzeczywiście brzmi absurdalnie. Ludzie mieli przejść kurs, zdać państwowy egzamin i przez lata normalnie jeździć, a teraz ich uprawnienia są kwestionowane z powodu nieprawidłowości w dokumentacji szkoły jazdy. Część medialnych opisów tej sprawy idzie… w stronę fantazji. Wyjaśniamy.
W jednej ze szkół nauki jazdy w rejonie Tarnowa właściciel miał fałszować dokumentację kursów, między innymi potwierdzenia dotyczące wymaganych elementów szkolenia, takich jak pierwsza pomoc czy egzaminy wewnętrzne. Kursanci mogli przy tym nie wiedzieć, że cokolwiek jest nie tak: kończyli szkolenie, trafiali do państwowego ośrodka egzaminacyjnego, zdawali egzamin i otrzymywali prawa jazdy. Po latach, gdy fałszerstwa wyszły na jaw, prokuratura zaczęła kwestionować wcześniejsze decyzje administracyjne, w efekcie osoby, które same nie oszukiwały i zdały państwowy egzamin, mogą dziś mierzyć się z postępowaniami dotyczącymi odebrania prawa jazdy.
Kodeks postępowania administracyjnego daje prokuratorowi prawo wniesienia sprzeciwu wobec ostatecznej decyzji administracyjnej. Nie oznacza to jednak, jak próbują to wmawiać niektóre media, że prokurator sam cofa prawo jazdy albo wydaje staroście polecenie odebrania dokumentu. Art. 186 KPA mówi wprost, że po wniesieniu sprzeciwu właściwy organ administracji wszczyna postępowanie z urzędu i zawiadamia o tym strony. Innymi słowy mówiąc toczy się postępowanie administracyjne, a nie proste wykonanie decyzji prokuratora.
Ustawa o kierujących pojazdami wymienia osobno dwa warunki uzyskania prawa jazdy: odbycie wymaganego szkolenia oraz zdanie egzaminu państwowego. Co więcej, ta sama ustawa wskazuje, że szkolenie obejmuje także naukę udzielania pierwszej pomocy oraz egzamin wewnętrzny. Jeżeli dokumentacja potwierdzająca te elementy została sfałszowana, problem prawny jest więc realny nawet wtedy, gdy kierowca później uczciwie zdał egzamin państwowy.
Nie można jednak pisać, że państwowy egzamin został unieważniony. Z przepisów wynika przede wszystkim możliwość wzruszenia wcześniejszej decyzji administracyjnej, jeżeli opierała się ona na fałszywych dowodach albo została wydana w związku z przestępstwem. To nie jest dokładnie to samo. Cała sprawa pozostaje poważna i pokazuje realną lukę w systemie.
Najbardziej poszkodowani mogą być bowiem ludzie, którzy działali w dobrej wierze, zdali państwowy egzamin i nie mieli pojęcia o fałszerstwach w dokumentacji szkoły.
Do sprawy będziemy wracać.






