Na 24-godzinnym wyścigu Le Mans odegrano Marsyliankę dla Alpine

0
68

Nicolas Lapierre, Gustavo Menezes i Stéphane Richelmi zaliczyli doskonały występ samochodem Signatech-Alpine z numerem 36, wygrywając wyścig 24H Le Mans w klasie LMP2.

Zespół zdobył również piąte miejsce w klasyfikacji generalnej.

Wynik ten, będący kolejnym krokiem po zwycięstwie na torze Spa, daje zespołowi wyraźną przewagę w klasie w mistrzostwach długodystansowych FIA World Endurance Championship (WEC).

Walczący o miejsce na podium zespół Baxi DC Racing Alpine z numerem 35, z Nelsonem Panciaticim, Ho-Pin Tungiem i Davidem Chengiem za kierownicą, zmuszony był wycofać się z rywalizacji w niedzielę rano.

Pogoda, nieprzewidywalna od początku treningów, znowu utrudniła życie kierowcom i zespołom rywalizujących w 24-godzinnym wyścigu w Le Mans.

W niedzielę po południu, na pół godziny przed startem, ulewa zmusiła zespoły do zmiany opon na deszczowe na pierwsze okrążenia wyścigu.

Wyścig – po raz pierwszy od 84 lat rozpoczęty za samochodem bezpieczeństwa – tak naprawdę rozpoczął się dopiero po około pięćdziesięciu minutach. Dwa samochody Alpine A460 bardzo szybko zajęły pierwsze dwa miejsca w klasie LMP2. Po pierwszej godzinie wyścigu bolid Signatech-Alpine z numerem 36 utrzymywał prowadzenie, tuż przed samochodem Baxi DC Racing z numerem 35.

Przy szybko wysychającym torze i prognozach zapowiadających kolejne opady, zespół miał do wyboru kilka strategicznych możliwości doboru opon. Niestety podjęta decyzja okazała się nietrafna i oba Alpine A460 musiały powrócić do alei serwisowej. I tak po dwóch godzinach wyścigu spadły na 12. i 15. pozycję.

W tej fazie wyścigu prognoza wskazywała, że deszcze nie powrócą. Nicolas Lapierre i Nelson Panciatici, siedzący za kierownicą od początku wyścigu, nie tracili jednak ani chwili, nadrabiając zaległości. Później przekazali stery odpowiednio Gustavo Menezesowi i Ho-Pin Tungowi, a następnie Stéphane’owi Richelmiemu i Davidowi Chengowi, którzy dalej pracowali na dobre miejsca zespołów.

O dziewiątej wieczorem, mając za sobą jedną czwartą wyścigu, Gustavo Menezes utrzymywał drugie miejsce w bolidzie z numerem 36, zaś  prowadzący numer 35 Ho-Pin przedarł się do pierwszej dziesiątki.

Zespół wypracował sobie pozycję pozwalającą na zdobycie zwycięstwa w trakcie jazdy nocnej, bez wahania zmieniając strategię w zależności od wydarzeń na torze. Kiedy na przykład na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, zespół Philippe’a Sinaulta wykorzystał przerwę w rywalizacji, by zjechać do boksu na pełny przegląd, wiedząc, że nie straci w ten sposób dużo czasu.

Po zdobyciu prowadzenia w klasie Nicolas Lapierre oddał miejsce za kierownicą Gustavo Menezesowi. Kalifornijczyk, występujący po raz pierwszy w słynnym wyścigu Le Mans, w ciągu swoich trzech godzin za kierownicą wykonał świetny przejazd. Zwiększył przewagę samochodu Signatech-Alpine nad rywalami, umacniając swoją pozycję! Około 4.00 rano w niedzielę, gdy przekazywał ster Nicolasowi Lapierre, jego wynik został nagrodzony aplauzem przez fanów zgromadzonych w alei serwisowej.

Kilka chwil później z takim samym przyjęciem spotkał się Ho-Pin Tung, który również przejechał cztery pit-stopy, utrzymując świetny czas i równe tempo. Chiński kierowca po dotarciu na szóste miejsce w klasyfikacji przekazał kierownicę Nelsonowi Panciaticiemu.

Nie tracąc tempa, Francuz, przed wschodem słońca przeskoczył o kolejne dwie pozycje. Jednakże dla samochodu z numerem 35 wyścig zakończył się gwałtownie o godz. 7.05 rano – samochód wypadł  z toru, prawdopodobnie w wyniku problemu mechanicznego. Po uderzeniu w bandę na szykanie Forza, Nelson nie miał innej możliwości niż wycofać się z wyścigu.

Ochłonąwszy po tym rozczarowaniu, zespół skupił uwagę na samochodzie numer 36, który w tej fazie wyścigu miał nad innymi przewagę jednego okrążenia. Utrzymując równe tempo pomimo dużego zagęszczenia samochodów, Stéphane Richelmi umocnił osiągnięcia swoich kolegów z zespołu, prowadząc przez większą część godzin porannych.

Odpowiedzialność i zaszczyt przejechania przez linię mety spoczęły na Nicolasie Lapierre. Po kolejnych trzech bezbłędnych zmianach członkowie zespołu Signatech-Alpine mogli świętować historyczne osiągnięcie, jakim było ich pierwsze zwycięstwo w wyścigu Le Mans.

Dla Alpine zwycięstwo to stanowi kolejny punkt w imponującym sportowym dorobku. Każdy, kto interesuje się francuskim sportem motorowym, z dumą wspomina zwycięstwo samochodu A442B prowadzonego przez Didiera Pironiego i Jean-Pierre’a Jaussauda w klasyfikacji generalnej w roku 1978. Tegoroczne zwycięstwo w klasie LMP2 stanowi już siódmy tryumf klasowy Alpine w wyścigu 24H Le Mans i drugi spośród najlepszych wyników marki w tych słynnych zawodach.

Dzięki dwukrotnemu zwiększeniu liczby punktów po tym wyścigu zespół Lapierre/Menezes/Richelmi jest obecnie zdecydowanym liderem w klasyfikacji FIA Endurance LMP2. Signatech-Alpine prowadzi również niepodzielnie w klasyfikacji konstruktorów.

Bernard Olivier, zastępca dyrektora zarządzającego Alpine: „Zawsze mówiliśmy, że naszym celem jest zwycięstwo w klasie LMP2 w wyścigu 24H Le Mans. Aby to osiągnąć, nawiązaliśmy zwycięską współpracę z zespołem Signatech-Alpine, mającym do dyspozycji sześciu kierowców, dwa bardzo szybkie samochody Alpine A460 i doświadczony zespół techniczny. Już od pierwszych treningów uzyskaliśmy dobre tempo i konkurowaliśmy o pole position. W trakcie wyścigu kierowcy walczyli w wielkim stylu, nadrabiając pozycję. Dobry styl stanowi dla Alpine wartość podstawową. Czy można sobie wyobrazić lepszą okazję dla odrodzenia marki w 2016 roku i pokazania nowego modelu seryjnego niż to wspaniałe zwycięstwo? Nicolasowi [Lapierre], Gustavo [Menezesowi] i Stéphane’owi [Richelmiemu] gratuluję tego fantastycznego wyniku, który zostanie dostrzeżony na całym świecie. Tak jak wszyscy w zespole żałuję tylko, że oba nasze samochody nie dotarły na linię mety. Żal nam Nelsona [Panciaticiego], który doskonale odrabiał pozycję i jego kolegów z zespołu – Davida [Chenga] i Ho-Pin [Tunga]. Będą jednak mieli inne okazje w kolejnych rundach FIA WEC, aby pokazać, co potrafią”.

Philippe Sinault, szef zespołu Signatech-Alpine: „Dla wielu ludzi to zwycięstwo było przypieczętowane jeszcze przed startem, co stanowiło dla nas jakąś presję. Musieliśmy temu sprostać i podejść do tego wspaniałego 24-godzinnego wyścigu z szacunkiem, na jaki zasługuje. Zarazem nie mogliśmy po prostu czekać na błędy innych, bo doświadczenie pokazuje, że klasy LMP2 nie można wygrać z takim podejściem. W tym roku ponownie jazda nocna była decydująca. My ze swojej strony poradziliśmy sobie z trudnościami nocnego wyścigu, maksymalnie wykorzystując na torze potencjał Nicolasa, gdy warunki były najtrudniejsze. Ustawienia samochodu były też bardziej dostosowane do niższych temperatur, które panują w nocy.
Z drugiej strony Gustavo i Stéphane jechali doskonale, nie popełniając najmniejszego błędu. Mieli naprawdę niesamowity debiut na tym torze! To fantastyczne zwycięstwo. Weekend byłby doskonały, gdyby do mety dojechał też samochód numer 35. Nelson [Panciatici] absolutnie nie ponosi winy za wypadnięcie z toru. Było ono spowodowane problemem mechanicznym, którego przyczynę musimy jeszcze ustalić”.

Nelson Panciatici: „Oczywiście, że takie zakończenie wyścigu jest frustrujące. Tak naprawdę nie wiemy, co się stało z samochodem, ale dojeżdżając do szykany Forza, zostałem bez hamulców. Przeleciałem i wjechałem w bandę. To wielka szkoda, bo dobrze nadrabialiśmy pozycję i mieliśmy szanse  dotrzeć na podium. Z osobistego punktu widzenia był to niewątpliwie mój najlepszy występ w Le Mans. Myślę, że byłem jednym z najszybszych kierowców na torze”.

David Cheng: „Wiemy, że sport motorowy potrafi być nieprzewidywalny, a w Le Mans bardziej niż gdziekolwiek indziej. Do poranka samochód działał naprawdę dobrze i mieliśmy dobre, równe tempo. Niestety Nelson natrafił na problem mechaniczny. Takie rzeczy się zdarzają. Pozytywne jest to, że w tak dobrze obsadzonej rywalizacji pokazaliśmy duży potencjał. Teraz myślę tylko o jednym: żeby wrócić tu za rok! Wcześniej zaś mamy przed sobą resztę sezonu WEC na to, by się zaprezentować”.

Ho-Pin Tung: „Naprawdę dobrze mi się jechało, zwłaszcza w nocy, kiedy zdecydowaliśmy się, żeby na jednym zestawie opon jechać nie trzy, a cztery postoje. Jechałem w dobrym rytmie, chociaż nie zawsze łatwo było przebić się przez tłok na torze. Kilka razy bałem się, na przykład gdy dwa samochody zderzyły się przede mną na zakręcie przy torze kartingowym! Udało mi się jednak je ominąć. Z czasem przesuwaliśmy się w górę klasyfikacji. W tak dobrej sytuacji tym bardziej frustrujące było wypadnięcie z wyścigu”.

Nicolas Lapierre: „Dla mnie to zwycięstwo wiąże się z wielkimi emocjami. Reprezentowanie Alpine w Le Mans jest czymś wyjątkowym, ale jestem też bardzo szczęśliwy, że od początku sezonu dołączyłem do zespołu Philippe’a [Sinault]. W trakcie wyścigu było kilka potknięć, takich jak dobór opon na początku wyścigu, który nie był najlepszy na pierwsze okrążenia. Mieliśmy jednak najszybszy samochód i udało nam się nadrobić czas, który straciliśmy w alei serwisowej. Myślę, że to zwycięstwo zawdzięczam w równej mierze atutom zespołu i moich kolegów, jak mojej jeździe. Gustavo i Stéphane wykonali świetną robotę. Przyjęli sposób myślenia konieczny, aby osiągać dobre wyniki w Le Mans”.

Gustavo Menezes: „Moja wiedza o wyścigu Le Mans ograniczała się do filmów, które widziałem w Internecie, ale ściganie się na tym torze było jedną z moich życiowych ambicji. Zwycięstwo w pierwszym występie jest czymś zupełnie niewiarygodnym. Żeby wygrać te zawody, wszyscy musieli dać z siebie absolutnie wszystko i zachować zimną krew. Wynik jest owocem wytężonej pracy. Jest to spełnienie marzeń. Jechałem trzy długie zmiany: potrójną, poczwórną i znowu potrójną. Pomiędzy swoimi zmianami nie spałem wiele, chciałem bowiem jak najwięcej wynieść z tego doświadczenia. Samochód spisał się doskonale, był bardzo przewidywalny w prowadzeniu i równomiernie zużywał opony. To trochę ułatwiło nam zadanie. Gdy już się dotrze na metę, podium tego wyścigu jest najwspanialszym uczuciem na świecie!”

Stéphane Richelmi: „Przez ostatnie trzy tygodnie zespół wykonał świetną pracę, przygotowując się do tegorocznego 24H Le Mans. To niesamowite uczucie – dołożyć swoją cegiełkę do zwycięstwa zespołu i Alpine. Niewątpliwie startowaliśmy w wyścigu jako faworyci, staraliśmy się jednak o tym nie myśleć, aby nie tracić koncentracji. Cieszy mnie to, że teraz mamy za sobą zwycięstwo w Monako (GP2 w 2014 r.) i w Le Mans. To są, moim zdaniem, najbardziej liczące się wyścigi. Daje mi to motywację i chęć, aby próbować osiągać kolejne sukcesy z tym fantastycznym zespołem”.

 

Klasyfikacja LMP2 – 24h Le Mans
1. Signatech-Alpine nr 36 – 357 okr.

2. G-Drive Racing nr 26 +2:40.640
3. SMP Racing nr 37 +4 okr.
4. Strakka Racing +6 okr.
5. Eurasia Motorsport +9 okr.

 

 

żródło: Renault Polska

Galeria

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshock???cooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsad!?ideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
wpDiscuz