Miał dwucylindrowy silnik o mocy zaledwie 31 KM, prawdziwe siodło, odłączaną naczepę i aż cztery pedały w kabinie. Ciągnik siodłowy zbudowany na bazie Citroëna Acadiane kosztował 38 tys. marek niemieckich, czyli mniej więcej tyle, ile Mercedes 280 E. Powstały w 1983 roku Gauloises-Truck przetrwał i nadal potrafi wyjechać na drogę.
Na pierwszy rzut oka wygląda jak model w skali, który ktoś postawił obok prawdziwych samochodów. Proporcje są znajome z dużych ciężarówek: krótka kabina kończy się tuż za siedzeniami, za nią znajduje się siodło, a nad zestawem góruje wysoka campingowa naczepa. Dopiero niewielkie koła, żółte reflektory oraz znajomy przód Citroëna Acadiane zdradzają, że mamy przed sobą jeden z najbardziej szalonych samochodów reklamowych lat 80. A ta historia zaczęła się w Republice Federalnej Niemiec, gdzie papierosy Gauloises były dystrybuowane przez British American Tobacco.
Obsługująca markę agencja Heye & Partner szukała sposobu na podkreślenie jej francuskiego charakteru. Jednym z założycieli agencji był Halwart Schrader, miłośnik Citroënów i właściciel kilku egzemplarzy Traction Avant, dlatego samochody z szewronami stały się naturalnymi bohaterami kampanii. Pierwsze tak zwane Gauloises-Enten pojawiły się w 1981 roku. Były to fantazyjnie przebudowane egzemplarze 2CV, Dyane i Acadiane, które objeżdżały niemieckie miasta, przyciągały tłumy, a następnie trafiały do zwycięzców konkursów organizowanych przez markę. W tej samej reklamowej rodzinie znalazł się pływający Citroën 2CV, który naprawdę przeprawił się przez Łabę, samochód z parkometrami, wydłużony Pullman z barem oraz wersja zamieniona w mobilną pracownię malarską.
W 1983 roku pomysł został doprowadzony do granic motoryzacyjnego absurdu i powstał Truckente, nazywany również Gauloises-Truckiem, czyli Acadiane występujący w roli prawdziwego ciągnika siodłowego.
Połowa Acadiane została ciągnikiem, skrzynie ładunkowe stworzyły naczepę
Konstruktorzy odcięli tylną część dostawczego Acadiane, a za kabiną zamontowali niewielkie siodło. Jednoosiową naczepę zbudowano z połączonych sekcji ładunkowych pochodzących z furgonetek. Zachowano charakterystyczne przetłoczenia blachy oraz podwyższony dach, dodano bagażnik, koło zapasowe i skrzynie, a wnętrze urządzono jako część campingową. Naczepę można było odłączyć i ustawić na podporze dokładnie tak, jak w pełnowymiarowym zestawie. Pod kabiną pozostała seryjna mechanika Acadiane: chłodzony powietrzem, dwucylindrowy bokser o pojemności 602 cm³ rozwijał około 31 KM i współpracował z czterobiegową skrzynią. Standardowy dostawczak ważył około 680 kg i mógł osiągnąć w przybliżeniu 100 km/h, natomiast dla zestawu z naczepą nie zachowały się wiarygodne pomiary osiągów. Wiadomo za to, że dopuszczalna masa całkowita całej tej ciężarówki wynosiła zaledwie 1,02 tony, czyli mniej niż waży wiele współczesnych samochodów miejskich o elektrykach nie wspominając.
Rozmiar nie przekonał niemieckiego nadzoru technicznego do pobłażliwości. Urząd zażądał trzeciego układu hamulcowego przeznaczonego dla naczepy a jego sterowanie umieszczono w kabinie w formie czwartego pedału, obok sprzęgła, hamulca i gazu. Kierowca musiał więc obsługiwać manualną skrzynię biegów oraz dodatkowy hamulec nogami, które miały do dyspozycji więcej pedałów niż przewiduje standardowa anatomia.
38 tys. marek za 31 KM
Przebudowa kosztowała w 1983 roku 38 tys. marek niemieckich. Dla porównania za podobną kwotę można było wówczas kupić Mercedesa W123 280 E, szybką limuzynę z sześciocylindrowym silnikiem. Po zakończeniu kampanii Truckente został nagrodą w konkursie. Zwycięzca sprzedał go w 1987 roku do południowych Niemiec, a przez następne trzy dekady pojazd jeszcze dwukrotnie zmieniał właściciela. Zestaw zachował oryginalne niebieskie malowanie, oznaczenia Gauloises i grafikę z papierosem, otrzymał niemieckie zabytkowe tablice H i pozostał sprawny. W 2021 roku zajął trzecie miejsce w konkursie Collectors Choice podczas Classic-Gala Schwetzingen, rok później pokazała go telewizja SWR, a latem 2025 roku został sfotografowany podczas jazdy autostradą A6 w rejonie Ramstein.
Dzisiaj taki przejazd po Polsce zakończyłby się problemem
Gauloises-Truck jest również świadectwem czasów, w których producenci papierosów mogli organizować widowiskowe kampanie w przestrzeni publicznej, bo gdyby współcześnie taki samochód objeżdżał polskie miasta w celu promowania marki tytoniowej, jego ogromne napisy i symbole spełniałyby ustawową definicję reklamy wyrobów tytoniowych. Artykuł 8 ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych zabrania takiej reklamy między innymi w miejscach publicznych, a artykuł 12 przewiduje za naruszenie przepisów grzywnę do 200 tys. zł, karę ograniczenia wolności albo obie kary łącznie.
Dla osób przewrażliwionych na punkcie używek przypominamy, że pokazanie zachowanego pojazdu i opisanie jego historii służy dokumentowaniu dziejów motoryzacji, podobnie jak przypominanie, że André Citroën doradzał niegdyś, jak reklamować papierosy.
Źródło: studium przypadku Wie Heye & Partner auf die Enten kam, 12 marca 1985 r., s. 50 i nast.








