W 1982 roku pięć specjalnie zbudowanych Citroënów ruszyło w trasę po 35 niemieckich miastach. Największą sensację wywoływał 2CV z uszczelnionym nadwoziem, bocznymi pływakami i silnikiem łodziowym o pojemności 990 cm³, który przepłynął Łabę z prędkością około 10 km/h. Całe przedsięwzięcie było dziwą zakazaną już reklamą papierosów marki Gauloises.
Wyobraź sobie, że producent papierosów zamawia pięć samochodów, oddział marki Citroën buduje je od podstaw, a następnie cała grupa rusza w objazd kraju, zamieniając rzeki, place i ulice w spektakl reklamowy. Jeden samochód potrafi pływać, drugi ma własne parkometry, trzeci wozi bar i zestaw stereo, czwarty staje się mechaniczną orkiestrą, a piąty można pomalować i później zmyć z niego rysunki wodą. Historia brzmi jak fragment komedii, ale zachowały się firmowe fotografie oraz bardzo dokładny opis z zimy 1982 roku. Zdjęcie pływającego 2CV, które od lat krąży w internecie, pochodzi właśnie z tego materiału.
Pięć Citroënów objechało i opłynęło 35 niemieckich miast
Gauloises było marką papierosów bardzo mocno odwołującą się do francuskiego stylu, swobody i charakteru. Do niemieckiej kampanii potrzebowano więc drugiego symbolu Francji, który natychmiast przyciągał uwagę. Wybór Citroëna 2CV był niemal naturalny bo mały samochód z charakterystyczną sylwetką wzbudzał sympatię, dawał ogromne możliwości przeróbek i w Niemczech miał już własny przydomek – Ente, czyli kaczka. Specjalne pojazdy zbudował oddział Citroëna w Hamburgu, firmowy biuletyn określał całą piątkę jako wyjątkowe 2CV, choć na zachowanych zdjęciach oprócz trzech osobowych kaczek widzimy również dwa użytkowe Citroëny Acadiane, należące do tej samej rodziny technicznej. Samochody ruszyły w objazd 35 niemieckich miast. Każdy otrzymał działające wyposażenie podporządkowane innemu pomysłowi, dzięki czemu cała kampania sama dostarczała tematów gazetom i fotografom.
Citroën 2CV, który zamieniał się w motorówkę
Gwiazdą przedsięwzięcia został model nazywany Schwimm-Ente, czyli pływającą kaczką. Zachowano rozpoznawalne nadwozie 2CV, ale przygotowanie samochodu do wejścia do wody wymagało znacznie większych zmian niż zamontowanie silnika na tylnej klapie. Karoserię uszczelniono, a po obu stronach zamontowano dodatkowe pływaki zwiększające wyporność. Z tyłu znalazł się silnik zaburtowy, który przejmował napęd po wjechaniu samochodu do wody, firmowy materiał Citroëna podaje pojemność 990 cm³. Na dachu umieszczono światła nawigacyjne, wiosło i sygnały wymagane od jednostek pływających. Na masce znalazło się koło ratunkowe, z przodu można dostrzec kotwicę, a na burcie pojawiła się nazwa MS Gauloises 1, jak w prawdziwym statku.
Konstruktorzy zadbali zarówno o bezpieczeństwo, jak i o formalne wyposażenie potrzebne do poruszania się po wodzie a najważniejsza próba odbyła się na Łabie. Citroën wjechał do rzeki i przepłynął na drugą stronę z prędkością około 10 km/h. Nie był to wynik imponujący dla motorówki, ale widok zwyczajnego 2CV sunącego po wodzie z kierowcą siedzącym za kierownicą musiał robić ogromne wrażenie i właśnie wtedy powstała fotografia oznaczona numerem archiwalnym Citroëna 82.418.5, którą widzicie pod tytułem wyżej.
Samochód z parkometrami i 2CV Pullman z własnym barem

Drugi pojazd nazywano Contractuelle, co można przetłumaczyć jako samochód kontrolerki parkowania. Tył 2CV został przebudowany i powiększony, a po obu stronach zamontowano dwa prawdziwe parkometry. Kierowca woził więc własne urządzenia do pobierania opłat za postój.
Citroën skomentował ten pomysł żartem, że człowiek nigdy nie jest lepiej obsłużony niż przez samego siebie.

Znacznie bardziej luksusowy charakter otrzymał 2CV Pullman. Nadwozie wydłużono o 50 cm, wygospodarowując wewnątrz miejsce na bar, dodatkowe siedzenia, stolik oraz zestaw stereo. Mały i z założenia niezwykle prosty samochód został zamieniony w karykaturę reprezentacyjnej limuzyny, której wyposażenie bardziej pasowało do dużego amerykańskiego sedana niż do dwucylindrowego Citroëna.
Przeróbka została wykonana na tyle starannie, że wydłużone nadwozie otrzymało dodatkową parę drzwi i zachowało proporcje oryginalnego 2CV. Dopiero dłuższe spojrzenie pozwalało zauważyć, że środkowa część samochodu jest wyraźnie większa niż w wersji seryjnej.
Acadiane, która grała jak katarynka

Czwarty pojazd powstał na bazie użytkowego Citroëna Acadiane. Nosił nazwę „Barbara-barbarie” i został wyposażony w dekoracyjną konstrukcję przypominającą katarynkę lub niewielkie organy. W zabudowie znajdowały się głośniki oraz radio z magnetofonem kasetowym, a całość uruchamiano za pomocą korby umieszczonej na zewnątrz. Pomysł wykorzystywał samochód nie tylko jako powierzchnię reklamową, ale również jako źródło muzyki.
Wystarczyło zatrzymać Acadiane na placu, zakręcić korbą i rozpocząć przedstawienie. Trudno było przejść obok takiego pojazdu obojętnie…
Citroën, po którym można było pisać i rysować

Ostatnia Acadiane otrzymała nazwę „Salut l’artiste”. Jej nadwozie pokryto specjalną powierzchnią działającą podobnie jak tablica. Przechodnie mogli rysować i pisać po samochodzie, a później całą pracę usuwano wodą, przygotowując miejsce dla kolejnych pomysłów.
Z boku zamontowano rozkładany blat przypominający paletę artysty, a w samochodzie przewożono kredę, farby, gąbki i pozostałe przybory. Pojazd zmieniał wygląd w każdym mieście, ponieważ uczestnicy kampanii pozostawiali na nim własne rysunki i hasła. Była to forma interaktywnej reklamy wiele lat przed upowszechnieniem tego pojęcia w marketingu.
Nie pali, nie pije, pływa
Citroën opisał całą kampanię tytułem Elle fume pas, elle boit pas, elle nage, który można swobodnie przetłumaczyć jako Nie pali, nie pije, pływa a gra słów pasowała zarówno do samochodu, jak i do reklamowanego produktu, a przy okazji podkreślała najbardziej niezwykłą umiejętność pływającego 2CV. W późniejszych latach powstawały następne pojazdy Gauloises, w tym słynny ciągnik siodłowy zbudowany z Citroëna Acadiane, ale o tym napiszemy w oddzielnym materiale.
Pomysł zamiany „kaczki” w jednostkę pływającą wracał później w różnych częściach świata. Na Francuskie.pl opisywaliśmy między innymi argentyński projekt z bocznymi kołami napędowymi oraz 2CV, który w 1989 roku próbował przepłynąć kanał La Manche. Były to jednak inne konstrukcje, niezwiązane z samochodem Gauloises.
Pływająca kaczka pojawiła się już również w naszym zestawieniu najbardziej szalonych i najdziwniejszych wersji Citroëna 2CV, ale dopiero firmowy biuletyn z 1982 roku pozwala odtworzyć pełną historię całej piątki oraz prawidłowo opisać zachowane fotografie.
Więcej niezwykłych opowieści, modeli, projektów i polskich wątków znajdziecie w naszym obszernym materiale Historia marki Citroën – geniusz André Citroëna, związki z Polską i rozwój francuskiej marki.
źródło: „Le Double Chevron”, nr 70, zima 1982, strony 30–31










