Jeremy Clarkson ma do Citroëna wyraźną słabość. W jego przypadku nie poznaje się jej po deklaracjach, lecz po słowach, których używa, gdy trafia na naprawdę dobrego Citroëna. Najlepiej jeżdżący samochód, jaki kiedykolwiek stworzono, zdumiewająco piękny, bardziej komfortowy niż każdy niemiecki rywal, spodobał mi się. Człowiek, który przez kilkadziesiąt lat zawodowo zajmował się wyśmiewaniem samochodów przy Citroënach zaskakująco często opuszcza gardę.
Jeremy Clarkson potrafi nazwać samochód beznadziejnym z powodu źle umieszczonego przycisku, zakpić z całego kraju na podstawie działania skrzyni biegów i potraktować producenta tak, że jego dział PR najchętniej wyłączyłby internet. Tym ciekawsze staje się to, co działo się przez lata, gdy Clarkson wsiadał do samochodów Citroëna. Oczywiście nie wszystkich, bo jego sympatia do francuskiej marki nigdy nie była bezkrytyczna. Kiedy jednak Citroën robił dokładnie to, co historycznie wychodziło mu najlepiej, czyli tworzył samochód komfortowy, dziwny, odważny i kompletnie inny od niemieckiej konkurencji, Clarkson potrafił zachwycić się nim jak mało kto.
Zebraliśmy dziesięć jego wypowiedzi z różnych lat. Dopiero zestawione obok siebie pokazują coś, czego przy pojedynczych testach można nie zauważyć. Clarkson naprawdę ma słabość do Citroëna.
1. Citroën CX: „To dosłownie najlepiej jeżdżący samochód ze wszystkich”
Clarkson jeździł właściwie wszystkim: Rolls-Royce’ami, Bentleyami, Mercedesami klasy S, supersamochodami, limuzynami i konstrukcjami kosztującymi miliony. A jednak podczas programu The Grand Tour, siedząc za kierownicą starego Citroëna CX Break, powiedział:
„To dosłownie najlepiej jeżdżący samochód ze wszystkich”.
Jak już informowaliśmy na Francuskie.pl, później Clarkson porównał jazdę CX-em do leżenia na wygodnym posłaniu na tropikalnej plaży. W bagażniku samochodu umieszczono ludzi próbujących rozbroić bombę podczas jazdy po bruku. Citroën pozwolił im spokojnie pracować, podczas gdy niemiecki rywal w tym samym eksperymencie został przedstawiony w znacznie mniej korzystnym świetle.
2. Citroën CX: „Jest niesamowicie komfortowy”
Clarkson chwilę później właściwie podsumował cały sens istnienia hydropneumatycznego Citroëna:
„Jest niesamowicie komfortowy”.
W jego ustach słowo „komfortowy” ma szczególne znaczenie, bo przez lata regularnie krytykował samochody z twardymi zawieszeniami, ogromnymi kołami i producentów przekonanych, że każda rodzinna limuzyna powinna zachowywać się jak auto przygotowane na Nürburgring.
3. Citroën SM: „Co za zdumiewająco piękny samochód”
CX zachwycił go zawieszeniem, ale przy Citroënie SM wystarczyło właściwie jedno spojrzenie. Gdy samochód pojawił się podczas realizacji The Grand Tour, Clarkson opublikował jego zdjęcie z krótkim komentarzem:
„Co za zdumiewająco piękny samochód”.
Pisaliśmy wtedy na Francuskie.pl, że trudno było się z nim nie zgodzić. SM Roberta Oprona pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych samochodów w historii marki: hydropneumatyka Citroëna, futurystyczna sylwetka i silnik Maserati stworzyły konstrukcję, która nawet pół wieku później wygląda tak, jakby projektant świadomie zignorował wszystkie obowiązujące zasady.
4. Citroën C6: „Jeśli chodzi o komfort, C6 jest po prostu niesamowity”
W 2006 roku przyszła kolej na C6. Clarkson zestawił francuską limuzynę z BMW 5 i zrobił coś, co w jego programach zdarzało się regularnie: zamiast tabeli parametrów wymyślił eksperyment. Na Citroënie zamontowano kamerę telewizyjną i samochód ruszył po nierównym torze za galopującymi końmi.
„Jeśli chodzi o komfort, C6 jest po prostu niesamowity”.
Film z testu do dziś publikuje oficjalny kanał Top Gear. Obraz uzyskany z kamery zamontowanej na C6 był zaskakująco stabilny. Gdy podobne zadanie powierzono BMW serii 5, nie dało się nic zobaczyć, bo obraz był zamazany z powodu wstrząsów.
5. Citroën C5: „Bardziej komfortowy niż każdy niemiecki rywal”
Dwa lata później w jego ręce trafił Citroën C5 2.7 HDi V6 Exclusive. Clarkson oczywiście znalazł mnóstwo powodów do żartów z liczby przycisków, ale po całej serii złośliwości napisał w The Sunday Times rzecz bardzo konkretną:
„C5 jest bardziej komfortowy niż każdy niemiecki rywal”.
Nic dziwnego, że C5 jest nazywany francuskim Mercedesem.
6. Citroën C5: „Lubiłem nim jeździć. Lubiłem na niego patrzeć”
Jeszcze ciekawsze było podsumowanie tego samego testu. Po wszystkich dowcipach, zastrzeżeniach i tradycyjnym clarksonowskim marudzeniu pojawiły się dwa bardzo ciekawe zdania:
„Lubiłem jeździć tym samochodem. Lubiłem na niego patrzeć”.
Clarkson porównał też wygląd C5 stojącego wśród typowych sedanów BMW, Audi czy Forda do Angeliny Jolie siedzącej na przystanku autobusowym. Metafora jest typowo clarksonowska, ale sens pozostaje jasny: francuski samochód wyróżniał się tam, gdzie konkurenci zaczynali wyglądać podobnie.
7. Citroën DS3: „Motoryzacyjny odpowiednik iPoda”
W 2010 roku pojawił się mały DS3, jeszcze ze znaczkami Citroëna. Clarkson dostrzegł w nim coś, czego wcześniej zaczynało francuskiej marce brakować: pomysł na produkt atrakcyjny sam w sobie, a nie tylko tanią alternatywę dla konkurencji.
„Motoryzacyjny odpowiednik iPoda”.
Tak określił DS3 w swojej recenzji. Dziś porównanie do iPoda brzmi niemal historycznie, ale w 2010 roku oznaczało produkt modny, designerski, pożądany i świadomie odróżniający się od konkurencji.
8. Citroën DS3: „Prowadzi się świetnie”
Clarkson docenił też prowadzenie. Po zmianach w układzie kierowniczym i zawieszeniu DS3 przypominał mu Mini, a jego krótkie podsumowanie brzmiało:
„Prowadzi się świetnie”.
Mały Citroën dostał więc od człowieka wychowanego na szybkich Fordach, Jaguarach i samochodach sportowych komplement dotyczący właśnie prowadzenia!
9. Citroën C3 Aircross: „Spodobał mi się!”
Historia C3 Aircross jest jeszcze zabawniejsza. Citroën początkowo nie był szczególnie chętny, aby przekazać samochód ekipie The Grand Tour. Trudno się dziwić, widząc później, co Clarkson z nim robił: jeździł po schodach, holował ogromny statek, pakował do bagażnika kucyka i urządzał samochodem policyjny pościg.
Po wszystkim Clarkson napisał jednak w mediach społecznościowych:
„Spodobał mi się!”.
Trzy słowa, ale chyba wystarczające, c’nie?
10. „Zawsze miałem słabość do dużych francuskich samochodów”
Najważniejsze zdanie pojawiło się jednak wiele lat później. W 2024 roku Clarkson testował DS 9 i przy okazji właściwie sam wyjaśnił swoją motoryzacyjną relację z Francją:
„Zawsze miałem słabość do dużych francuskich samochodów”.
W tym samym tekście wspominał Citroëna CX i oryginalnego DS-a, którego niezwykłość należała właśnie do cech, za które go cenił. Co znamienne, jego zarzut wobec współczesnego DS 9 sprowadzał się w dużej mierze do tego, że samochód okazał się zbyt normalny.
Clarkson kocha Citroëna wtedy, gdy Citroën zachowuje się jak Citroën!
Jeremy Clarkson nie jest bezwarunkowym wyznawcą marki. Potrafił brutalnie krytykować (to umie najlepiej) poszczególne francuskie modele, ich ergonomię, osiągi, elektronikę i pomysły, które uznawał za absurdalne. Jego sympatia ma jednak bardzo wyraźny wspólny mianownik: Clarkson lubi Citroëna odważnego.






